Portal dwutygodnika
Strona główna W numerze Praca i sport

W numerze

Praca i sport

O swojej pracy i pasji sportowca mówi Łukasz Starczewski, dyżurny ruchu na stacji Ostrów Wielkopolski, a także biegacz i tenisista.

Wspomnienia

Lubię wspominać. Tym bardziej te miłe chwile, które napawają mnie dumą. Tak, rozpoczęcie przygody ze sportem napawa mnie wielką dumą, bo polubiłem coś, na co sporo osób nie ma ochoty.

Zaczęło się w zasadzie od dzieciństwa. Już od najmłodszych lat spędzałem czas na podwórku, a tam… zabawy w berka, chowanego, wyścigi biegowe, gra w piłkę nożną, itp. Zawsze lubiłem przychodzić zmęczony do domu. Cały umorusany, ale szczęśliwy.

Od czwartej klasy szkoły podstawowej uczęszczałem na treningi tenisa stołowego oraz zajęcia lekkoatletyczne. Jednak w tamtym czasie to biegi skradły moje serce.

Po ukończeniu podstawówki musiałem wybrać szkołę średnią. Poszedłem do liceum i wtedy właśnie zerwałam z bieganiem, a wolałem inne formy ruchu: siatkówka, basen, jazda, czy tenis ziemny, ale szczerze powiedziawszy moja aktywność fizyczna w liceum już nie była tak regularna, podobnie jak w czasie studiów. Jak widzicie z aktywnością fizyczną związany jestem już od najmłodszych lat, z małymi przerwami.

Praca

Od dziesięciu lat pracuję w PKP Polskie Linie Kolejowe S.A., a od roku jako dyżurny ruchu na stacji Ostrów Wielkopolski, a wcześniej w Grabownie Wielkim. Odpowiadam za prowadzenie ruchu pociągów, więc w mojej pracy liczy się odpowiedzialność i przytomność. Każda zła decyzja może mieć fatalne skutki. Pracuję w systemie: dniówka od godziny 7 do 19, potem doba wypoczynku i noc od godziny 19 do 7 rano; później jest 48 godzin odpoczynku. Jestem już przyzwyczajony do takiego trybu pracy, mam także niezłą kondycję – dzięki uprawianiu sportu.

Sport – bieganie

„Biegam, bo lubię”, to moje hobby, które stało się moją pasją. Kiedy biegam odrywam się od codzienności i pozostaję tylko ja i uciekające kilometry. To taki mój czas wyłącznie dla siebie. Jeśli zajdzie potrzeba mam czas, aby sobie wtedy na spokojnie wszystko poukładać, przemyśleć sprawy. A nigdzie lepiej tego nie idzie zrobić, jak na świeżym powietrzu przy wzmożonym wysiłku.

I że tu biegnę wśród tej chramy komarów. I choć nie przekonam tych, którzy uważają, że to bardzo męczące, bo wracam czerwony i spocony. I że na co mi to wszystko, bo energii mam mniej. Bo dyszę jak parowóz i czasem ponarzekam na kolano. To jednak zawsze im powiem, że tak się robi endorfiny. I że bardzo warto. I żeby sami spróbowali.

I tak się rodzi pasja. Tak się w praktyce uczy, że sport, to zdrowie, a wszyscy przecież wiemy, że zdrowie jest najważniejsze. Bo już od małego „zdrowia” życzą sobie wszyscy wokół. Tak się przykład daje młodzieży, że ten sport to jednak fajny, bo serce rośnie.

Sport – tenis stołowy – sukcesy

Tenisem zacząłem interesować się, kiedy miałem zaledwie 10 lat. Początkowo swoją pasję do sportu dzieliłem pomiędzy tenis stołowy i biegi. W tym roku powróciłem do treningów po wielu latach przerwy.

Uczęszczam trzy razy w tygodniu na zajęcia do Klubu Sportowego „Krotosz” Krotoszyn, jeśli grafik mi na to pozwala. Tenis nie jest łatwym sportem. Na początku było mi trudno, denerwowała mnie każda porażka. Pewność siebie, mocna psychika, umiejętność radzenia sobie ze stresem i niepowodzeniami – tego musiałem się nauczyć. Bardziej musiałem pracować nad sobą niż nad wszystkimi elementami gry. Wiele razy chciałem się poddać i zrezygnować, ale gdy emocje opadały, wracałem do gry.

Zwieńczeniem mojego poświęcenia i trudu był udział w turnieju tenisa stołowego o puchar Dyrektora Zakładu Linii Kolejowych w Ostrowie Wlkp., gdzie zająłem drugie miejsce, co pozwoliło wywalczyć mi awans na Mistrzostwa Polski Kolejarzy w Tenisie Stołowym, które odbyły się w kwietniu w Iławie. Jako debiutant zdobyłem w swojej kategorii wiekowej 14 miejsce. Tenis stał się moim drugim światem, w którym zapominam o wszystkim, skupiam się tylko na grze. Dyscyplina ta jest sportem dla ludzi w każdym wieku – od najmłodszych po najstarszych. Przykładem może być 70-letni mężczyzna, który gra w moim klubie.

Wiele osób zapewne wyobraża sobie, że tenis stołowy, to nudne przebijanie piłeczki od jednej osoby do drugiej. W rzeczywistości jest to bardzo dynamiczny sport wymagający energicznych ruchów i szybkiej reakcji gracza, logicznego myślenia i wykonywanie każdego następnego ruchu z precyzją, tak, aby piłeczka leciała w wyznaczonym kierunku i z rotacją, jaką chcemy. Myślenie tutaj jest tak samo ważne, jak w grze w szachy, tylko czasu jest o wiele mniej. Trzeba dużo pracować nad wszystkimi zagrywkami, serwisami, postawą. Każdy nieprzemyślany ruch lub nawet chwilowa dekoncentracja mogą skutkować utratą punktu.

Notował Aleksander Wiśniewski

Kategoria:
Star11 fot arch. ptywatne Ł Starczewski