"SEMAFOR": podjęliśmy próbę przekazywania na łamach "Semafora" informacji i wiadomości, które mamy nadzieję zainteresują naszych czytelników; informacji których nie znajdziecie na łamach oficjalnych dzienników....

WOLNA DROGA: Choć poszukiwanie prostych rozwiązań jest osadzone głęboko w podświadomości, a nieskomplikowany obraz rzeczywistości jest wygodny, nie zmusza do choćby chwilowej zadumy, do uświadomienia prawdy o traconym wpływie na własne losy, na otaczający świat - od poszukiwania prawdy nikt nas nie zwolni.

 
Niedziela, 20 sierpienia 2017 r.
Imieniny obchodzą: Sabina, Sobiesław, Bernard
 
Gdzie dziś jesteśmy?
[ 0000-00-00 ]
   Takie pytanie stawia sobie na pewno dziś wielu członków związku, zwłaszcza tych, którzy w roku 80-tym tworzyli ten wielki ruch społeczny, a potem związek NSZZ „Solidarność”.
   Wielu z nas wydawało się, że wystarczy zmienić system, a wszystko, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, się zmieni.
Niestety życie nie jest takie proste, a polityka kolejnych rządów nie prowadziła nas ku świetlanej przyszłości. Z roku na rok likwidowano kolejne zakłady pracy, firmy.
To samo dotknęło też kolejarzy, którzy w tamtych latach byli po górnikach największą grupą zawodową - było nas bez mała 550 tysięcy. Ale już w latach 90-ch czytałem opracowanie, że kolej winna liczyć około 120 tys. pracowników. Trudno mi było w to uwierzyć, ale z roku na rok zaczęto wprowadzać na PKP restrukturyzacje.
Najpierw wyprowadzono poza PKP ZNTK, następnie zaczęto dzielić kolej najpierw na Dyrekcje, a potem na spółki. Przy każdej zmianie część pracowników traciła pracę.
   W pierwszej fazie, aby pozyskać zaufanie załogi, natworzono wiele zakładów pracy dzieląc kolej na coraz mniejsze jednostki. Przy każdej zmianie mówiono, że to w interesie załogi i firmy. Powstaje PKP SA, jest program zwolnień grupowych w każdej branży górnictwie, hutnictwie przemyśle stoczniowym, to rząd wysupłuje pieniążki na odprawy dla pracowników. Ale nie dla kolejarzy, dla nich tworzy się ustawę o komercjalizacji, restrukturyzacji i prywatyzacji PKP, a kolejarze muszą z własnych środków pokryć odprawy dla odchodzących kolejarzy w kwocie prawie 8 mld zł. Oczywiście kolej nie miała takiej kwoty, więc musiała się zadłużyć.
Restrukturyzacja się udała, zostało nas prawie 250 tys., czyli połowa.
   Przychodzą środki z UE, ale na kolej praktycznie nie trafiają, wszystko idzie w drogi i tak po kilku latach kolej nie wozi pasażerów i towarów, gdyż wszystko przejmuje transport samochodowy. Nawet towary tranzytowe wożono po drogach, choć PKP próbowało programu „Tiry na tory”. Niestety lobby samochodowe było mocniejsze.
   Kiedy drastycznie spada ilość towarów i zmniejsza się liczba pasażerów, okazuje się, że kolejarzy jest znów za dużo, trzeba się ich pozbyć.
Stad różnego rodzaju PDO, spółki się sprzedaje wszystko po to, aby oddać te 8 mld zł, które urosły do 12 mld zł.
Dziś, gdy już nas jest te 100 tysięcy, okazuje się, że i to jest za dużo.
   Tak się nieraz pytam kolegów - związkowców, dlaczego tak się stało, co było przyczyną?
Odpowiadają ze smutkiem, że przyczyn było wiele, ale chyba jedna jest najważniejsza - to ta, że udało się kierującym spółkami podzielić związki w pierwszej fazie restrukturyzacji. Gdy jedni byli restrukturyzowani i protestowali, to inni spokojnie czekali, bo ich to nie dotyczy i tak ze spółki na spółkę powoli wprowadzano restrukturyzację.
Teraz zakłady się łączy, a właściwie likwiduje i jest tylko jeden zakład, czyli spółka. Dziś już nawet na pikietę, czy protest do Warszawy trudno dojechać, bo nie ma połączeń. I ludzie muszą jechać nieraz całą noc. Dobrze, że jeszcze jadą.
   Ale jest nadzieja, ludzie w tych wyborach pokazali, że są niezadowoleni. Jest szansa, że jeszcze raz uda się zjednoczyć i wspólnie zawalczyć o sprawy pracownicze.
Adam Dyląg
Copyright "Wolna Droga"
[X]
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.