Portal dwutygodnika
Strona główna W numerze Kolej na historię: Bombardier Zagłoba

W numerze

Kolej na historię: Bombardier Zagłoba

Któż z nas nie pamięta Jana Onufrego Zagłoby? Ów sympatyczny bohater sienkiewiczowskiej trylogii walczył na kartach powieści ze Szwedami, Turkami i Kozakami głównie sprytem, choć nierzadko także z szablą w dłoni.

W filmie Jerzego Hoffmana „Pan Wołodyjowski” oraz w serialu telewizyjnym „Przygody Pana Michała” w reżyserii Pawła Komorowskiego po mistrzowsku zagrał tę postać Mieczysław Pawlikowski. Stworzył bohatera, który ucieleśniając wady polskiej szlachty, budził jednak sympatię. Dzięki tej roli na stałe trafił do historii polskiego kina.

Oglądając owego jowialnego szlachcica niełatwo wyobrazić sobie, że odtwórca tej postaci dwie dekady wcześniej zasiadał w bombowcu RAF, a za loty bojowe został dwukrotnie odznaczony Krzyżem Walecznych.

Mieczysław Pawlikowski urodził się 9 stycznia 1920 r. w Żytomierzu (dzisiejsza Ukraina). Po wojnie polsko-bolszewickiej miasto to znalazło się w granicach ZSRR, stąd też cała rodzina przeprowadziła się do Łucka na Wołyniu.

O lataniu marzył od zawsze. W 1937 roku po ukończeniu szkoły powszechnej i gimnazjum ukończył kurs szybowcowy kategorii „A”. Zainteresowania lataniem dzielił z pasją aktorską. Po maturze chciał kontynuować naukę w Państwowym Instytucie Sztuki Teatralnej, jednak plany przerwała wojna. Przez Słowację i Węgry przedostał się do Francji, gdzie trafił do lotniczej bazy w Lyonie w ramach formujących się oddziałów Wojska Polskiego.

Chciał brać czynny udział w walkach z Niemcami. We Francji nie było takich perspektyw, więc jako ochotnik zgłosił się do Polskich Sił Powietrznych w Wielkiej Brytanii. Ukończył szkolenie w Centrum Lotnictwa Polskiego w bazie RAF Eastchurch i uzyskał przydział do Bazy Sił Powietrznych w Blackpool.

Nie rezygnował ze swej pasji teatralnej. Został członkiem Lotniczej Czołówki Teatralnej, zorganizowanej przez przedwojennego aktora por. Leopolda Skwierczyńskiego. Zagrał Wacława w „Zemście” Aleksandra Fredry, a później Henryka w spektaklu „Grube ryby” Michała Bałuckiego.

Jednocześnie kontynuował szkolenie bojowe, kończąc szkołę pilotażu, kurs obserwatorów i uzyskując specjalność bombardiera. W 1943 r. wraz z załogą został przydzielony do 305. Dywizjonu Bombowego „Ziemi Wielkopolskiej”. Dywizjon ten realizował naloty na największe ośrodki przemysłowe hitlerowskich Niemiec, głównie w Zagłębiu Ruhry.

Swój chrzest bojowy otrzymał nocą z 12 na 13 marca 1943 r. nad Essen, gdzie mieściła się siedziba zakładów zbrojeniowych Kruppa. Załoga jego bombowca w trakcie drogi powrotnej wpadła w silny ostrzał artylerii przeciwlotniczej, który zniszczył jeden z silników wellingtona, zablokował tylną wieżyczkę strzelecką i drzwi luku bombowego. Mimo to uszkodzony bombowiec dotarł szczęśliwie do bazy.

Po reorganizacji i przeniesieniu do 300. Dywizjonu odbywał naloty na Mannheim, Duisburg, Dortmund oraz wykonywał minowanie podejścia do portu Brest i w pobliżu Lorient we Francji.

W maju 1943 wraz z kolegami został przeniesiony do polskiej eskadry „C” 138. Dywizjonu do Zadań Specjalnych RAF, gdzie odbywał loty na halifaxach, zrzucając broń, wyposażenie i amunicję dla francuskiego ruchu oporu.

W trakcie dwudziestego szóstego lotu bojowego z zaopatrzeniem, w wyniku ostrzału i uszkodzenia samolotu zmuszeni byli awaryjnie lądować w kompletnych ciemnościach i z uszkodzonym podwoziem. Cudem nikomu nic się nie stało. Podpalili samolot, po czym szczęśliwie zostali przejęci przez francuskich partyzantów, którzy odbierali zrzut. Po wielu perypetiach udało im się dostać na Gibraltar, skąd wrócili do Anglii. Był to jeden z nielicznych przypadków w całej historii RAF, kiedy cała załoga po przymusowym lądowaniu na terytorium wroga, unikając niewoli w komplecie powróciła do bazy.

Po powrocie powierzono mu szkolenie uczniów-bombardierów. W maju na własną prośbę został zdemobilizowany. Zdał egzamin aktorski przed komisją Związku Artystów Scen Polskich.

Początkowo pracował jako korespondent wojenny dla Ministerstwa Informacji i Dokumentacji Rządu RP w Londynie, lecz w sierpniu zdecydował się wrócić do Polski. Wspomnieniami wojennymi podzielił się w kilkakrotnie wznawianej książce „Siedmiu z Halifaxa J”. Był także autorem tomiku poezji „Dwie tęsknoty”. Kochał Polskę.

Napisał we wspomnieniach: „Ilekroć stałem na cmentarzu Newark, myślałem o tym, że chyba nie znają Ci, których tu złożono, wiecznego spoczynku. Że ta ziemia musi bardzo Ich przygniatać, że pragną, jak i my żyjący, najrychlejszego powrotu do Polski. (…) Są wartości, których nie da się przeliczyć na złoto. W sierpniu 1945 roku przyleciałem „nad” Warszawę, której prawie nie było. Widziałem najbardziej zniszczone obiekty Trzeciej Rzeszy, przywoziłem własnoręcznie wykonane zdjęcia lotnicze zbombardowanych celów nieprzyjacielskich. Nie wyobrażałem sobie jednak, że tak może nie być milionowego miasta, jak wówczas nie było Warszawy. Kiedy konfrontuję ten obraz z Warszawą dzisiejszą, szczęśliwy jestem, że dane mi było wrócić.”

Zmarł na zawał serca w Warszawie 23 grudnia 1978 r., mając niespełna pięćdziesiąt dziewięć lat. Został pochowany na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach.

Krzysztof Wieczorek

Kategoria:
histo01 pawlikowski