Portal dwutygodnika
Strona główna W numerze „Mam wielu przyjaciół wśród kolejarskiej braci”

W numerze

„Mam wielu przyjaciół wśród kolejarskiej braci”

Z posłem na Sejm RP VIII kadencji, Panem Janem Mosińskim (PiS), byłym długoletnim przewodniczącym Zarządu Regionu Wielkopolska Południowa NSZZ „Solidarność”, a w latach 1992-2002 członkiem Prezydium Komisji Krajowej tego związku, rozmawiał Aleksander Wiśniewski.

Kończy się kadencja Sejmu, zatem zapytam – czy jest Pan poseł zadowolony z dokonań pańskiego ugrupowania PiS?

Tak, jestem zadowolony, gdyż udało się nam zrealizować to, co deklarowaliśmy Polakom podczas kampanii wyborczej w 2015 r. Przypomnę tylko w dużym skrócie kwestie dotyczące polityki społecznej i rynku pracy, to: obniżenie wieku emerytalnego, ograniczenie handlu w niedziele i święta. W przypadku ograniczenia handlu w niedziele i święta, to przez rok prowadziłem, jako przewodniczący stałej podkomisji prace nad obywatelskim projektem, który de facto był projektem NSZZ „Solidarność”. Wspomnę, że dzięki rządom Prawa i Sprawiedliwości wprowadziliśmy ustawowo gwarantowaną minimalną stawkę godzinową. Powoli nabiera właściwego tempa „Konstytucja dla biznesu”, maleje bezrobocie, rośnie płaca minimalna itd.

Jeżeli chodzi o mnie, to jestem najbardziej aktywnym posłem PiS w okręgu kalisko-leszczyńskim. Wystarczy spojrzeć na sejmowe statystyki. Oczywiście ta aktywność w moim przypadku została po części ograniczona wyborem mnie przez Sejm w skład Komisji ds. Reprywatyzacji Nieruchomości Warszawskich. Cenię sobie ten wybór, gdyż jest on pochodną rekomendacji, jaką otrzymałem ze strony Prezesa Jarosława Kaczyńskiego. Tak się składa, że członkowie Komisji są w randze sekretarzy stanu, stąd od czerwca 2017 r. nie mogę łączyć członkostwa w komisjach sejmowych z funkcją ministra. Tego zabrania nie tylko Regulamin Sejmu RP, ale przede wszystkim ustawa o wykonywaniu mandatu posła i senatora.

Wiele osób jest jednak zawiedzionych, ponieważ ustawa o zakazie aborcji – a było to jedno z haseł, z którym PiS szedł do wyborów – dalej leży w sejmowej „zamrażarce”. Czy ekipa „dobrej zmiany” wróci do sprawy po ewentualnie wygranych w październiku wyborach?

Nie przypominam sobie, żeby w naszym programie wyborczym był zapis dotyczący nowelizacji ustawy zaostrzającej przepisy zakazujące aborcji. Politycy Prawa i Sprawiedliwości szanują i chronią życie od poczęcia do naturalnej śmierci. To, że projekt dotyczący zakazu aborcji eugenicznej został przekazany do podkomisji jest efektem procesu legislacyjnego.

Skoro mówimy o ewentualnym zwycięstwie wyborczym PiS, czy doczekamy się wówczas repolonizacji mediów? Realnego dokończenia dekomunizacji? Uporządkowania wymiaru sprawiedliwości?

Z mojego punktu widzenia, repolonizacja mediów nie jest na chwilę obecną wpisana do programu wyborczego. Nie jest potrzebna. Mamy inne, ważniejsze z punktu widzenia gospodarczego i polityki społecznej cele do zrealizowania. Oczywiście ważne jest, aby na rynku mediów była równowaga, chociażby na wzór rynku medialnego w państwach zachodniej Europy.

Z trudem, ze względu na opór części środowiska sędziowskiego, realizujemy postulat wyborczy dotyczący zmiany funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości. Nie jest nam łatwo, biorąc pod uwagę wściekłe ataki części tego środowiska. Ale mam dla nich smutną wiadomość: dopóki rządzi Prawo Sprawiedliwość odwrotu od reformy nie będzie.

Śledząc Internet można zauważyć, że olbrzymia część społeczeństwa oczekuje bardziej zdecydowanych działań w stosunku do prowokacyjnych antyklerykalnych wybryków i profanacji symboli chrześcijańskich. Jak Pan wytłumaczy dotychczasową powściągliwość ekipy rządzącej?

