Portal dwutygodnika
Strona główna W numerze Zapomniane linie kolejowe: Kolej na Helu

W numerze

Zapomniane linie kolejowe: Kolej na Helu

Korzystając z dobrej pogody udałem się na półwysep helski. Większość ludzi wybiera się w te rejony szczególnie w okresie wakacji głównie po to, aby wraz ze znajomymi przeżyć kilka najlepszych dni wakacji pod namiotem rozbitym w pobliżu plaży.

Półwysep ma około 33 kilometrów długości. Samo miasteczko Hel jest dzisiaj przeznaczone głównie dla turystów, choć dawniej miało głównie wojskowy charakter. Obecnie po zabudowaniach wojskowych ostały się głównie ruiny oraz kilka mniejszych i większych muzeów.

Jednak zwiedzając turystyczną część Helu wszędzie możemy napotkać ślady kolei – jadąc samochodem przywita nas kilka przejazdów z torem o szerokości 600 mm, a zwiedzając tereny portowe zauważymy ślady torów pozalewanych betonem. O ile dla większości turystów najważniejszą atrakcją na Helu jest wypoczynek w rejonie morza, warto pojechać tam w zupełnie innym celu zwiedzania.

Do Helu najlepiej wybrać się pociągiem – mamy do wyboru kilka wariantów, chociaż najlepsza będzie oferta PKP Intercity – przeważnie składy zestawione są z czeskiej lokomotywy zwanej „nurkiem” i bardzo wygodnych czeskich wagonów. Można też wybrać się szynobusem, ale najlepiej wybrać pociąg Polregio zestawiony z wagonów 120A oraz bohunów podczepionych do SU42.

Niestety, czasy kiedy jeździła tam kultowa Bipa przeminęły. Na szczęście w Chojnicach przywrócono do ruchu bohuny, dzięki czemu można przejechać się piętrowym pociągiem, który jest bardzo pojemny. Zazwyczaj spotkamy cztery takie wagony plus bonanzę z miejscami na rowery.

Gdy przyjedziemy do Helu warto chwilę poczekać na peronie i posłuchać dźwięku „stonki”, po czym udać się w stronę ośrodka KZA Zielonka.

Stacja w Helu przeszła modernizację kilka lat temu i obecnie poza budynkiem dworca nie znajdziemy na niej nic ciekawego. W obrębie stacji znajdziemy ostatnie już historyczne wagony wczasowe pomalowane zieloną farbą. Nadal można wybrać się na kultowe wczasy wagonowe. Zobaczymy sporo wagonów – m.in. legendarnych „zwężaków”, czy wagony pasażerskie pochodzące z USA z lat 50-tych.

Dawniej stało tam znacznie więcej taboru tego typu. Niestety ośrodek jest likwidowany i z roku na rok wagonów wczasowych ubywa w zastraszającym tempie. Być może za rok wagonowe wczasy będą już niemożliwe.

Będąc w pobliżu KZA Zielonki warto wybrać się na dawny helski trójkąt do zawracania parowozów. Nie jest już w pełni kompletny, ale w terenie z łatwością poznamy miejsce, gdzie kiedyś się znajdował. To miejsce szczególne – do niedawna znajdowało się tutaj sporo wagonów 102A, których powybijane szyby i elementy pozostały tam do dzisiaj.

Idąc dalej natrafimy na tory kolejki wąskotorowej. W czasach jej największego rozkwitu cała jej sieć liczyła sobie aż 45 kilometrów i umożliwiała dojazd nawet do Jastarni. Tory prowadzą do licznych schronów i bunkrów wojskowych. Część z nich jest nadal strzeżona przez wojsko – przygotowując się na zwiedzanie warto rozeznać się, gdzie można wchodzić.

Gdy pójdziemy dalej w kierunku morza znajdziemy stację kolei wąskotorowej zagrodzonej płotem – to tereny wojskowe. Za płotem zobaczymy lokomotywę WLs40 należącą do wojska oraz kilka wagonów normalnotorowych. Warto przyjrzeć się również skrzyżowaniu torów wąskich z torem normalnym.

W tym miejscu gorąco polecam przejść się kawałkiem plaży, aby dojść do wraku słynnego dawniej okrętu ORP „Wicher”. Zardzewiałe resztki (reszta została zezłomowana) okrętu są warte zobaczenia, szczególnie ze względów historycznych. Wprawne oko dopatrzy się kilku innych wraków, chociaż w coraz szybszym tempie są one niszczone przez rdzę i za kilka lat znikną.

Powracając na tory wąskotorówki idziemy wzdłuż torów – po kilkunastu minutach dojdziemy do Muzeum Kolei Helskich. Jest to jedna z atrakcji większego muzeum o tematyce II wojny światowej, które gorąco polecam. Wystawy są rzetelnie przygotowane. Naoglądamy się tutaj torped oraz min wojskowych, bunkrów, zdjęć z czasów wojny oraz przejedziemy się kolejką wąskotorową. Przejazd jest podzielony na dwie części – gdyż tor przechodzący przez schron amunicyjny jest nieprzejezdny dla obecnego taboru – sufit jest zbyt niski. Dojeżdżając do pierwszego bunkra wsiadamy do drugiego składu i udajemy się w dalszą podróż. Wycieczka kończy się wystawą kolejową – odbiega ona nieco od tematyki reszty muzeum, ale każdy pasjonat kolei powinien to miejsce zobaczyć. Znajduje się tam sporo taboru wąskotorowego, jak i normalnotorowego. Obecne są też liczne kolejowe smaczki, takie jak wszystkie rozmiary szyn stosowanych na kolejach wąskotorowych oraz zabytkowe już dzisiaj pamiątki po kolei w regionie pomorza.

Całe muzeum pochłonie nam około 3 godzin czasu. W cenie biletu jest również przejazd drezyną ręczną oraz powrót do głównej części muzeum historyczną kolejką. Warto przyjrzeć się archaicznym już dzisiaj lokomotywom WLs40 – obsługa pięciobiegowej skrzyni biegów oraz hamulca ręcznego może sprawiać spore kłopoty dzisiejszym maszynistom. Sama lokomotywa jest dość nietypowa. W muzeum zobaczymy aż 3 sztuki, z czego dwie obsługują skład turystyczny.

Hel jeszcze kilkanaście lat temu to miejsce typowo wojskowe. Aby odwiedzić wszystkie opuszczone i czynne miejsca należałoby poświęcić temu aż kilka dni. Powstaje tam coraz więcej hoteli, a miasteczko przemieniło się w typową nadmorską miejscowość dla turystów.

Helska kolej jest bardzo często niesłusznie pomijana przez turystów, a wojskowe zabudowania znikają. Gorąco polecam, aby zwiedzić wąskotorówkę oraz wojskowe tereny tego autentycznego miejsca.

Paweł Wolny

Kategoria:
linie16