Portal dwutygodnika
Strona główna Poza koleją Kontratak imperium nie wypalił

Poza koleją

Kontratak imperium nie wypalił

 

Jeden przeciwko wszystkim – walka o klucze do pałacu prezydenckiego była heroiczna niczym dobry, starożytny mit o bohaterze, który wbrew siłom tego i tamtego świata idzie po to, żeby zrealizować swoje przeznaczenie.

Kiedy czyta się mity, brzmią one bardzo czysto, oczywiście, o ile ktoś ma słabą wyobraźnię. Czytelnicy o rozwiniętej umiejętności wizualizacji czytanej treści lepiej żeby nie dotykali opowieści o Prometeuszu czy innych klasycznych historii – szczegóły mogą poważnie uszkodzić delikatną konstrukcję estetyczną odbiorcy. Tak samo było z wyborami, które – niech będą Bogu dzięki – wreszcie mamy już za sobą.

Patrząc z dużego dystansu była to klasyczna walka dobra ze złem, opasanego w biało-czerwone barwy Dawida z posiadającym międzynarodowe wsparcie i mówiącym językami niczym sam Lewiatan Goliatem. Wygrał Dawid, ale walka jako żywo przypominała swoją brutalnością i brudem wszystko to, czego nie chcielibyśmy oglądać.

Andrzej Duda jawił nam się w tej walce jako ten, który miał do przegrania wszystko, podczas kiedy Rafał Trzaskowski mógł tylko wygrać. Biało-czerwona drużyna stojąca wokół prezydenta od utraty większości w Senacie liczyła się z przegraną. Bo choć do ludzi popłynęły spore pieniądze, choć wreszcie Polacy zobaczyli, że możliwa jest władza, która nie tylko grabi pod siebie, ale i naprawdę potrafi się dzielić wpływami do budżetu z obywatelami, to Prawo i Sprawiedliwość od początku poprzedniej kadencji nie bało się dotykać naprawdę bolących ran.

Żeby uzdrowić, należy ranę porządnie umyć, zdezynfekować i na nowo opatrzyć. To boli, im starszy zaropiały bandaż przykrywa wstydliwą rzeczywistość, tym większy ból sprawia naprawa sytuacji.

No i bolało. Bolały zmiany w sądach, które przed objęciem władzy przez PiS funkcjonowały prawie kropka w kropkę jak za czasów czarnej komuny, bolały zmiany podatkowe, kiedy się okazało, że można, że się da uszczelnić podatek VAT, który może zasilać polski budżet zamiast międzynarodowe mafie przestępców podatkowych. Skuteczność rządów Prawa i Sprawiedliwości była i jest ogromna mimo potwornie zmasowanego i bezlitosnego frontu obrony status quo.

Jednej zapowiadanej reformy rząd nie zrobił i mogło się to skończyć sromotną przegraną w tych wyborach. Chodzi o repolonizację mediów. Temat naprawdę najgrubszego kalibru, tak bardzo istotny, że werbalna, delikatna krytyka telewizji TVN spowodowała ostatnio nieadekwatnie agresywną – i powiedzmy to głośno: nieuprawnioną prawem międzynarodowym i obyczajem dyplomatycznym – krytykę pani ambasador Stanów Zjednoczonych.

Fakt, że TVN od bodajże pięciu lat jest pod kontrolą amerykańskiego koncernu, nie wpłynął w żaden sposób na ich sposób prowadzenia polityki. Bo tak naprawdę, to TVN od dawien dawna jest nie tyle redakcją, to partią polityczną posiadającą własny kanał telewizyjny.

TVN faktycznie ma potężną moc, gigantyczne zasięgi i siłę rażenia jakiej z trudem oparł się Andrzej Duda, ale to przecież nie jest jedyna redakcja będąca w niepolskich rękach i prowadząca wprost, bez żenady swoją politykę na polskim podwórku. Tak samo robią niemieckie gazety – od ogólnopolskich dzienników (to, co zrobił „Fakt” nie tyle Andrzejowi Dudzie, co rodzinie ułaskawionego przez niego „pedofila”, przejdzie do historii nie tylko polskiego upadku zasad moralnych i etycznych w dziennikarstwie rzekomo informacyjnym) do gazet, codziennych i cotygodniowych wydawanych lokalnie.

Jesteśmy medialną kolonią bez swoich gazet, rozgłośni radiowych i telewizji. Te które są (choćby my – „Wolna Droga”, ze 100% polskim kapitałem), to rodzynki, warte wspierania, ale patrząc na cały rynek mediów – jesteśmy kolonią.

Prawo i Sprawiedliwość widziało ten problem już pięć-sześć lat temu. Wtedy powstała koncepcja repolonizacji mediów, choć na światło dzienne nie wyszły szczegóły planu. Teraz jest ostatnia szansa, żeby wprowadzić go w życie.

Wydaje się, że to konieczność, że po tej kampanii widać było wyraźnie, które ośrodki medialne służą której zagranicznej agenturze. Nie możemy sobie pozwolić na to, żeby obce ośrodki wpływu kreowały naszą rzeczywistość.

Paweł Skutecki

Kategoria:
Skuter15 stsport