Portal dwutygodnika
Strona główna Aktualności Dla naszej historii, dla wspólnoty ducha

Aktualności

Dla naszej historii, dla wspólnoty ducha

 

Z Janem Mosińskim, posłem na sejm RP(PiS), o tegorocznych obchodach Lubelskiego Lipca, prezydenckiej kampanii wyborczej, repolonizacji mediów i budowaniu wspólnoty rozmawiał Aleksander Wiśniewski

 

Podczas tegorocznych obchodów rocznicy Lubelskiego Lipca odczytany został List Pana Prezydenta skierowany do uczestników uroczystości. To właśnie Pan poseł, reprezentując Urząd Prezydenta RP List odczytał.Jak w Pana ocenie przebiegały rocznicowe uroczystości? [List publikujemy obok, zaś obszerna relacja z Uroczystości ukarze się w następnym numerze „Wolnej Drogi”]

Przyznam szczerze, że pierwszy raz uczestniczyłem w tych uroczystościach i muszę przyznać, że jestem pod wrażeniem zarówno organizacyjnym, jak i klimatem, który stworzyli podczas tych uroczystości Koleżanki i Koledzy kolejarskiej rodziny oraz zaproszeni goście, wśród których był m.in. Minister Infrastruktury Pan Andrzej Adamczyk, wiceminister Pan Andrzej Bittel, Przewodniczący Krajowej Sekcji Krajowej NSZZ „Solidarność” Pan Henryk Grymel, Prezes PKP S.A. Pan Krzysztof Mamiński, parlamentarzyści Prawa i Sprawiedliwości, prezesi spółek kolejowych, a przede wszystkim Ci, którzy wykazali się niebywałą odwagą podejmując się kierowaniem strajkiem w lipcu 1980 r. Mam tutaj na myśli przede wszystkim Pana Czesława Niezgodę, przed którego bohaterstwem po raz kolejny chylę czoło.

Tegoroczna, 40. rocznica lipcowych strajków na lubelskim węźle PKP, pokazała, jak ważne było to wydarzenie dla naszej historii, dla wspólnoty ducha, z którego w sierpniu 1980 r. zrodził się Niezależny Samorządny Związek Zawodowy „Solidarność”.

Korzystając z okazji pragnę pogratulować organizatorom tych uroczystości za ten piękny dzień, za możliwość złożenia wiązanki kwiatów przed Dworcem Głównym PKP w Lublinie, a następnie za duchowe spotkanie podczas Mszy Świętej w Lokomotywowni. Moje podziękowania kieruję na ręce Pana Przewodniczącego Mirosława Oleszczuka, szefa kolejarskiej „Solidarności” w Lublinie.

 

Za nami zwycięskie dla ubiegającego się o reelekcję Prezydenta Andrzeja Dudy wybory. Kampania wyborcza ukazała wiele aktów agresji, w której celował sztab Rafała Trzaskowskiego. Chamskie poczynania posła Nitrasa były szeroko komentowane w mediach. Co Pana zdaniem należałoby uczynić, aby w przyszłości uniknąć tego typu zachowań?

Przede wszystkim postawa parlamentarzystów zależy od nich samych. Mam świadomość, jak gorszące były zachowania posła Nitrasa w tej kampanii wyborczej, ale pragnę zwrócić uwagę, że poseł ten znany jest z tego, że nie szanuje Regulaminu Sejmu, za co był wielokrotnie upominany i karany przez Prezydium Sejmu.

Jedno jest w tym wszystkim ważne, a mianowicie, że to parlamentarzyści powinni dawać przykład innym. Niestety trudno dopatrzeć się w zachowaniach posła Nitrasa pozytywnych akcentów poza pogardą, brakiem szacunku dla politycznych adwersarzy. Jakie działania należałoby podjąć, aby uniknąć takich gorszących scen? Po prostu nie wybierać takich polityków na kolejną kadencję.

 

Brutalność zachowań podczas spotkań wyborczych, wulgarne okrzyki i obelgi kierowane do urzędującego Prezydenta RP przez niektórych zwolenników konkurenta pozostawały (poza nielicznymi wyjątkami) całkowicie bezkarne. Dlaczego nie zastosowano Art. 135 paragraf 2 Kodeksu Karnego? (Kto publicznie znieważa Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej,podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.)?

Kampania prezydencka w wykonaniu środowiska wspierającego najpierw Panią Kidawę-Błońską, a następnie Rafała Trzaskowskiego, pokazała skalę nienawiści, jaką nasi adwersarze kierowali w stronę Prezydenta RP. To niebywałe, że w XXI w. mieliśmy wątpliwą przyjemność oglądać zachowania ludzi, którzy za nic mieli szacunek do drugiej osoby, w tym przypadku do głowy państwa. To była polityczna gangsterka, brutalne działania, do których niestety zachęcały postawy niektórych parlamentarzystów z PO-KO.

