Portal dwutygodnika

Poza koleją

Jest mi wstyd

Jest mi wstyd

 

Szanowni Czytelnicy… Do napisania tego felietonu sprowokowały mnie ostatnie działania Lecha Wałęsy i tzw. „totalnej opozycji”. Nie mogę pozostać na to obojętnym. Powinnyśmy spierać się na argumenty, a nie obrażać. Przecież tego uczyła nas „Solidarność”.

 

Pierwszy raz o Lechu Wałęsie usłyszałem w 1970 r. słuchając „Radia Wolna Europa”. W Gdańsku prowadzone były wtedy zbrodnicze działania ówczesnej komunistycznej władzy. Zginęło wielu niewinnych ludzi.

Tamte straszne wydarzenia, mimo tak tragicznego finału, obudziły we mnie nadzieję, że ten nieludzki system może kiedyś runie, bo jest w Polsce człowiek – bo są w Polsce ludzie – którzy nie boją się z nim walczyć. Co prawda z opowiadań mojego Ojca wiedziałem, że wcześniej był „Poznański Czerwiec 56”, ale wtedy poznaniacy jeszcze uwierzyli komunistom. Po zbrodni w 1970 r. Polacy także ponownie uwierzyli, że komunizm może mieć „ludzką twarz”.

Choć całą młodość spędziłem w Polsce Ludowej, nigdy nie akceptowałem tego systemu. Zawsze tęskniłem za demokracją, o której z taką pasją opowiadali redaktorzy „Radia Wolna Europa”, czy „Głosu Ameryki”. Dlatego, kiedy nastały piękne dni „solidarnościowej” wolności, uwierzyłem, że kres komunizmu w Polsce jest bliski. Uwierzyłem Wałęsie, Geremkowi, Kuroniowi, Frasyniukowi i innym, że w Polsce będzie demokracja, prawdziwe wolne wybory, a my, zwykli ludzie, będziemy mogli głosować na partię, która będzie nam bliska i reprezentowała nasze i tylko nasze ideały.

Moje młodzieńcze marzenia zaczynały się spełniać. Okrągły Stół, pierwsze prawie wolne wybory. Komunizm zaczął odchodzić w niebyt. Ale nie wszystko było tak, jak sobie wymarzyłem. Coś było nie tak. Zacząłem zadawać sobie pytania. Jaki cel miało tajne spotkanie w Magdalence działaczy Solidarności, pod przewodnictwem Lecha Wałęsy, z prominentnymi działaczami partii komunistycznej? Dlaczego pierwszy demokratyczny Premier w swoim expose z taką mocą zastosował „grubą kreskę” dla komunistów? Te pytania niestety pozostawały wtedy bez odpowiedzi. Dzisiaj wiele z nich znalazło odpowiedź.

Potem przyszły jeszcze gorsze rzeczy. Mój Prezydent. Mój idol. Mój guru złamał demokrację. Spacyfikował demokratycznie wybrany rząd Premiera Jana Olszewskiego. Przygotował to w tajnych, zakulisowych ustaleniach partyjnych, tzw. „nocy teczek”, w których m.in. braliudział Donald Tusk z Unii Demokratycznej (dzisiaj Platforma Obywatelska) oraz Waldemar Pawlak z PSL-u.

To był zamach stanu. Mój idealny świat zaczął się walić. Zacząłem inaczej patrzeć na Lecha Wałęsę. Dlaczego tak postępuje? Czego się boi? Czego się boją inni prominentni działacze partyjni? Dowiedziałem się wiele lat później, czego bał się Wałęsa. Bał się, że na jaw wyjdzie jego współpraca ze Służbą Bezpieczeństwa i donoszenie na kolegów jako „Bolek”.

Nadzieja na powrót prawdziwej demokracji wróciła w 2015 roku, kiedy do władzy doszedł PiS. Po wielu straconych latach powoli i mozolnie rozpoczął się dalszy proces zmian ustrojowych w naszym Kraju. Choć nie wszystko mi się podoba i nie wszystko akceptuję w działaniach rządu Mateusza Morawieckiego, to według mnie jest to najbliższe ideałom „Solidarności”.

Możliwie jak najrówniejszy podział wzrostu gospodarczego, aby zwykli obywatele mogli także z tego korzystać. Polityka historyczna pozwalająca młodzieży poznać prawdziwą wiedzę o zbrodniczych czasach komunistycznego ustroju. Dzisiaj być Polakiem, to nie wstyd, to zaszczyt, a wywieszenie biało-czerwonej flagi przed domem, to nie obciach.

No i zaczęło się. Lech Wałęsa, Platforma Obywatelska z pozostałą totalną opozycją rozpoczęli bezpardonową walkę z tymi wartościami, z rządem Mateusza Morawickiego. Uważają, że tylko oni mają monopol na władzę. Przecież tak zostało ustalone w Magdalence. Na zmianęmają rządzić komuniści i tzw. obóz demokratyczny, uczestnicyobrad Okrągłego Stołu.

Kiedy Polakom to się wreszcie znudziło i wybrali w demokratycznych wyborach partię Jarosława Kaczyńskiego, tamta strona wystraszyła się. Zaczęli ostrą propagandę nienawiści. Z pełną świadomością podzielili nasze społeczeństwo na część mądrą, światłą proeuropejską i na ciemnogród, który jest niewykształcony, zacofany, często chamski.

Straszono, że rządy „pisiorów” doprowadzą do wyjścia z Unii Europejską, że należy dobić tę watahę i strząsnąć „pisowców” z drzewa, jak szarańczę. Takie postępowanie wreszcie ukazało prawdziwą twarz ludzi, którzy tyle lat byli moimi idolami. Twarz zupełnie mi obcą.

Dzisiaj wstydzę się za postępowanie Lecha Wałęsy, Władysława Frasyniuka, Michała Kamińskiego i innych, którzy nie potrafią pogodzić się z tym, że suweren demokratyczną decyzją odebrał im władzę.

„Dziękuję”także Platformie Obywatelskiej,zaślepionej nienawiścią, za to, że „odkopali”dawnych prominentnych działaczy komunistycznych i wprowadzili ich do Parlamentu Unii Europejskiej. Jestem przekonany, że w nagrodę za Magdalenkę. Tak trzymać Platformo „Obywatelska”!

Szanowny Czytelniku, proszę traktować te przemyślenia, jako moją subiektywną ocenę tamtej i dzisiejszej sytuacji politycznej w Polsce i jednocześnie zaproszenie do dyskusji nad dzisiejszym postępowaniem osób, które kiedyś tworzyły wielki ruch społeczny i były bohaterami wielu milionów Polaków.

Zbigniew Wolny

Kategoria:
wstyd fot Łukasz Starczewski