Portal dwutygodnika
Strona główna Aktualności „Kwiaty na hałdzie” – Wojciech Ciuraj (2021)

Aktualności

„Kwiaty na hałdzie” – Wojciech Ciuraj (2021)

 

Po przegranym plebiscycie na Górnym Śląskui wobec perspektyw powrotu niemieckiego terroru już w kwietniu 1921 roku powstałzatwierdzony przez Wojciecha Korfantegoplan kolejnego zrywu niepodległościowego. W nocy z 2 na 3 maja powstańcy wysadzili w powietrze most kolejowy w Szczepanowicach (dziś dzielnicy Opola). Krótko potem podobny los podzieliło dziesięć innych przepraw, zaśw wielu miejscach bojownicy uszkodzili tory kolejowe i przerwali połączenia telekomunikacyjne.

Tak rozpoczęło się ostatnie z trzech Powstań Śląskich, trwające do 5 lipca 1921 r., którego celem było przyłączenie Górnego Śląska do Polski. Okazało się jednym z pięciu polskich zrywów niepodległościowych, które zakończyły się sukcesem. Niedawno świętowaliśmy jego setną rocznicę.

15 maja ukazał się kolejny solowy album Wojciecha Ciuraja, zatytułowany „Kwiaty na hałdzie” – stanowiący ostatnią część Tryptyku Śląskiego, którego wcześniejsze odsłonypojawiały się dokładnie w sto lat po każdym ze śląskich zrywów. Razem tworzą atrakcyjną muzyczną opowieść, będącą komentarzem do tych tak ważnych, choć dziś nieco zapomnianych wydarzeń.

Myślę, że choćby z tego powodu warto zainteresować się dziełem Wojciecha Ciuraja, Ślązaka z krwi i kości, który zafascynowany losami swej „małej ojczyzny” postanowił przypomnieć jej dzieje. Cały projekt jest manifestacją jego przywiązania do ziemi rodzinnej i jej historii, a co za tym idzie – deklaracją prawdziwego patriotyzmu, o co w dzisiejszych czasach wcale nie łatwo.

Tu warto podkreślić, że już przy realizacji pierwszej części tryptyku, zatytułowanego „Iskry w popiele” (2019) swą pasją zaraził nie tylko kolegów, lecz także wielu znaczących gości. W trzech nagraniach pierwszej odsłony pojawił się grający na minimoogu Józef Skrzekoraz aktor Marian Dziędziel w roli narratora. Dzięki ich udziale powstał atrakcyjny projekt ponadpokoleniowy.

Rok temu, 19 sierpnia pojawiła się druga część, nosząca tytuł „Dwa Żywioły”. Autor, chcąc nieco zmienić formułę celowo pominął rolę narratora, zaś wśród gości pojawił się Abradab (Marcin Marten) – raper i producent muzyczny znany przede wszystkim z występów w hip-hopowej formacji Kaliber 44 oraz rewelacyjny trębacz jazzowy Piotr Schmidt. Album „Dwa żywioły” kończyła rozbudowana „Suita czterech rzek”, kapitalna gitarowa opowieść, będąca intrygującymtłem do opisu walk powstańczych.

Najnowsza, trzecia część tryptyku, zatytułowana „Kwiaty na hałdzie”, ma zupełnie inny koloryt. Oprócz autora muzyki i tekstów, śpiewającego oraz grającego na gitarze, mandolinie i instrumentach klawiszowych pojawili się nowi goście oraz nowe, czasem zaskakujące środki wyrazu.

Swą obecność zaznaczyłApostolis Anthimos – legendarny gitarzysta SBB oraz dodatkowy, choć niezwykle ważny gitarzysta Daniel Kurtyka. Usłyszeć możemy grającą na saksofonie Martę Wajdzik, jak również Karolinę Skrzyńską – wspomagającą całość wokalnie i używającąmiejscami liry korbowej.

„Kwiaty na hałdzie”, to dziewięć (a właściwie dziesięć) kompozycji. W ostatniej, niezaindeksowanej, będącej pewnego rodzaju post scriptum, pojawił się śpiewający zespół ludowy Olzanki. Warto podkreślić determinację artysty, który podjął niełatwywątek historyczny i przybliżył go w tak niebanalny sposób. Wprawdzie wszyscy zaproszeni twórcy wywodzą się ze Śląska, jednakcały tryptyk jest czytelny dla wszystkich. Jest pełen uczuć i emocji, bez taniego sentymentalizmu. Stanowi przemyślaną, dopracowaną i dojrzałą całość, z dobrymi tekstami i muzyką oraz pasującą do nich oprawą graficzną.

Każda z części wyróżnia się na swój sposób. Całość, początkowo kojarzona z rockiem progresywnym, obecnie ma bardziej eklektyczny wymiar. Dzięki temu projekt zyskał, będąc dowodem jasnej i sprecyzowanej wizji całości. Wprawdzie we wszystkich częściach główną rolę odgrywa gitara, jednak nie można zapomnieć, że Wojciech Ciuraj odpowiedzialny jest również za warstwę literacką całego przedsięwzięcia. Zadanie, jakie sobie postawił wymagało przekopania się przez niezliczoną ilość dokumentów z okresu trzech powstań śląskich. Po tej lekturze powstało równie wiele notatek, a te dopiero udało się przekuć autorowi w czytelną i poruszającą lirykę.

Mimo to,najważniejszym elementem dzieła jest muzyka. Składa się z wielu fragmentów instrumentalnych, które bronią się bez słów. Trzeba podkreślić umiejętnościmłodego twórcy w budowaniunapięcia i nastrojów oraz intrygujących i nieoczywistych barw.

Należy podkreślić ogromną pracę włożoną w produkcję całości, bowiem każdy utwór wywołuje autentyczne zaciekawienie. Jakkolwiek każda z części tryptyku mogłaby funkcjonować samodzielnie, to jednak warto posłuchać ich chronologicznie i w całości. Stanowią nie tylko dowód na rozwój dojrzałości artystycznej samego twórcy, ale przede wszystkimtworzą piękną, pełną niuansów, wielowątkową opowieść o jakże ważnych epizodach z czasów budzenia się po rozbiorach polskiej niepodległości. Tym ważniejszą, że opowiedzianą przez młodego artystę, któremu udało stworzyć się dzieło uniwersalne, przemawiające do wszystkich pokoleń.

Krzysztof Wieczorek

muza16