Portal dwutygodnika
Strona główna W numerze Zapomniane linie kolejowe: Tajemnicze torowiska w Gdańsku

W numerze

Zapomniane linie kolejowe: Tajemnicze torowiska w Gdańsku

Jeszcze kilka lat temu można było natknąć się na słynnej „Wyspie Spichrzów” na różne tory biegnące do miejsc, które były używane przed wojną.

Jeszcze do niedawna było to ciekawe historycznie miejsce – prawie nic nie zmieniono tam od czasów bombardowań II wojny światowej. Podniszczona zabudowa starego miasta wzdłuż Motławy była ukłonem w stronę historii miasta, niestety – do czasu. Od kilku lat stoją tam już nowoczesne budynki – mieszkania i restauracje. Wraz z nimi zniknęło kilka ciekawych miejsc kolejowych w tych rejonach, w tym tory prowadzone do spichlerzy na wyspie.

Gdańsk uzyskał połączenie kolejowe z resztą świata w 1852 roku. Pierwszy dworzec nazywano Bramą Nizinną, a w późniejszym okresie nosił nazwę Gdańsk Kłodno. Pociągi towarowe dojeżdżały tam jeszcze w XXI wieku.

Po wielkiej, reprezentacyjnej stacji kolejowej, pozostał pusty plac, magazyn i kilka budynków mieszkalnych. Dawniej był to czołowy dworzec. Na dawnych fotografiach widać dwie krawędzie peronowe z zadaszeniami, kilka torów bocznych oraz kilka lokomotywowni. Stację zamknięto w 1995 roku z powodu wybudowania innego dworca w Gdańsku, w lokalizacji podobnej do obecnego. Neogotycki budynek spłonął w 1945 roku i dzisiaj nie ma po nim zbyt wielu śladów. Lokalizacja dworca była wymuszona przez obowiązujące wtedy przepisy dotyczące fortyfikacji Gdańska. Miasto to było całkiem solidnie zabezpieczone przez różnego rodzaju bramy, mury oraz kanały wodne.

Oczywiście kolej w tym miejscu pozostała jeszcze na długo na użytek towarowy. Kilka lat temu podczas przebudowy ulicy Łąkowej pozostawiono dawny tor, używany po wojnie przez tramwaje do lat 90-tych, który służył pierwotnie do transportowania ładunków na wyspę spichrzów. Dalej towary przeładowywano na statki. Do dzisiaj zachował się tor, który odbijał jeszcze przed stacją Brama Nizinna i prowadził około kilometra dalej do kilku zakładów.

Zamiast zwiedzania starego miasta w Gdańsku warto wybrać się na bastiony: Żubr, Wilk oraz Wyskok. Jest to świetne miejsce, z którego można obserwować tereny pierwszego gdańskiego dworca kolejowego. Warto zwrócić uwagę na charakterystyczne mury wzdłuż torów z otworami strzelniczymi oraz wnękami, które były przystosowane (w razie konieczności) na zaryglowanie przejazdu żelaznymi sztabami.

Wąski przejazd nad odpływem Motławy był świetnym rozwiązaniem w celu zabezpieczenia się przed wojskami wroga. W 1886 roku do dworca docierał tramwaj konny, a w latach 1884-1893 budowano bocznice prowadzące m.in. do zakładów mięsnych. W okolicach powstało wiele budynków kolejowych (ich budownictwo znacząco wskazuje na lata 1850-1880).

Dzisiaj okolica ta jest uznawana za zaniedbaną (a wręcz niebezpieczną i peryferyjną) pomimo bliskiego położenia od starego miasta. Szkoda, że miasto zaniedbało ten teren – jest tutaj ogromna ilość zabytków, fortyfikacji i murów obronnych. W dzielnicy masowo niszczeją zabytkowe kamienice. Niektóre z nich posiadają jeszcze drewniane zadaszenia wejść. Na wielu ulicach brakuje asfaltu. Nie ma również żadnej widocznej tablicy historycznej upamiętniającą to miejsce, a w torach kolejowych stoją znaki drogowe.

Jako ukłon w kierunku historii kolei na Wyspie Spichrzów podczas rewitalizacji ułożono fragment torowiska, który liczy około 50 metrów. Pamiętam jak za czasów szkolnych zwiedzałem Wyspę Spichrzów. Ogromne ruiny robiły wrażenie. Co ciekawe, miejsce to przetrwało w takiej zrujnowanej postaci aż do okolic 2014 roku, kiedy to wykonano przebudowę całej Wyspy.

Nikt nie zagospodarował tego terenu po wojnie, a walory historyczne dzisiaj za bardzo się nie liczą. Mam nadzieję, że kiedyś Gdańsk wróci do swojej historii i uda się te tereny przywrócić do życia. Podczas wizyty w Gdańsku, zamiast zwiedzania zatłoczonego starego miasta, warto udać się w te miejsca. Bastiony naprawdę robią wrażenie.

Opisując tereny, które dzisiaj nie obchodzą nawet turystów, warto wspomnieć o tych, które dzisiaj przeżywają swój renesans. Na starym mieście w Gdańsku odegrała ona bardzo ważną rolę – podczas odbudowy zniszczeń powojennych na brukowanych uliczkach miasta leżały torowiska, po których jeździły parowozy, które przeciągały materiały służące do odbudowy zniszczonego Gdańska. Czasami w Internecie można natknąć się na takie zdjęcia. Oczywiście mowa tutaj o torze wąskim.

Warto również przypomnieć o tramwajach jeżdżących po ulicy Długiej, których torowiska zdemontowano dawno temu. Co ciekawe Gdańsk posiadał kiedyś dworzec kolei wąskotorowej, ale o tym napiszę dla Państwa w innym artykule.

Paweł Wolny

Kategoria:
linie24