Portal dwutygodnika
[wpseo_breadcrumb]

Felietony

Świat na krawędzi – Felieton Mariana Rajewskiego

Bliski Wschód od dłuższego czasu jest rdzewiejącą miną, która może wybuchnąć i zagrozić pożarem dużej części świata. Mina ta rdzewieje już od drugiej połowy lat 40. ubiegłego wieku i jak na razie nikt nie ma pomysłu na jej rozbrojenie. Co gorsza, Izraelowi ewidentnie zależy na eskalacji konfliktu, który może podpalić cały region, a w konsekwencji także inne obszary. Patrząc na metody walki obu stron – Żydów i Arabów – możemy spodziewać się nowej fali terroryzmu w Europie?

Od kiedy Żydzi kilkukrotnie pokonali w otwartych wojnach swoich arabskich wrogów, konflikt między nimi wszedł w fazę wojny totalnej. Trwa to już blisko 80 lat i końca nie widać. Obie strony są przekonane, że koszmar może zakończyć tylko fizyczna eliminacja przeciwnika, a nie jest nim wcale wroga armia, ale całe narody i społeczeństwa.

Sytuacja jest bardzo płynna, ale filary konfliktu od dziesięcioleci są te same. Po jednej stronie jest świeże, powołane i siłą przez społeczność międzynarodową osadzone w Ziemi Świętej państwo żydowskie. Państwo, które zasilane technologią i pieniędzmi przez Zachód, a obywatelami przez Wschód, jest dzisiaj prawdziwą potęgą militarną, gospodarczą i polityczną. To Izrael wydaje się być reżyserem wielu bardzo istotnych dla całego świata wydarzeń i inicjatyw dziejących się na całym globie. Izrael doskonale gra na harfie mediów, kultury, popkultury, polityki historycznej – nikt dzisiaj nie robi tego lepiej niż Żydzi.

A równocześnie bez żadnego skrępowania, w erze wszechobecnych telefonów komórkowych z kamerami filmowymi i aparatami fotograficznymi, Żydzi dawno temu zbudowali specyficzny system apartheidu. Na okupowanej przez nich ziemi, którą Palestyńczycy od setek lat zamieszkiwali i uważali za swoją ojczyznę, Żydzi urządzili im piekło.

Arabscy mieszkańcy nie tylko Strefy Gazy, ale też Zachodniego Brzegu od dziesiątek już lat są obywatelami drugiej kategorii. Są bez żadnego powodu aresztowani, poniżani, mordowani przez uzbrojonych po zęby żydowskich żołnierzy obu płci. Palestyńczycy porównują to z holokaustem, mówią wprost o trwającym od długiego czasu ludobójstwie, na które społeczność międzynarodowa kompletnie nie reaguje.

Palestyńczycy mogą liczyć na pomoc i zrozumienie tylko braci w wierze: Irańczyków, części Libańczyków, Syryjczyków, Egipcjan.

Po drugiej stronie mamy Żydów, którzy pamiętają Shoah, Zagładę i uważają, że Ojczyzna i prawo do obrony im się po prostu należy. A gdzie mieliby mieć swoje miejsce na świecie, jeśli nie tam, gdzie leżą kości ich proroków?

Nasz prorok, Adam Mickiewicz pisał w „Konradzie Wallenrodzie”, że „Wolnym rycerzom (…), wolno wybierać oręże, I na polu otwartem bić się równemi siłami; Tyś niewolnik, jedyna broń niewolników – podstępy”. Arabowie doskonale to wiedzą, ale…

Wszyscy doskonale wiedzą, co Żydzi trzymają na pustyni. Nie jest to wiedza oficjalna, ale powszechna. Izrael dysponuje bronią atomową i uważa, że ma moralne prawo jej użyć, gdyby pojawiło się ryzyko powtórki z Zagłady. Czy broń tego typu ma też Iran? Dużo wskazuje na to, że pracował nad tą technologią od lat.

Sytuacja na Bliskim Wschodzie zaostrza się z tygodnia na tydzień. Żydzi w odwecie za atak Palestyńczyków bez pardonu zrobili w Strefie Gazy piekło: atakowali szpitale, konwoje humanitarne, mordowali dzieci. W odpowiedzi Iran zaatakował dronami. Jeśli teraz Izrael odpowie bezpośrednim atakiem na Iran, konflikt wejdzie w nową fazę.

Amerykanie umywają ręce: Joe Biden powiedział wprost, że jest przeciwny jakiemukolwiek atakowi odwetowemu sił izraelskich i że Stany Zjednoczone nie wezmą udziału w ewentualnym starciu. Szef Pentagonu Lloyd Austin powiedział, że siły zbrojne USA obecne na Bliskim Wschodzie skutecznie strąciły „dziesiątki” dronów i rakiet wystrzelonych z Iranu, Iraku, Syrii i Jemenu. W polskich mediach niewiele można dowiedzieć się o powodach tego zmasowanego ataku dronami. Była to odpowiedź na atak Izraela, który zbombardował irańską placówkę dyplomatyczną w Syrii zabijając kilku urzędników i żołnierzy.

Bliski Wschód może stać się zapalnikiem, który rozsadzi delikatne status quo nie tylko w tamtej części świata. Wszystkie globalne mocarstwa mają tam swoje interesy, polityczne i gospodarcze. Jak się to może skończyć dla mieszkańców Ziemi Świętej, nietrudno przewidzieć.

Od kiedy Żandarm Świata abdykował, nie ma komu studzić rozgrzanych głów. A nic nie wskazuje na to, żeby Wujek Sam chciał i miał siły jeszcze raz wziąć na siebie odpowiedzialność za losy świata. Może powinniśmy pogodzić się z czasami bezkrólewia?

Marian Rajewski

marian.rajewski@wolnadroga.pl

Kategoria:
MArian09