Portal dwutygodnika

Aktualności

Lalkarka

Zastanawiające, a może i trochę przerażające, jak wielkie zmiany w zbiorowej mentalności naszego i nie tylko naszego społeczeństwa spowodował Internet. W praktyce nie ma już czegoś takiego, jak tabu; jeden za drugim upadają różne autorytety; granica dobrego smaku przesuwa się z dnia na dzień ku całkowitemu splugawieniu wszystkiego i wszystkich, a co najgorsze, sieć pozwala w idealnie równym stopniu zaistnieć światłemu intelektualiście z tytułem profesorskim oraz anonimowemu, skrajnemu idiocie bez szkół. No, może jednak z taką oto różnicą, iż rzeczony skrajny idiota, jeśli odpowiednio głupio oraz wulgarnie da upust całemu śmietnikowi, który gromadzi w swojej głowie, uzyska tym samym nieporównywalnie większy splendor wśród sieciowej gawiedzi, niż ów biedny inteligencik, bębniący w klawiaturę na temat np. wojny handlowej pomiędzy Chinami a USA.

Tak oto kilka bluzgów, kretyńskich żarcików, czy innych memów o pierdołach swoją poczytn… klikalnością nokautuje merytoryczne rozprawy o sprawach najistotniejszych dla współczesnego świata. Naczelna zasada Internetu Anno Domini 2019!

Po tym nieco przydługim wstępie, czas przejść do sedna, czyli do nowej – rozbłysłej właśnie w Internecie – gwiazdy totalnej opozycji, która już za kilkadziesiąt dni będzie miała wielkie szanse zostać posłanką do Sejmu Rzeczpospolitej Polskiej. Mowa o pani Klaudii Jachirze, startującej z warszawskiej listy KO w nadchodzących wyborach parlamentarnych.

Podczas publicznej prezentacji listy, panią Klaudię szczególnie wychwalał oraz polecał sam Grzegorz Schetyna i był to dla mnie swoisty i jednoznaczny sygnał, że muszę się o tej kobiecie dowiedzieć czegoś więcej. Wiadomo przecież, że jeśli pan Grzegorz osobiście kogoś lub coś rekomenduje, to z pewnością będzie interesująco, a przynajmniej śmiesznie.

Okazało się, iż pani Klaudia, to aktorka-lalkarka, zresztą dyplomowana, gdyż ukończyła PWST, ma ona swoją stronę na popularnym portalu w sieci, a jej filmiki dostępne są na serwisie YouTube i cieszą się sporą oglądalnością. Pani Jachira przedstawiła się wszem i wobec także, jako „satyryczka”, co jeszcze bardziej skłoniło mnie do zapoznania się z jej twórczością, gdyż nie ma wszak nic lepszego niż ostra, inteligentna satyra polityczna.

Niestety, ze zgrozą przyznaję, iż oglądając filmiki pani Klaudii po raz kolejny (a co gorsze, na pewno nie po raz ostatni w życiu) doznałem tego koszmarnego uczucia, gdy jest ci głupio przed samym sobą, że patrzysz na to, na co patrzysz, gdy ocierasz się o ten poziom zażenowania, na którym zaczynasz bać się o swoją kondycję psychiczną.

Nieskrywana obsesja tej kobiety na punkcie obecnej partii rządzącej, a szczególnie jej personalne zafiksowanie na osobie Jarosława Kaczyńskiego, sprawiają, iż uczucie żenady miesza się również z delikatnym zaniepokojeniem. Tam w rzeczy samej nie ma nic, co można określić jako satyrę, tam po prostu szerokim oraz rwącym strumieniem płynie rzeka jadu. Pół biedy, że ten jad zalewa PiS i jego kierownictwo, ale zalewa on także np. chrześcijan, ludzi z małych miejscowości oraz – co szczególnie bulwersujące – Powstańców Warszawskich!

Z drugiej strony nachodzi mnie myśl, czy bardziej moralne jest bycie nienawistnym błaznem przy jednoczesnym udawaniu męża stanu, szczerze zafrasowanego losem Ojczyzny, czy jednak bycie błaznem par excellence, jak to uskutecznia aktorka Jachira.

W takich momentach nie sposób nie zastanowić się także mniej filozoficznie, o co tak naprawdę chodzi Grzegorzowi Schetynie, gdy eksponuje on na swoich listach tak kontrowersyjne oraz nieobliczalne osoby jak wspomniana lalkarka, czy toruńska prowokatorka Iwona Hartwich, a z drugiej strony robi wszystko, aby (jak się właśnie okazało – skutecznie) zniechęcić do startu w wyborach kandydatów umiarkowanych ze swojego ugrupowania, jak choćby Elżbieta Radziszewska?

Czy przeczuwając nieuchronność porażki 13 października, zamierza on zbudować swoje własne, wąskie, ale radykalne i wierne zaplecze, które pozwoli mu wytrwać w roli nominalnego lidera opozycji przez kolejne cztery lata? Czy może stara się on poszerzyć swój elektorat o ten wahający się pomiędzy KO a Lewicą?

A może cała sprawa wygląda zupełnie inaczej, a przy tym niezwykle banalnie i w ogóle nie ma tu żadnej, przemyślanej strategii, tylko pan Grzegorz po prostu stracił kontrolę nad swoimi strukturami i nad nikim oraz niczym dziś już nie panuje? Jeśli miałbym obstawiać, to skłaniałbym się właśnie do tej ostatniej opcji, z jednoczesnym uczuciem trwogi, gdyż skutki działania sfrustrowanej opozycji, która w dodatku pozostaje w stanie chaosu mogą być jeszcze groźniejsze, niż gdyby miała ona sprawnego przywódcę i była uporządkowana.

A’ propos chaosu; Internet odmienił społeczeństwo, odmienił politykę, odmienił władzę oraz opozycję. Wszyscy w dzisiejszych czasach myślimy inaczej niż myśleliśmy dwie dekady temu, a informacyjny, nieprzerwany galop powoduje poszerzenie horyzontów naszej wiedzy przy jednoczesnym skołowaniu całej masy co słabszych umysłów.

Wiele w ostatnich dniach mówi się o jakiejś mitycznej „farmie trolli” działającej rzekomo przy Ministerstwie Sprawiedliwości. Charakterystyczne, że najwięcej na ową „farmę” utyskują ci, którzy jednego internetowego trolla bez jakiejkolwiek żenady umieścili na stołecznej liście wyborczej.

Marian Rajewski

Kategoria: ,
Marian18 you tube