Portal dwutygodnika

Poza koleją

Nienawiść

 

Dlaczego tylu moich rodaków nienawidzi Jarosława Kaczyńskiego? Te pytanie zadaję sobie od dłuższego czasu. Nienawidzi nie tylko jako polityka, ale także, a może przede wszystkim, jako człowieka.

Wiem, my Polacy nie przepadamy za ludźmi, którzy osiągają sukces, obojętnie jaki. Jest to chyba główna nasza przywara, ale żeby od razu nienawidzić. Nienawiść do Jarosława Kaczyńskiego deklarują nie tylko zwykli ludzie, ale przede wszystkim tzw. elity polityczne i kulturalne. Dziennikarze (Tomasz Lis, Adam Michnik), aktorzy, pisarze, reżyserzy, piosenkarze.

Dlaczego ta nienawiść zamiast malec, to narasta. Internet jest pełen wulgaryzmów, życzeń śmierci i innych inwektyw wobec osoby Kaczyńskiego.

Próbuję znaleźć racjonalne wytłumaczenie tej fali nienawiści. Chyba tylko nasi komunistyczni dygnitarze „cieszyli się” w Polsce większą wrogością. W naszym wolnym kraju dawno jeden człowiek nie wzbudził w tak wielu tyle agresji, wręcz chorobliwej.

Może dlatego, że stworzył wraz ze swoim bratem Lechem Kaczyńskim (późniejszym Prezydentem RP) największą partię centroprawicową, której nadrzędnym celem jest dobro naszych obywateli, żyjących w wolnej i niezawisłej Polsce. Może dlatego, że patriotyzm, prawda historyczna, Bóg i honor są dla niego drogowskazem w politycznym działaniu, a dobro rodziny postrzeganej, jako małżeństwo kobiety i mężczyzny, jest największą świętością.

Może dlatego, że pragnie dotrzeć do prawdy, dlaczego zginął jego brat i śmietanka naszej inteligencji. Może dlatego, że naraził się wielu wpływowym osobom w Polsce i Unii Europejskiej nie akceptując poprawności politycznej obowiązującej w większości krajów Unii. Może dlatego, że zabrał się za nadzwyczajną kastę, przywracając w miarę prawidłowy trójpodział władzy.

Może dlatego, że polska racja stanu jest najważniejsza w zagranicznej polityce, a Niemcy i Rosja, to nieprzewidywalne i zawsze groźne państwa wykorzystujące każdą sytuację, aby dokopać Polsce.

Ostatnio w TVP Info można było zobaczyć, jak niemiecki minister spraw zagranicznych, na spotkaniu z ministrem spraw zagranicznych Rosji, nie poparł sankcji Stanów Zjednoczonych nałożonych za budowę gazociągu NordStream 2. Panowie wylewnie uścisnęli sobie ręce, poklepując się po plecach. Nie ważne, że wiele państw europejskich, w tym Polska, na tej inwestycji stracą. Najważniejsze są układy gospodarcze Niemiec i Rosji. To jest bardzo wymowny przykład „jedności” Unii Europejskiej.

Może Jarosław Kaczyński nienawidzony jest za to, że jak twierdzi opozycja, podzielił Polskę na dwa walczące obozy. Tym politykom, szczególnie z Platformy Obywatelskiej i moim rodakom, warto przypomnieć, żePolaków podzielił Lech Wałęsa, wywołując w 1990 roku tzw. „wojnę na górze”. Spowodowała ona między innymi trwający do dziś podział w obozie solidarnościowym. Był to konflikt między Lechem Wałęsą, który był wtedy przewodniczącym NSZZ „Solidarność”, a rządem Tadeusza Mazowieckiego. Szczegóły tego zapomnianego już dziś konfliktu można znaleźć w „Wikipedii”.Ciekawa lektura. Przyganiał kocioł garnkowi.

W ostatnim czasie jeden z moich ulubionych polskich aktorów Janusz Gajos także „popisał się” polityczną wypowiedzią. Miało to miejsce na tegorocznym festiwalu muzycznym Pol’ and’ Rock – „Coś takiego, co wykonał… przepraszam za wyrażenie… mały człowiek – jednym ruchem ręki podzielił nasz kraj i nas samych na dwie części. To jest zbrodnia. Znamy takie przykłady z historii, w ten sposób powstawały najgorsze sprawy na świecie. Tak powstawało to, co się później nazwało hitleryzmem. To takie ordynarne wskazywanie jedną ręką. Jest źle? Powiem ci dlaczego: bo on cię okrada! To coś strasznego, ale to działa”.

Nie trudno zgadnąć, że słowa te dotyczą Jarosława Kaczyńskiego. Nie pierwszy Janusz Gajos, mówiąc o prezesie PIS-u, używa określenia „mały człowiek” i nie pierwszy porównuje rządy Prawa i Sprawiedliwości do hitleryzmu. Myślę, że Janusz Gajos i inne mu podobne osoby z elit warszawskich nie bardzo znają polską historię i nie wiedzą, czym był hitleryzm i faszyzm.

Oczywiście Janusz Gajos ma niezaprzeczalne prawo do wypowiadania swoich opinii i mieć swoje preferencje polityczne, ale stawianie prawie znaku równości w działaniu Jarosława Kaczyńskiego i Adolfa Hitlera, mówiąc delikatnie, jest ogromnym historycznym nadużyciem.

Szkoda, że te słowa padły do tysięcy młodych ludzi, bo mogą oni wysunąć z nich błędne wnioski.

Jest mi bardzo przykro, że ten wspaniały aktor mówi rzeczy, które właśnie dzielą Polaków. Januszowi Gajosowi wtórują inni wielcy polscy aktorzy, nie zastanawiając się, że spirala polskiej nienawiści nakręca się coraz bardziej.

Apeluję o opanowanie emocji. Ta druga „wojna na górze” trwa już za długo i tylko wyniszcza polskie społeczeństwo. Nienawiść jest najgorszym doradcą. Dzisiaj dobro naszej Ojczyzny jest najważniejsze, w tej bardzo trudnej sytuacji koronawirusowej i geopolitycznej.

Warto, aby dzisiejsi politycy wzięli przykład z Józefa Piłsudskiego, który potrafił zjednoczyć Polaków z trzech zaborów w jeden wielki Naród.

Zbigniew Wolny

Kategoria:
nienawiść18