Portal dwutygodnika
Strona główna W numerze „Skupiłem się na połączeniach kolejowych”

W numerze

„Skupiłem się na połączeniach kolejowych”

Z Michałem Krzemkowskim, radnym Sejmiku województwa kujawsko-pomorskiego, o połączeniach kolejowych i bezpieczeństwie na drogach rozmawia Aleksander Wiśniewski

Bydgoszcz należy do dużych miast, natomiast liczba połączeń kolejowych z większymi miastami w kraju – ze stolicą włącznie – zdaniem Bydgoszczan jest stanowczo niewystarczająca. Czy Pan, jako radny Sejmiku wojewódzkiego, podejmuje, bądź podejmował starania zmierzające do poprawy sytuacji?

Chodzi tu o połączenia dalekobieżne, obsługiwane przez spółkę państwową PKP Intercity. W tym przypadku główną rolę w przenoszeniu postulatów podróżnych z naszego miasta odgrywają posłowie. Ja w swojej działalności radnego wojewódzkiego skupiałem się głównie na kolejowych połączeniach regionalnych oraz międzyregionalnych, jak chociażby z województwami pomorskim, wielkopolskim i warmińsko-mazurskim, w tym połączeniach Bydgoszczy z Gdańskiem, Poznaniem i Olsztynem. Akcentowałem brak pewnej równowagi w dostępności połączeń z tymi miastami i regionami, jakie ma Bydgoszcz, a dwukrotnie od niej mniejszy Toruń, który ma tych połączeń na głowę mieszkańca wyraźnie więcej niż Bydgoszcz.

Zwracałem też uwagę na słabą dostępność bezpośrednich połączeń międzyregionalnych, jakie ma ważne w naszym regionie miasto, jakim jest ponad stutysięczny Włocławek. Niektóre z moich interpelacji dotyczyło także niefortunnej korelacji połączeń, powodującej czasami godzinne oczekiwanie podróżnych relacji regionalnych na drugi pociąg na stacjach przesiadkowych, chociażby w Laskowicach Pomorskich, na trasie Bydgoszcz Główna – Grudziądz.

Inna rzecz to zła współpraca organizatorów regionalnych przewozów pasażerskich, jakimi są samorządy województw, co powoduje utrudnienia podróżowania dla mieszkańców miejscowości leżących blisko granic sąsiadujących województw, jak chociażby Mogilno. To także było przedmiotem moich działań.

Ilość wypadków śmiertelnych na pasach dla pieszych w naszych miastach jest zatrważająca. W miastach województwa – Bydgoszczy, Toruniu, Włocławku, ale także w mniejszych miejscowościach w regionie, też jest niemała. Policyjne apele niewiele pomagają. Co Pana zdaniem należy zrobić, aby zapewnić bezpieczeństwo pieszym?

Mamy niestety w Polsce niską kulturę jazdy samochodem. Nawyk zwalniania przed przejściem dla pieszych nie jest niestety powszechny, tak, jak ma to miejsce u naszego zachodniego sąsiada, w Niemczech. Z drugiej strony piesi zachowują się czasami bardzo niefrasobliwie, wchodząc nagle na przejście, bez upewnienia się, że nadjeżdżający samochód zwalnia. Kierowca często myśli, że pieszy nie wejdzie na przejście, tylko poczeka aż przejedzie; z kolei pieszy jest przekonany, że przejście dla pieszych, to strefa bezpieczeństwa, przed którą kierowca się zatrzyma, bo taki ma obowiązek. Otóż nie, niestety nie jest to oczywiste. Do końca trzeba zachowywać ostrożność.

Myślę, że należy z tym problemem walczyć kilku-torowo (że użyję słowa kolejarskiego). Po pierwsze – należy prowadzić akcje edukacyjne – zachowuj ostrożność do samego końca, ufaj tylko sobie; kierowco – zwolnij, jak widzisz pieszego zbliżającego się do przejścia, spodziewaj się, że wkroczy na nie bez namysłu…, a ty, pieszy – wchodź na przejście ostrożnie, nie miej pewności, że kierowca zwolni.

Po drugie – kontrole drogowe i mandaty za przejściem dla pieszych, a nie nagminne łapanie kierowców przekraczających prędkość w terenach niezabudowanych – niech energia i czas policjantów drogowych będzie lepiej spożytkowana.

Po trzecie – upowszechnienie roli dżentelmenów z centrów integracji społecznej, którzy z wielkimi znakami w dłoniach przeprowadzają pieszych przez jezdnie o natężonym ruchu samochodowym – odgrywają bardzo pożyteczną rolę, sami nierzadko integrując się w ten sposób ze społeczeństwem.

I po czwarte – powszechne stosowanie przez pieszych opasek odblaskowych na ramionach, bowiem gros wypadków na przejściach ma miejsce właśnie po zmroku i w nocy.

Powiedział Pan, że sprawą kolejowych połączeń dalekobieżnych zajmują się posłowie. W tegorocznych wyborach nazwisko Michał Krzemkowski figuruje na liście kandydatów do ław sejmowych z ramienia partii PiS. Czy w przypadku wyboru zajmie się Pan także tą sprawą?

To oczywiste. Sprawa kolejowych właściwie ustawionych połączeń dalekobieżnych dla tak dużego miasta, jakim jest Bydgoszcz, od dawna leży mi na sercu. W razie wyboru do Sejmu sprawa przywrócenia naszemu miastu właściwego miejsca na kolejowej mapie Polski będzie także – poza wieloma innymi – znajdowała się w sferze mojej działalności poselskiej.

Dziękuję za rozmowę.

Kategoria:
Michał fot. Roman Bosiacki