Portal dwutygodnika
Strona główna Archiwum Twoja Kolej na opinie…

Archiwum

Twoja Kolej na opinie…

Ponieważ rubrykę „Twoja kolej na opinie…” wypełniają treścią autorzy z przeróżnych środowisk i grup społecznych, a my nigdy nie będzie krępować cenzurą prezentowanych przez nich poglądów, informujemy Czytelników, że mogą one być niekiedy niezgodne z poglądami redakcji, a także sympatiami politycznymi samych Państwa. W czasie obecnie występującej wyraźnej propagandy medialnej i to niezależnie od opcji politycznej wydawcy bądź nadawcy, chcemy, aby „Twoja kolej na opinie…” była niczym nieskrępowaną platformą wolnej wymiany myśli i opinii.

Przypominamy, że opinie można przesyłać na portal społecznościowy: https://www.facebook.com/Miroslaw.Stanislaw.Lisowski/ i email: opinie@wolnadroga.pl

Garść poświątecznych refleksji…

W nawiązaniu do felietonu red. Mirosława Lisowskiego „Katharsis” z ostatniego numeru „Wolnej Drogi” chciałbym podzielić się kilkoma myślami. W istocie – mówiąc słowami Pana Redaktora – czas Świąt Wielkiej Nocy, to chwila, gdy nawiedza nas refleksja nad kruchością egzystencji i pojawia dystans do otaczającej rzeczywistości. To piękne słowa. Podobnie jak przywołane greckie pojęcie „katharsis”, oznaczające wewnętrzne oczyszczenie, wprawdzie jak chcieliby starożytni Grecy, głównie przez kontakt ze sztuką.

Można na ten czas spojrzeć z perspektywy filozofii, można też bardziej przyziemnie, choćby po lekturze biografii przywołanych w felietonie słynnych „dobrodziejów ludzkości”. Prawda jest jednak nieubłagana. Bez względu na przyjętą optykę okazuje się, że więcej w nas zła niż dobra, a piękne słowa o refleksji, oczyszczeniu i przebaczaniu dotyczą tylko nielicznych.

Spójrzmy na to realnie – mimo chętnie obchodzonych świąt, w dużej części jesteśmy społeczeństwem laickim, a z prawdziwie pojętą wiarą niewielu jest po drodze. W rozmowach przy rodzinnym stole chętnie dołożymy klerowi (który wprawdzie nie jest bez winy), jednak nie chcemy uznać, że problem dotyczy zdeprawowanych jednostek, których nie brak w każdym środowisku.

Tematów do refleksji dostarcza samo życie. Wierzymy w to, w co chcemy, sami sobie wybieramy dogmaty. W zasadzie okazjonalnie idziemy do kościoła, co jednak nie przeszkadza nam w korzystaniu z usług różnej maści jasnowidzów, horoskopów i wróżek zza siedmiu mórz. I jakoś godzimy te sprzeczności.

Nie lubimy, gdy coś się nam narzuca, gdy się od nas wymaga. Nie mam racji? Spójrzmy na drogi i uderzmy się w piersi. Który z kierowców jeździ zgodne z przepisami? Samochód z przodu, to plama na honorze, trzeba go wyprzedzić, choć i tak za chwilę spotkamy się na światłach. Zresztą kto ich przestrzega, nagminnie jeździmy na późnych pomarańczowych…

Czy to się nam podoba, czy nie – jesteśmy społeczeństwem tragicznie podzielonym, rozdartym między różne opcje polityczne i poglądy, oparte najczęściej nie na gruncie odzyskanej po latach wolności, a raczej na hołubionej w nas samych samowoli z pogranicza anarchii. Wiele w nas samych bezinteresownej zawiści, zazdrości, a wręcz nienawiści do bliźnich.

Nawet niedawny strajk nauczycieli nas podzielił. Co ciekawe, linia podziału jest wyraźnym odbiciem poglądów konkurujących ze sobą opcji politycznych: władzy i tych, co ją zawsze i przy każdej okazji krytykują, nie mając w zasadzie nic do zaproponowania.

A my? Powtarzamy okrągłe zdania po liderach politycznych, zapominając o tym, że przecież mamy prawo do własnej, nie narzuconej przez kogoś opinii. Nie próbujemy dostrzec, że w tym konkretnym przypadku interes uczniów liczył się najmniej.

Z pewnością właśnie oni poniosą konsekwencje niezrealizowanego programu. Teraz oczywiście najłatwiej jest zrobić klasówkę. Co bardziej obowiązkowi rodzice nadrobią z dzieciakami materiał, zarywając noce i czas na wypoczynek.

Spójrzmy na fora internetowe, choćby te kolejowe. Wylewa się tam morze nienawiści. Każdy pretekst jest dobry. Choćby przetarg. Po co nam polski złom, kupujmy to, co taniej wciska konkurencja z zagranicy. Już to przecież przerabialiśmy. Tak zarżnięto polski przemysł elektroniczny i rowerowy, zalewając rynek tanim badziewiem z zachodu (albo raczej dalekiego wschodu).

Teraz podobna sytuacja kroi się w stolicy, po przetargu na tramwaje. Nie chcę tu na siłę bronić polskiego producenta, ale chciałbym zobaczyć ów tabor terminowo dostarczony z bądź, co bądź dalekiego kraju i przez lata sprawnie działający serwis, obsługujący te prototypowe pojazdy.

A w Internecie aż huczy od nienadających się do powtórzenia opinii domorosłych fachowców i znawców tematu. Gdzie są te pokłady empatii, zrozumienia, by nie powiedzieć wprost po chrześcijańsku – miłości bliźniego.

Mamy za to wyścig szczurów, eskalację przemocy i nienawiści, na siłę wciskane modele spędzania wolnego czasu i kosmopolityczne poglądy. Tu może warto sięgnąć po niezwykle zajmującą książkę prof. Wojciecha Roszkowskiego pt. „Roztrzaskane lustro – Upadek cywilizacji zachodniej”. Ktoś już zanalizował te procesy, dlaczego mamy powtarzać cudze błędy?

I wracając na koniec do słów red. Lisowskiego – nienawiść, to bardzo skuteczne i jakże tragiczne w skutkach narzędzie rządzenia. Chciałoby się zapytać, kiedy wreszcie nadejdzie czas na przebudzenie i refleksję? Kiedy uświadomimy sobie, że jesteśmy w tym zacietrzewieniu jedynie trybikami bezmyślnie realizującymi jakiś chory plan destrukcji naszego narodu?

Chciałoby się powtórzyć za mistrzem Krasickim: „Święta miłości kochanej ojczyzny, Czują cię tylko umysły poczciwe! Dla ciebie zjadłe smakują trucizny, Dla ciebie więzy, pęta niezelżywe. (…) Byle cię można wspomóc, byle wspierać, Nie żal żyć w nędzy, nie żal i umierać.” Tylko kogo to dzisiaj jeszcze obchodzi, to przecież takie niemodne, nieeuropejskie…

Zenon Bogucki z Województwa Zachodnio-Pomorskiego

Kategoria: