Portal dwutygodnika
Strona główna W numerze Z trzeciej strony: Naprzód?!

W numerze

Z trzeciej strony: Naprzód?!

Z trzeciej strony

 

Naprzód?!

 

Do napisanie tego felietonu skłoniła mnie sytuacja, jaka miała miejsce w dniu 10 lutego 2020 roku podczas uroczystości obchodów setnej rocznicy zaślubin Polski z morzem. Wówczas to tzw. „kodziarze” zakłócali gwizdami, wyzwiskami, wrzaskiem wystąpienie w Pucku Prezydenta Andrzeja Dudy.

Okazało się zresztą, że ta hałastracały ten dzień jeździła za prezydentem, aby „ubarwić” jego przemówienia.

Oczywiście nie o okazjętu chodzi, bo dla owych przedstawicieli opozycji nie ma żadnej świętości.

I nie chodzi tu o majestat Rzeczypospolitej, jaki reprezentuje Pierwszy jej Obywatel, który w myśl Art. 126 Konstytucji RP – którą owi wyznawcy totalności absolutnej uważali do niedawna za swoją „biblię” (a teraz już niekoniecznie…)– jest najwyższym przedstawicielem Rzeczypospolitej Polskiej i gwarantem ciągłości władzy państwowej”, a także „czuwa nad przestrzeganiem Konstytucji, stoi na straży suwerenności i bezpieczeństwa państwa oraz nienaruszalności i niepodzielności jego terytorium”.

Nie ważne też, że zgodnie z tą rzesz Konstytucją (Art. 127 ust. 1) – Andrzej Duda został wybrany „przez Naród w wyborach powszechnych, równych, bezpośrednich i w głosowaniu tajnym”.

Wszystko to jest dla tejże „gromadki” bez znaczenia… Bo on nie jest „nasz”. A skoro tak, to można go niemalże zepchnąć do tej Zatoki Puckiej.

A przecież byli tam teżsympatycy Małgorzaty Kidawy-Błońskiej, kandydującej na urząd… Prezydenta RP! Czyli tej „naszej”. Dlatego tacy byli dumni z wykonanego zadania, że powszystkim spotkali się z kandydatką KO i zdali jej raport zeswoich działań. OdKidawy nie usłyszeli słów potępienia, ale gromkie: „Dziękuję”.

To i ja podziękuję. Te słowa pretendentki mówią wszystko. Pokazany uśmiech i radość, że oto „dokopaliśmy” Dudzie, jest kwintesencją tejże strony sceny politycznej. Nie liczy się dobro Rzeczypospolitej, jej obywateli… Ale jak jeszcze bardziej obrazić… Zohydzić. Upodlić.

Słychać tam było także słowa kierowane do Andrzeja Dudy: „Będziesz siedział!”. A to jest przecież jeden z dwóch najważniejszych punktów programu dzisiejszej opozycji (obok oczywiście odsunięcia Prawa i Sprawiedliwości od władzy).

Jest on ciągle powtarzany przez różnej maści „totalsów”, i to tych najważniejszych głównie, którzy co rusz grożą tu i ówdzie, że będą wsadzać „pisiorów” do więzień. Pewnie jakieś listy proskrypcyjne już są.

Niewątpliwie z takim programem, wypisanym na różnobarwnych sztandarach, wygrają wszystkie następne wybory…

Szczególnie, że mają takie „wybitne” zaplecze intelektualne, jak choćbyw osobie profesora Wojciecha Sadurskiego, prawnika i politologa… Ów niedawno w Brukseli nawoływał i instruował przeróżnych „przyjaciół” Polski, jak tu jeszcze bardziej dokopać rządzonej przez PiS Rzeczypospolitej.

Tenże guru „elit” III RP rzekł jakiś czas temu, że Prawo iSprawiedliwość„pozwoliło wstać plebsowi z kolan i wysoko unieść głowę”. Z tego powodu: „Mam największe pretensje do Kaczyńskiego, że z cynicznych powodów dał nieoświeconemu plebsowi poczucie dostępu do władzy. Te wszystkie rytuały smoleńskie właśnie temu służą. Nieoświecony plebs ma poczuć siłę i bliskość z tymi, którzy sprawują władzę. Niewykształceni lub w najlepszym razie słabo wykształceni ludzie, nieznający świata, niechcący go poznać i, co gorsza, traktujący tę niewiedzę jako powód do dumy, a na pewno nie jako powód do wstydu, stali się nową polską elitą, beneficjentami tzw. redystrybucji prestiżu.

I na koniec „smaczek”: Najgorsze w tej tyranii plebsu jest to, że nawet ludzie, o których wiemy, że są inteligentni, lecz chcą grać w tej samej drużynie, muszą dać się zgłupieć. (…) Wicepremier Gliński, ministrowie Gowin czy Sellin mieli przecież we wcześniejszych wcieleniach osiągnięcia, byli normalnymi członkami wykształconej elity, a dziś muszą mówić językiem pani Szydło czy pana Błaszczaka. Mamy do czynienia z przeraźliwym obniżeniem poziomu intelektualnego władzy, a to jest złe.”

No to ja, ten słabo wykształcony, „nieznający świata, niechcący go poznać i, co gorsza, traktujący tę niewiedzę jako powód do dumy, a na pewno nie jako powód do wstydu” – pragnę oświadczyć, że kiedy zapoznałem się z „inscenizacją pucką” zwolenników Pani Małgorzaty Kidawy-Błońskiej, jako żywo przypomniały mi się słowa innego „intelektualnego” guru – imć „Wiesława”, czyli Władysława Gomułki (któremu, nie wiedzieć czemu, przypisywane są jakieś powiązania rodzinne z obecnym przewodniczącym Platformy Obywatelskiej: Borysem „Borysławowiczem” Budką). Otóż rzekł on: „Polska stała na skraju przepaści. I zrobiliśmy ogromny krok naprzód!”.

I na koniec biblijne przywołanie, by nie zrobić tego kroku naprzód… Stary Testament, Księga Przypowieści Salomona: „Pycha chodzi przed upadkiem, a wyniosłość ducha przed ruiną. Lepiej być pokornym z ubogimi, niż dzielić łupy z pyszałkami.”

 

 

Mirosław Lisowski - podpis

Kategoria:
Duda04