"SEMAFOR": podjęliśmy próbę przekazywania na łamach "Semafora" informacji i wiadomości, które mamy nadzieję zainteresują naszych czytelników; informacji których nie znajdziecie na łamach oficjalnych dzienników....

WOLNA DROGA: Choć poszukiwanie prostych rozwiązań jest osadzone głęboko w podświadomości, a nieskomplikowany obraz rzeczywistości jest wygodny, nie zmusza do choćby chwilowej zadumy, do uświadomienia prawdy o traconym wpływie na własne losy, na otaczający świat - od poszukiwania prawdy nikt nas nie zwolni.

 
Niedziela, 22 października 2017 r.
Imieniny obchodzą: Halki, Filipa, Przybysława
 
Kolej na muzykę - Colin Bass – „An Outcast of the Islands” (1998)
Myślę, że Colin Bass tworząc materiał na swą pierwszą płytę w jakimś stopniu inspirował się powieścią Józefa Conrada, zatytułowaną „Wyrzutek”. Jej oryginalny angielski tytuł brzmi tak samo, jak tytuł jego albumu. Głównym bohaterem książki jest Willems, nieco gruboskórny Europejczyk o niejasnej przeszłości i pogmatwanym charakterze. Tytuły kolejnych utworów z płyty ewidentnie nawiązują do fabuły powieści. Można jedynie zastanawiać się dlaczego akurat to dzieło Conrada go zainspirowało. Może odnalazł w którejś z przedstawionych postaci swe alter ego, bądź też szczególnie mu bliskie były wyspy Indonezji?
Tu trzeba wspomnieć, że wprawdzie „An Outcast of the Islands” jest pierwszą płytą Colina Bassa, jednak on sam jest aktywnym muzykiem już 1968 od roku. Wcześniej i później zdążył wydać kilka płyt jako Sabah Habas Mustapha oraz członek formacji 3 Mustapha 3. Swą karierę zaczynał u boku Steva Hillage’a, a od blisko czterdziestu lat jest członkiem grupy Camel. Gra oczywiście na gitarze basowej, zgodne ze swym nazwiskiem, czasem również śpiewa.
Jako muzyk zespołu Andy Latimera wziął udział w nagraniu jedenastu albumów. Ma spore doświadczenie. Dziesięć lat spędził w Indonezji, gdzie z tamtejszymi muzykami zarejestrował trzy albumy. Kilkanaście lat mieszkał w Berlinie. Współpracował z lokalnymi stacjami radiowymi, prezentując muzyczne rarytasy i ciekawostki z całego świata. Brał też chętnie udział w projektach muzycznych znanych gwiazd.
Wielokrotnie gościł w naszym kraju na koncertach, występując zarówno pod własnym nazwiskiem, z zespołami Camel, Qudiam i Abraxas oraz z Józefem Skrzekiem. Pamiątką tych koncertów są płyty „Live at Polskie Radio” oraz „Planetarium”. Ma w Polsce wielu fanów, zawarł wiele przyjaźni, stąd też nie dziwi udział w nagraniach polskich artystów. Prócz muzyków ze wspomnianych zespołów na płycie „An Outcast of the Islands” zagrał również Wojciech Karolak (na organach Hammonda). Colin Bass poprosił do współpracy także kolegów z Camel. Dzięki temu w nagraniach pojawiła się charakterystyczna gitara Andy Latimera, a za bębnami zasiadł Dave Stewart. Dodatkowo wykonawców wsparł zespół gospel z Poznania oraz muzycy z Filharmonii Poznańskiej pod batutą Kima Burtona.
Nie dziwi więc, że stylistycznie materiał z płyty nawiązuje do dokonań Camel. Przede wszystkim wyróżnia się charakterystyczna gitara Andy Latimera, zwracają też uwagę partie zagrane na organach Hammonda. Na album składa się czternaście utworów. Są tam melodyjne ballady o celtyckim rodowodzie, nie brak również ciekawych fragmentów instrumentalnych zarówno klasycznych, jak i progresywnych. Także znajomo brzmi ciepły głos wokalisty. Wśród kompozycji wokalnych wyróżnia się zwłaszcza „Goodbye To Albion”. To piękna, nieco nostalgiczna piosenka, z niesamowitym fletem Jacka Zasady i poruszającym tekstem, dedykowanym zwłaszcza tym, których los rzucił z dala od ojczyzny.
Zwraca uwagę utwór „As Far As I Can See”, którego nie powstydziłby się Chrisa Rea. Na płytę trafił także „Denpassar Moon” – kompozycja, którą Bass wylansował już wcześniej w Indonezji. Stała się sporym przebojem. Wykonywało ją wielu tamtejszych artystów, choć dziwnym trafem twórca na tym nie skorzystał.
Płyta „An Outcast of the Islands” adresowana jest zarówno do koneserów, jak i niezbyt wymagających słuchaczy. Mimo to Colin Bass nie stosuje taryfy ulgowej, płyta ma równy poziom, jakkolwiek nie brak na niej zmiennych emocji. Bywa przebojowo, czasem lirycznie, a wszystko zostało zrobione ze smakiem i wyczuciem.
Mimo oczywistych nawiązań do prozy Conrada gdzieś na szczęście umknął niezbyt optymistyczny nastrój książki. Całość zamyka akustyczna ballada „Reap What You Sew”, okraszona dźwiękami przyrody, pochodzącymi z wysp Indonezji. Można zarzucić Bassowi mieszanie stylistyk, jednak w moim odczuciu płyta mimo nawiązań do klasyki i rocka progresywnego brzmi dość spójnie.
Nagrania zarejestrowano w Kalifornii i w Poznaniu. Warto zwrócić uwagę, że album miał swą premierę dwadzieścia lat temu. Od tego czasu dwukrotnie go wznawiano (w 2003 i 2015 roku), uzupełniając o trzy nagrania bonusowe, pochodzące z koncertów Colina w naszym kraju.
Są niezłe, stanowią cenną pamiątkę i pokazują nieco inne oblicze artysty, jednak rozbijają nieco wydźwięk zasadniczej części. Po dwukrotnym remasteringu brzmienie albumu niewątpliwie polepszyło się. W powodzi współczesnych, sztucznie dopieszczanych produkcji muzyka z „An Outcast of the Islands” brzmi żywo i naturalnie. Szkoda byłoby nie posłuchać.
Krzysztof Wieczorek


  Komentarze 2
  Dodaj swój komentarz
~
Copyright "Wolna Droga"
[X]
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.