Portal dwutygodnika
Strona główna Poza koleją Z trzeciej strony „Lud”

Poza koleją

Z trzeciej strony „Lud”

 

Pisałem nie tak dawno w tym miejscu o jakiejś wyjątkowości, z jaką obnoszą się ci, którzy popierają Platformę Obywatelską, czy – jak teraz – ich kandydata na urząd Prezydenta RP.

Ta pogarda i poczucie, że jest się kimś innym, oczywiście lepszym, od tej tłuszczy, która ma śmiałość mieć inne zdanie od tych, którzy uważają się za właścicieli III RP, przekłada się na coraz większą agresję. Im bliżej rozstrzygnięcia 12 lipca, tym jest ona już nie tylko werbalna, ale wręcz fizyczna.

Dostaje się już nawet dziennikarzom, którzyzadają nieodpowiednie pytania prezydentowi Warszawy. Znamienne stają się słowa tegoż, który w odpowiedzi na pytanie o kolejne zatrucie ściekami Wisły rzekł, że po to są te wybory, aby nie można było zadawać takich pytań.

I wszystko to okraszone jest śmiechami i buczeniem zwolenników pana Rafała Trzaskowskiego, którzy uważają, że to jest najlepsze, co może spotkać Polaków pod rządami ich kandydata. Czyli, żeby było tak, jak było.

Warto zatrzymać się na chwilę przy mediach i przekazu, który niesie ze sobą takie zachowanie kandydata Platformy Obywatelskiej.

Nie dziwne jest, że głosi on wszem i wobec, że należy zlikwidować telewizję publiczną, a szczególnie kanał informacyjny TVP Info. No bo, co to znaczy, że jakiś dziennikarzyna śmie pytać miłościwie panującego przedstawiciela „elyty” o takie rzeczy, jak realizacja obietnic wyborczych, czy poczynania urzędującego w Warszawie prezydenta? Albo o to, jakie on ma poglądy na temat uchodźców, czy LGBT? Co to jest?! No skandal!

A przecież jeszcze nie tak dawno było tak pięknie! Wszystkie kanały telewizyjne mówiły jedno: jest cudownie, ludu pracujący… Ty pracuj, najlepiej dośmierci. Płać podatki i nie interesują się jak jest rządzona Polska, boś za głupi na to.

I komu to przeszkadzało?! No trzeba odebrać tym wszystkim, którzy teraz głosują na prezydenta Dudę, prawo wyborcze! Bo oni są nieświadomi tego, co się dzieje na świecie… I nie mogą decydować o tym, kto ma piastować najwyższą godność „w tym kraju”.

Ta pogarda… Obecnie emanacją tejże jest zachowanie niejakiego posła Nitrasa, który posuwa się wprost do agresji fizycznej wobec inaczej myślących, co widzimy co rusz.

Ach strach pomyśleć, co może stać się za chwilę, kiedy kolejny dziennikarz zapyta pana Trzaskowskiego o to, czy tamto… Bo jego zagorzali poplecznicy mogą po prostu obić tegoż zadającego… No bo jak śmie!

Szczerze mnie to przeraża, do czego doszliśmy w tej naszej dyspucie, że z jednej strony zwolennicy kandydata na prezydenta kipią wręcz nienawiścią do przeciwników, przy akceptacji kandydata… Z drugiej zaś, sąd Najjaśniejszej Rzeczypospolitej stwierdza, że może on kłamać ile wlezie… No bo mu wolno… On jest wszak orędownikiem tejże wyjątkowej kasty ludzi, jakimi są sędziowie…

Co prawda są tacy, którzy twierdzą, że im większa tego rodzaju zapiekłość i otwartość w popieraniu Rafała Trzaskowskiego, tym skutek jest mniejszy, czy wręcz odwrotny od założonego… Ale słowa się rzekło… One zostają i jeszcze bardziej dzielą nasze społeczeństwo.

Powie ktoś, że czynią to obie strony… Tak, ale znaj proporcję, mocium panie! O niej nie można zapominać…

Wracając do mediów, jako że i my się jakoś do nich zaliczamy… Przecież i nas (a właśnie mija 5 lat) spotkało coś podobnego ze strony ówcześnie rządzących koleją… Stwierdzili oni między wierszami, że popieramy nie tego, co trzeba, i próbowali zniszczyć „Wolną Drogę”.

A zatem znamy ten ból i wiemy, do czego są zdolni ci ludzie. Ich gróźb nie można traktować zbyt lekko. Są gotowi, gdy – co nie daj Boże – będą mieli taką moc sprawczą, swoje groźby wcielić w życie. I te sławetne słowa Trzaskowskiego: „Śpieszcie się zadawać pytania, bo niewiele tygodni wam zostało”, mogą być jakże znamienne.

Cóż więc pozostaje? Spieszyć się…, ale w drodze do komisji wyborczej, by oddać swój głos na odpowiedniego kandydata, by nie obudzić się 13 lipca na Białorusi… Bo tam zamyka się dziennikarzy za to, że zadają niestosowne pytania albo piszą niestosownie…

Oczywiście los mediów, to dla wielu może być rzeczą marginalną, która ich nie dotyczy. Jednak dzięki nim mamy wiedzę na temat tego, co dzieje się wokół. Także, a może przede wszystkim tego, co jest godne wyświetlenie i potępienia.

Nie będę przywoływał określenia: czwarta władza. Ale coś w tym jest, że taki ważny gość, jak Rafała Trzaskowski, boi się dziennikarzy i ich pytań.Bo to nagle okazać sięmoże, że król jest nagi. Iże kompetencje tegoż kandydata nie są warte funta kłaków…

A po, co są wybory…? Ano właśnie po to, by to lud zdecydował, a nie poseł Nitras, kto go ma prowadzić…

 

Kategoria:
dość14