W tym zakresie nie ma żadnej powściągliwości ze strony rządu. Działamy w granicach obowiązującego prawa. Niestety, niektóre sądy, zdaje się, że trywializują problem, co skutkuje tym, że środowiska LGBT czują się coraz bardziej rozzuchwalone. Przecież wystarczy, aby rozpatrywać obrazę uczuć religijnych w świetle przepisów art. 196 Kodeksu karnego.

Jest Pan politykiem wywodzącym się z kręgów NSZZ „Solidarność”. Czy odczuwa Pan wsparcie swoich kolegów związkowców? Czy w swojej działalności poselskiej uwzględnia Pan ich postulaty, bądź pomysły, jeśli takowe są?

Jestem w dalszym ciągu członkiem NSZZ „Solidarność”. Wspomnę, że byłem jednym z 45 sygnatariuszy wniosku o ponowny wpis do rejestru „Solidarności” w Sądzie Wojewódzkim w Warszawie. W tym gronie był m.in. Lech Kaczyński, Marian Krzaklewski, Zbigniew Bujak, Lech Wałęsa itd. Od momentu złożenia poselskiego ślubowania musiałem zrezygnować ze wszystkich funkcji związkowych (członka Komisji Krajowej, przewodniczącego Zarządu Regionu Wielkopolska Południowa NSZZ „Solidarność”).

Utrzymuję stały kontakt z przewodniczącym Piotrem Dudą, czy też z moim przewodniczącym Zarządu Regionu Bernardem Niemcem. Regularnie spotykam się z przewodniczącymi komisji zakładowych. To z tych spotkań wychodzę z naładowanymi akumulatorami.

Co do kontaktów z Piotrem Dudą, to w chwili obecnej pilotuję temat dotyczący prawnej możliwości wliczenia składki związkowej w koszty uzyskania przychodu. Pracuję nad tym w ścisłym porozumieniu z przewodniczącym Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność”.

Wiadomo, że nie stroni Pan od ostrych merytorycznych wypowiedzi, co skutkuje brutalnymi, nienawistnymi atakami ze strony politycznych adwersarzy i niektórych dziennikarzy na Pana osobę. Czy uważa Pan, że jesteśmy w ogóle w stanie wyzbyć się bezsensownej nienawiści?

Cóż, w mojej pracy liczy się wiarygodność. Wiarygodność postaw i głoszonych treści. Wiem, że moi adwersarze nie lubią dyskusji ze mną, ponieważ używam zawsze siły argumentów, a nie ataku ad personam. Mam świadomość, że niektórzy dziennikarze próbują mnie wyprowadzić z równowagi, ale jak widać to im się nie udaje. Nie tak dawno, jeden ze znanych polityków PO odmówił wspólnej debaty w jednej z telewizyjnych stacji komercyjnych. Cóż, wystraszył się siły argumentów.

Na koniec zapytam o sprawy branżowe związane z kolejnictwem. Czy w okresie mijającej kadencji rozwiązał Pan jakąś trudną sprawę dotycząca naszej branży?

Mam wielu przyjaciół wśród kolejarskiej braci. Odpowiadając na pytanie mogę tylko potwierdzić, że kiedy była potrzeba podjąć działania interwencyjne, takowe podejmowałem. Między innymi dzięki mojej interwencji u Prezesa PKP PLK S.A. udało się powstrzymać plany zmniejszenia obszaru działania Zakładów Linii Kolejowych w Ostrowie Wielkopolskim, a co za tym idzie obronić jakąś ilość miejsc pracy przed likwidacją. Innym działaniem była interwencja dotycząca ochrony przed zniszczeniem historycznej wiaty znajdującej się na terenie Dworca PKP w Lesznie.

A teraz, takie bardzo ogólne pytanie z gatunku prywatnych. Co lubi Pan najbardziej?

Hmmm …. trudne pytanie, ponieważ ja z reguły lubię wszystko i wszystkich (śmiech). Postaram się odpowiedzieć w kilku zdaniach. Lubię gotować. Kuchnia odpręża. Tutaj mogę sam ze sobą pogadać i przyrządzać smakowite potrawy. Zapewniam, że jestem dobrym kucharzem otwartym na eksperymenty. Lubię odpoczywać w kraju. Kocham Bieszczady, Mazury, Suwalszczyznę. Tutaj z reguły po kilka dni w roku odpoczywam.

Dziękuję za rozmowę.

Kategoria:
Mosiński01