"SEMAFOR": podjęliśmy próbę przekazywania na łamach "Semafora" informacji i wiadomości, które mamy nadzieję zainteresują naszych czytelników; informacji których nie znajdziecie na łamach oficjalnych dzienników....

WOLNA DROGA: Choć poszukiwanie prostych rozwiązań jest osadzone głęboko w podświadomości, a nieskomplikowany obraz rzeczywistości jest wygodny, nie zmusza do choćby chwilowej zadumy, do uświadomienia prawdy o traconym wpływie na własne losy, na otaczający świat - od poszukiwania prawdy nikt nas nie zwolni.

 
Niedziela, 30 kwietnia 2017 r.
Imieniny obchodzą: Marian, Katarzyna, Jakub
 
Bez efektów
[ 0000-00-00 ]
„Aferę podsłuchową”, interwencje ABW i prokuratorów w redakcji tygodnika „Wprost” dla „Wolnej Drogi” komentuje Jan Rulewski, senator Platformy Obywatelskiej.

Brak kompetencji
Jakość najścia na redakcje tygodnika „Wprost” była odwrotnie proporcjonalna do ilości prokuratorów, agentów i policji, czyli była bardzo zła. Jeśli by posłużyć się analogią, to za komuny było lepiej. Jeden major milicji Bednarek i jeden prokurator „załatwili” nas podczas tzw. „Bydgoskiego Marca” w roku 1981. No, ale żarty na bok.
Po pierwsze najście na jakąkolwiek redakcję w demokratycznym państwie prawa jest nadużyciem i nie powinno mieć miejsca. Poza tym osiągnięty efekt tego najścia był żaden. Możemy sobie pokpiwać, że zmasowane siły prokuratury, agentów bezpieczeństwa i policji nie zdołały odebrać laptopa naczelnemu „Wprost”. Pomijam mroczną, lub delikatniej mówiąc nieciekawą przeszłość redaktora desperacko broniącego rzeczonego nośnika informacji. Taka interwencja w redakcji wolnych mediów jest niedopuszczalna.
Natomiast, jeśli wyobrazić sobie podobną skuteczność akcji wymierzoną w terrorystów, morderców czy innych zamachowców, to należy zapytać o kompetencje prokuratorów i agentów ABW.
Pikanterii sprawie dodaje fakt, iż któryś z zestresowanych agentów zostawił walizkę z – jak podają media – tajnymi dokumentami, pieczątkami itp. Jeśli prokurator generalny twierdzi, że akcja przeprowadzona była zgodnie z prawem, to powinna zakończyć się pełnym sukcesem.
Dodam, że sytuacja była jednak nienaturalna, bo oto dziennikarze zachowali się, jak Rulewski w Sali WRN w roku 1981 – stawiali cywilny opór. Cywilny opór jest dopuszczalny, może nie w prawie, ale w obyczajowości politycznej. ABW, prokuratura i policja nie była na to przygotowana, no i mamy efekt, jaki mamy, a który wszyscy pewnie widzieli.
Uprzedzając pytanie o aferę podsłuchową odpowiadam. Zaskakuje mnie fakt, że ludzie, którzy urzędują w eleganckich gabinetach, strzeżonych na wszystkie strony i sposoby przed ciekawskimi, uciekają do knajpy. To może zlikwidujmy paradne siedziby rządowe i prezydenckie, i wydzierżawmy jakiś hotel z knajpą. Będzie na pewno taniej.
Mówiąc poważnie, zastanawiające jest to, iż przed spotkaniem wysokich urzędników naszego państwa pomieszczenia, w których mają rozmawiać, nie są sprawdzane przez agentów kontrwywiadu i czyszczone z ewentualnych urządzeń podsłuchu i nagrywania. Moim zdaniem każdy polityk wysokiej rangi powinien być ochraniany nawet wbrew jego woli.

Niedoświadczony minister
Co wobec tego po tej wpadce ministra i szefa NBP powinien uczynić premier? Zgadzam się, że najprostszym wyjściem byłoby zdymisjonowanie ministra spraw wewnętrznych.
Natomiast najistotniejsze jest pytanie, i to jest zarzut do ministra Sienkiewicza, jaki ma on mandat do prowadzenia rozmów z konstytucyjnym przedstawicielem banku? Może Tusk odwleka decyzję o odwołaniu ministra, bo czuje się współwinny? Może go wysłał?
Domysłów jest kilka. Niewątpliwie Sienkiewicz jest zaufanym premiera, bo objął stanowisko po poprzednim zaufanym premiera Arabskim. Obaj wywodzą się z tego samego instytutu. Premier mianuje ludzi niedoświadczonych. Sienkiewicz – historyk nie miał przecież żadnych doświadczeń ze służbami specjalnymi. Ministerstwo spraw wewnętrznych, to wielkie i trudne ministerstwo obejmujące szereg różnych służb i trzeba mieć bardzo dobrą ekipę, żeby nim profesjonalnie i umiejętnie zarządzać.
Jak wiadomo zawsze każda ekipa rządząca miała z nim problemy.

Załatwianie
To już są tylko moje dywagacje, ale uważam, że ministra Sienkiewicza należało natychmiast zawiesić w czynnościach. Premier mógł to uczynić. Belka, prezes banku centralnego naraził na szwank złotówkę, która jest największym osiągnięciem dwudziestopięciolecia. Myślę, że tą złotówkę wszyscy w Polsce szanują. Jedyną jej wadą jest to, że jest jej mało.
Zarówno minister Sienkiewicz, jak i Belka, jako osoba wyróżniona, mając honor powinni się podać do dymisji. Na moje rozeznanie chyba jednak polecą niektóre głowy. Obecne przewartościowania w polityce stawiają mnie w konflikcie ideowym. Czuję niesmak, że świat odchodzi od pewnych wartości, które są mi bliskie. Polska odchodzi od wartości. Dziś liczy się skuteczność, dziś podobnie jak to było za komuny, sprawy się „załatwia”.
Najważniejsze sprawy dla PO, sprawy wyborcze, Sienkiewicz chciał właśnie ZAŁATWIĆ. Nasuwa się taka refleksja. Ludzie, jak wiadomo mają iść do urn, mają dokonać wyboru. Pytanie, po co, skoro wszystko załatwia się przy, bądź pod stolikiem w knajpie.
Notował Aleksander Wiśniewski
Copyright "Wolna Droga"
[X]
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.