Portal dwutygodnika
Strona główna W numerze Koleje na świecie (7)

W numerze

Koleje na świecie (7)

Omawialiśmy już rozwój kolei w Australii, teraz chciałbym omówić historię kolei w Nowej Zelandii, ze względu na pewną zbieżność obu sieci. Między innymi szerokość torów 1067 milimetrów. Nowa Zelandia przejęła ten rozstaw ze względu na import taboru z Australii oraz niższe koszty budowy linii na odcinkach górskich. Początkowo jednak budowano kolej na „torze irlandzkim”- szerokość 1600 milimetrów.

Pierwszą linię kolei parowej otwarto na Nowej Zelandii w roku 1863 właśnie na torach o tej szerokości. W 1867 roku uruchomiono linę Christchurch – Lyttelton wykuwając pierwszy tunel kolejowy. W tym samym roku, ze względu na wspomniane powyżej potrzeby, ustanowiono jednolitą szerokość torów 1067 milimetrów. Pierwszą linię budowaną na tej szerokości otwarto w roku 1873, pozostałe utworzone wcześnie przerobiono z 1600 na 1067 milimetrów.

Inną ważną datą w rozwoju kolejnictwa w Nowej Zelandii była budowa linii Auckland –  Wellington. Trasa ta prowadziła przez góry, nastręczało to mnóstwa problemów. Nachylenie torów 7,7%. W roku 1955 ominięto najtrudniejsze miejsca i otwarto tunel. Ciekawostką jest otwarcie tak zwanego tramwaju linowego w roku 1881 w Dunedin.

Przenieśmy się do wieku XX. W roku 1923 rozpoczęto elektryfikację linii kolejowych, chodziło głównie o tunele. Inne zasilanie niż w Polsce, górne zasilanie 1.500 V. W 1952 roku osiągnięto długość sieci około 6.000 kilometrów. Patrząc jednak na ilość mieszkańców, to jedna z największych gęstości na świecie.

Linie kolejowe w Nowej Zelandii zostały znacjonalizowane w roku 2004. Obecny zarządca, to New Zealand Railways Corporation.

Pociągi kursujące na Nowej Zelandii cieszą się dobrą renomą. Wagony czyste, klimatyzowane, Bardzo często w skład pociągu jest włączana platforma widokowa ze względu na przepiękne widoki. Niestety tych pociągów nie jest bardzo dużo.Kolejnictwo w Nowej Zelandii, to głównie pociągi podmiejskie, jak na przykład w Wellington i Auckland.

Z regularnie kursujących pociągów dalekobieżnych należy wymienić Norther – Explorer. Pociąg przejeżdża przez prawie całą Wyspę Północną. Nie poinformowałem na początku, że Nowa Zelandia, to dwie wyspy.

Następnym jest Coastal Pacific. Jego trasa przebiega wzdłuż wybrzeża Wyspy Południowej. Łączy dwie miejscowości Christchurch z Picton, stamtąd na Wyspę Północną można dostać się promem.

Trzeci, to Transalpine. Kursuje z Christchurch do Picton. Niektórzy nazywają podróż tym pociągiem jako najpiękniejszą na świecie podróż widokową. Jednak jego istnienie jest zagrożone. Bilety kolejowe w Nowej Zelandii są stosunkowe drogie, a koszty utrzymania są stosunkowo duże i mogą generować straty. Ponadto klęski żywiołowe spowodowały czasowe wstrzymanie kursowania dwóch pozostałych.

Po Nowej Zelandii kursują też pociągi turystyczne. Niektóre jako retro, po tym, gdy kursowały jako towarowe do kopalń. Inne – jako pasja miłośników kolei – można wynająć dla całej wycieczki.

Z okazji 1 kwietnia chciałbym omówić jeszcze jeden ląd, na którym przyszłość kolejnictwa rysuje się różowo. To Antarktyda. Na razie linii kolejowej tam nie ma, ale uczeni opracowali projekt budowy i nie będzie on zbyt kosztowny

Lokomotywy są, to popularne ST44, powszechnie nazywane „Gagarinami”, które wytrzymują nawet najniższe temperatury. Po powiększeniu wtrysków i zamontowaniu specjalnych podgrzewaczy paliwa typu „putin”, są w stanie pokonać najtrudniejszą trasę.

Ze względu na „efekt cieplarniany”, trzeba będzie deportować pingwiny, których są tysiące. Ale przecież ci, co wyprodukowali te lokomotywy, mają wprawę w deportacji nawet milionów. W każdym wagonie porządku będzie pilnował niedźwiedź polarny, jednocześnie jako konduktor. Wiadomo, że po wykonaniu zadania nie ucieknie.

Pozostała jeszcze sprawa torów. Ustalono, że tak zwany lądolód jest tak twardy, że wytrzyma największe obciążenia. Wystarczy wyżłobić szyny i podkłady, i pociągi mogą hulać. Chętni na przykład z tzw. totalnej opozycji mogą się też zapisywać, jeżeli w Polsce jest im źle. Dla nich podstawi się tzw. „ciepłuszki”, żeby poczuli atmosferę życia bez demokracji.

A na koniec przyjemna sprawa. Około dwóch tygodnie temu TVP Historia wyemitowała program o osiągnięciach II RP. Pierwszy odcinek poświęcono kolei, o którym pisałem. Czyżby twórcy tego filmu czytali też „Wolną Drogę”? Jeśli tak, to byłoby bardzo miło.

Roman Guzek

Kategoria:
historia07 fot 4everMoments