Portal dwutygodnika
Strona główna Aktualności Z trzeciej strony Studnia

Aktualności

Z trzeciej strony Studnia

Z trzeciej strony

 

Studnia

 

Wiadomym wszak jest, że w Polsce wszyscy znają się na sporcie i medycynie. 38 milionów trenerów i tyluż lekarzy, i to specjalistów od wszystkiego…

I choćby taka pani europosłanka Sylwia Spurek stwierdziła autorytarnie: „Koronawirus może być wynikiem przemocy wobec zwierząt. Targi dzikich zwierząt, gdzie są one traktowane i zabijane w okrutny sposób sprzyjają rozwojowi i mutacji patogenów. Czas skończyć z zabijaniem zwierząt. To także kwestia przetrwania ludzi”.

I wszystko jasne…

A tak na poważnie, to sprawa owego koronawirusa może mieć trudne o oszacowania skutki… Od politycznych zaczynając, a na ekonomicznych kończąc.

I choć koronawirus niezwykle szybko rozlewa się po świecie, to tymczasem okoliczności wybuchu epidemii wciąż nie są do końca jasne. Nie wiadomo kiedy i gdzie dokładnie się rozpoczęła, kto był tak zwanym pacjentem zero. Nie wszystko wiadomo nawet na temat samego koronawirusa.

Nic więc dziwnego, że w takich warunkach rodzą się plotki i różnego rodzaju teorie spiskowe. Niektóre z nich są przerażające, inne zwyczajnie śmieszne. Jednak w Internecie wszystkie rozprzestrzeniają się lotem błyskawicy.

Jedna z popularnych teorii głosi, że wirus został wypuszczony przez samych Chińczyków. Chodziło o walki wewnętrznych frakcji w partii komunistycznej.

Wybuch epidemii miał osłabić przywódcę Chińskiej Republiki Ludowej Xi Jinpinga i w efekcie doprowadzić do jego upadku.

Inna zaś z rewelacji, to twierdzenie, że to nie jest wirus, lecz chemiczno-biologiczna broń stworzona w laboratorium wojskowym.

Pierwotnie miała służyć do zniewolenia i upośledzenia psychicznego mieszkańców HongKongu, którzy wyszli na ulice w ramach protestów przeciw rządowi.

Jest też „dostępna” wersja o amerykańskiej broni biologicznej. Ta teoria spiskowa popularna była w początkowej fazie epidemii. Głosiła ona, że koronawirus atakuje tylko „żółtą rasę”. Wirus miał być tak zaprojektowany, by być szczególnie zjadliwym dla Azjatów.

Szybko jednak okazało się, że chorują na niego ludzie na wszystkich kontynentach.

U nas też głoszono również (zanim naprawdę wirus do nas dotarł), że koronawirus już u nas jest, a rząd ukrywa prawdę, by ujawnić ją dopiero przed konwencją wyborczą Małgorzaty Kidawy-Błońskiej, głównej kontrkandydatki Andrzeja Dudy (wspieranego przez rządzące Prawo i Sprawiedliwość).

Ale przechodzącdo faktów, to mamy przecież w naszym pięknym kraju trzecią osobę w państwie (są tacy, co twierdzą, że nawet w świecie), która jest prawdziwym lekarzem. To imć pan marszałek Tomasz Grodzki.

Najpierw uczył nas, jak należy myć ręce, by za chwilęwyjechać z oficjalną wizytądo Japonii, gdzie stwierdzono już 520 przypadków koronawirusa iosiem ofiar śmiertelnych.

Co tam komunikaty Ministerstwa Sprawa Zagranicznych i Głównej Inspekcji Sanitarnej zawierające ostrzeżenia przed podróżowaniem domiejsc, wktórych wystąpiło wiele przypadków zarażeń koronawirusem, m.in. do Chin, Korei Południowej, Iranu, Japonii, Włoch…

A propos Włoch… Jam trzecia (prześmiewcy mówią: „ciecia”) Osoba i żadnym wirusom nie będę się kłaniała… Dlatego udałam się na wakacje do Włoch! Bo Ja z koronawirusa i tak wybieram koronę, bo to ona pasuje do mnie i mojego lica…

A tak na poważnie, to ów jegomość tak pewnie myśli… na poważnie.

Ale chyba się przestraszył o siebie i o „koronę”, bo zrobił odpowiednie badanie i ogłosił miastu i światu, że zdrów jest, jak nie przymierzając, ryba.

A że zrobił to dopiero po tym, kiedy chadzał sobie bez opamiętania po naszym padole – to już jest wedle tegoż lekarza mało ważne… Ważne dla świata, że zdrów jest!

Trafnie skomentował to europoseł Adam Bielan, pisząc do Tomasza Grodzkiego: „Cieszę się, że Pańskie skrajnie nieodpowiedzialne zachowanie nie zakończyło się infekcją. Mam nadzieję, żedotyczy torównież oficerów Służby Ochrony Państwa, którzy towarzyszyli Panuwprywatnymwyjeździe do Włoch”.

Gdyby sprawy, o których wyżej, nie były tak poważne, można by uznać zachowanie marszałka Grodzkiego za temat do żartów. A tak nie jest.

 

Amerykański mistrz grozy, Stephen King, pisał: „Czasami człowiek sądzi, że ujrzał już dno studni ludzkiej głupoty, ale spotyka kogoś, dzięki komu dowiaduje się, że ta studnia jednak nie ma dna”.

Kategoria:
wirus06