Portal dwutygodnika

Poza koleją

Inne światy

 

Kampania wyborcza była przepojona złymi emocjami. Tak złymi, jak jeszcze nigdy – ale oprócz emocji, także zwykłym kłamstwem. Wygrała prawda, ale jaka, czyja prawda?

Polityka zawsze z definicji jest grą pozorów, a widzowie – wyborcy – obserwują zmagania politycznych gladiatorów nie tylko z pewnej odległości, ale co gorsza za pośrednictwem systemu krzywych luster i magicznych zwierciadeł.

Mieliśmy więc do czynienia z dwoma blokami skupionymi wokół dwóch liderów: był blok optujący za izolacjonizmem, wstecznictwem, obskuranctwem i wszystkimi innymi przywarami nadwiślańskiego ludu oraz ten drugi, nowoczesny, uśmiechnięty, dobrze wykształcony i rozumiejący chwilami trudny dowcip ideologów euroentuzjazmu.

Ten rodzaj dowcipu najlepiej oddawał wywiad Adama Michnika u Tomasza Lisa, gdzie ten pierwszy rechocze „Polski tym palantom nie wolno oddać”, a ten drugi zaciera ręce niczym jakaś pokraka z kreskówek, ale aktywny tuż przed drugą turą wyborów „Ruch Ośmiu Gwiazdek” symbolizujących wulgarne hasło „j… PiS” też był niczego sobie trafnym symbolem stanu umysłu tej części sali, gdzie nie ma miejsca na biało-czerwone flagi.

A co się tak naprawdę działo po drugiej stronie, tam gdzie rzekomo bije źródło nienawiści? Warto dzisiaj, już na zimno sprawdzić fakty.

Prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński na obu wieczorach wyborczych był nieobecny. Podczas i pierwszej, i drugiej tury głosowania zniknął. Domysły snuły się naprawdę bardzo barwne.

A jakie są fakty? Oba wieczory prezes spędził na Jasnej Górze, co potwierdził ojciec Michał Logan, rzecznik sanktuarium.

Słabo, prawda? Jak na tym zbudować wizerunek potwornego starca, który sieje nienawiść, skoro w dniu wyborów grzecznie głosuje i jedzie spędzić wieczór na żarliwej modlitwie w kaplicy Matki Bożej?

A główny aktor, ten który rzekomo podzielił i dalej dzieli Polskę i Polaków, Andrzej Duda? Jego córka na wieczorze wyborczym powiedziała na głos rzecz oczywistą, która zdumiała opinię publiczną do tego stopnia, że Paulina Młynarska poczuła się w obowiązku, żeby pouczyć Kingę Dudę, co i kiedy wolno jej mówić…

A co powiedziała? „Chciałabym zaapelować o to, by nikt w naszym kraju nie bał się wyjść z domu. Niezależnie od tego, w co wierzymy, jaki mamy kolor skóry, kogo popieramy i kogo kochamy. Wszyscy jesteśmy równi i wszyscy zasługujemy na szacunek. Nikt nie zasługuje na to, by być obiektem nienawiści, absolutnie nikt”. Skondensowana nienawiść, prawda?

Jeszcze dalej poszedł jej tata po oficjalnej informacji, że został przez Polaków wybrany na drugą kadencję prezydentem Rzeczypospolitej. W Odrzywole, gdzie otrzymał największe poparcie – ponad 86 procent! – zwyczajnie… przeprosił. „Jeżeli ktoś poczuł się urażony tym, co powiedziałem lub jak się zachowałem w czasie kampanii wyborczej, czy w ciągu ostatnich pięciu lat, proszę, żeby mi wybaczył i dał szansę na poprawę przez następne pięć lat” – powiedział do mieszkańców Odrzywołu i nas wszystkich prezydent Andrzej Duda. To jest coś o niebo więcej niż kiedykolwiek usłyszeliśmy z ust polskiego polityka.

Z takimi to „siewcami nienawiści” przegrała ekipa nazywająca oponentów „burakami” i „wieśniakami”. Można byłoby pastwić się bezlitośnie, ale nie w tym rzecz. Jestem głęboko przekonany, że druga strona też ma swoich świętych, choć Bóg mi świadkiem, jakoś sobie nie wyobrażam posła Nitrasa z aureolą.

Jednego musimy się szybko nauczyć: obie strony, to po prostu ludzie, Polacy, obywatele. Wygrana Andrzeja Dudy jest minimalna. 10 milionów głosów robi wrażenie, jeszcze nigdy tak wielu nie zagłosowało na jednego człowieka, ale to wciąż tylko pół miliona więcej niż dostał jego konkurent.

Przed nami wielka próba. Liderzy, działacze i wyborcy Zjednoczonej Prawicy i Andrzeja Dudy muszą koniecznie wziąć przykład ze swojego lidera i mocno uderzyć się we własne piersi. Odgonić od siebie pokusę arogancji, pychy i buty. To może być równie trudne co zadanie opozycji, żeby uszanować demokratyczny wybór Polaków.

Marian Rajewski

Kategoria:
Marian15 Facebook Andrzej Duda