Co do przeciwdziałań takim barbarzyńskim zachowaniom, muszę stwierdzić, że w wielu przypadkach Policja podjęła stosowne działania, natomiast Sądy nie stanęły na wysokości zadania i w niektórych przypadkach bagatelizowały sprawę powołując się na swobodę wypowiedzi, na wolność i ekspresję słowa. Doskonale wiemy, że również wolność słowa ma swoje granice; wulgaryzmy kierowane w stronę Prezydenta RP (o zgrozo akceptowalne m.in. w Pucku przez Panią Kidawę-Błońską) powinny spotkać się ze zdecydowanym działaniem wymiaru sprawiedliwości.

 

We wrześniu 2019 roku w wywiadzie dla „Wolnej Drogi” powiedział Pan, cyt.: „Z mojego punktu widzenia, repolonizacja mediów nie jest na chwilę obecną wpisana do programu wyborczego. Nie jest potrzebna. Mamy inne, ważniejsze z punktu widzenia gospodarczego i polityki społecznej cele do zrealizowania. Oczywiście ważne jest, aby na rynku mediów była równowaga, chociażby na wzór rynku medialnego w państwach zachodniej Europy.”. Czy dzisiaj, obserwując manipulacyjne sztuczki, wręcz kłamstwa, niektórych dziennikarzy z mediów tzw. „polskojęzycznych”, jest odpowiednia chwila na repolonizację mediów?

Kwestia równowagi na rynku medialnym powraca. Nie tylko za sprawą podłych manipulacji niektórych tabloidów czy też stacji telewizyjnych i radiowych, które pokazały (nie po raz pierwszy) swoje prawdziwe, nierzetelne dziennikarsko oblicze. Pragnę zwrócić uwagę na pewną anomalię, którą zawdzięczamy „reformatorom” z 1989/1990 r., a polegającą na zderegulowaniu polskiego rynku medialnego. Przecież łatwo dostrzeżemy, że nie ma drugiego takiego państwa, jak Polska, nie tylko w Europie, ale na świecie, gdzie rynek medialny zdominowany jest przez obcy kapitał. To tak, jakby np. we Francji czy Niemczech większość rynku medialnego należała np. do kapitału polskiego. Tak więc należy podjąć działania, i one podjęte będą w sposób szanujący wolność mediów, ale z drugiej strony przywracający równowagę na rynku medialnym. Sądzę, że finał tych zmian będziemy obserwować za dwa-trzy lata.

 

Pan poseł, jako były działacz związkowy, PrzewodniczącyZarządu Regionu Wielkopolska Południowa NSZZ „Solidarność” i członek Prezydium Komisji Krajowej „Solidarności” doskonale pamięta tamten czas wspólnoty narodowej.Ostatnie wybory prezydenckie wyraźnie ukazały podział polskiego społeczeństwa. Co Pana zdaniem należy uczynić, aby Polacy znowu poczuli się Narodem?

Polacy powinni poczuć, że są gospodarzami we własnym kraju. Prawo i Sprawiedliwość z mozołem, krok po kroku, stara się odbudować tę wspólnotę. Niestety jest wiele środowisk w Polsce i poza granicami kraju, które są zainteresowane destrukcją wewnątrz naszej Ojczyzny. Na to przekazywane są ogromne środki finansowe chociażby od Sorosa, który ma swoją, kosmopolityczną, wizję tego, co powinno być na świecie; żadnych wartości, żadnej wspólnoty, żadnych imponderabiliów itd.

Wybory prezydenckie pokazały, jak znaczna cześć społeczeństwa dała się zmanipulować, a przecież urzędujący Prezydent RP Pan Andrzej Duda wniósł tak wiele do zmian, które rozpoczęliśmy wdrażać od 2015 r. Czyżby ponad 40% Polaków o tym zapomniało? Co spowodowało, że tak znaczna część obywateli zapomniała o tych licznych programach prospołecznych, prorodzinnych? O zwiększeniu naszej pozycji na międzynarodowej scenie, o wzmocnieniu naszej obronności, o wzmocnieniu sojuszu pomiędzy Polską a USA? Dlaczego tak duża liczba wyborców nie chciała wprowadzenia kolejnych, dobrych rozwiązań, które proponował Andrzej Duda, polityk wiarygodny do szpiku kości?

Te ponad 40% chciało wybrać aksjologiczną pustkę, Polskę bez wartości (a więc taką, której chce obcy Polsce ludzie). Polskę, do której sprowadzimy tysiące imigrantów, którzy za nas i po swojemu urządzą nam nasze życie. To straszne, w jakim zacietrzewieniu te ponad 10 mln wyborców podeszło do tych wyborów. Oczywiście, ja te wybory, a więc wyborców Pana Trzaskowskiego szanuję, takie mieli prawo i możliwości.

Przed nami ważne rocznice: 100-lecie pokonania bolszewików w Bitwie Warszawskiej, 76. Rocznica Powstania Warszawskiego. Polecam tym, dla których sprawy Polski są na drugim planie, aby z głęboką refleksją spojrzeli na te wydarzenia, na ofiary z życia złożone przez bohaterskich Polaków. W wielu przypadkach także dzieci, jak chociażby uczestników obrony Lwowa, obrońców Warszawy itd. Może to spowoduje otrzeźwienie i wywoła głęboką miłość do naszej, wspólnej, matki – Polski.

 

Dziękuję za rozmowę.

Kategoria:
poseł01