"SEMAFOR": podjęliśmy próbę przekazywania na łamach "Semafora" informacji i wiadomości, które mamy nadzieję zainteresują naszych czytelników; informacji których nie znajdziecie na łamach oficjalnych dzienników....

WOLNA DROGA: Choć poszukiwanie prostych rozwiązań jest osadzone głęboko w podświadomości, a nieskomplikowany obraz rzeczywistości jest wygodny, nie zmusza do choćby chwilowej zadumy, do uświadomienia prawdy o traconym wpływie na własne losy, na otaczający świat - od poszukiwania prawdy nikt nas nie zwolni.

 
Sobota, 25 listopada 2017 r.
Imieniny obchodzą: Katarzyna, Erazm, Klemens
 
Prosto z półki
Jean Stein
„Na zachód od Edenu”
Wydawnictwo Agora 2017

Biografia Jean Stein mogłaby swobodnie posłużyć za materiał do filmu biograficznego z oscarową obsadą. Zresztą sama autorka obracała się w hollywoodzkich kręgach, bo już jako dziewiętnastoletnia dziewczyna była asystentką Elii Kazana przy realizacji spektaklu „Kotka na gorącym blaszanym dachu” Tennessee Williamsa, napisała książkę o Edie Sedgwick, muzie Andy’ego Warhola. Przygotowała także (wspólnie z drugim autorem) biografię Roberta Kennedy’ego, brata prezydenta Johna Kennedy’ego. Wyszła zresztą za mąż za prawnika Roberta Kennedy’ego, a jej drugim mężem był laureat Nagrody Nobla w dziedzinie medycyny. Ufundowała wreszcie własną nagrodę literacką. A 30 kwietnia wyskoczyła z okna swojego nowojorskiego apartamentu. W Polsce dopiero teraz ukazuje się jej książka „Na zachód od Edenu”. Jej tytuł to jawna parafraza tytułu słynnego filmu z Jamesem Deanem, a czytamy o pięciu wielkich rodach Ameryki z Zachodniego Wybrzeża, które słynęły w równym stopniu z majątku, co skandali. To m.in. familia Dohenych, Garlandów, czy Warnerów. Większość z nich kojarzymy za sprawą filmów (choćby Jacka Warnera, założyciela słynnego studia). Stein przybliża sylwetki słynnych, bogatych i nie mniej kontrowersyjnych. Książkę czyta się z ciekawością jako kronikę towarzyską, ale momentami zbyt hermetyczną, bo w koligacjach wyznają się raczej zainteresowani tematem.

Judyta Fibiger
„Hulanicki. Ważne jest tylko jutro”
Wydawnictwo Znak Literanova 2017

Jej pochodzenie było niebywałe, może dlatego w powojennej Polsce nikt o Barbarze Hulanicki się nie zająknął, choć córka polskiego dyplomaty i chrześniaczka marszałka Edwarda Rydza – Śmigłego zrobiła w Londynie lat 60. zawrotną karierę jako projektantka mody. Założyła firmę Biba i sprawiła, że tzw. Biba look stał się powszechnie obowiązującym na ulicach (to m.in. mini spódniczki, wysokie kozaki, charakterystyczny makijaż), a jej sukienki nosiły Twiggy, Brigitte Bardot i Mia Farrow, do butiku zaś zaglądali Beatlesi, Mick Jagger, David Bowie. W pasjonującej rozmowie z Judytą Fibiger, reżyserką m.in. filmu „Political Dress”, projektantka Barbara Hulanicki opowiada o swoim barwnym życiu – rodzinie, małżeństwie, Bibie, świecie mody i barwnym życiu towarzyskim lat 60. Nie zataja niczego istotnego, a czytelnicy, za sprawą naprawdę świetnego wydania, mogą obejrzeć szkice i gotowe projekty Hulanicki. Lektura absolutnie obowiązkowa dla wielbicieli mody, a dla wszystkich pozostałych ciekawy przyczynek Polski do światowej historii mody.




Timothy Walker
„Fińskie dzieci uczą się najlepiej”
Wydawnictwo Literackie 2017

To książka tylko dla nauczycieli, albo rodziców, którzy chcą, by ich pociechy uzyskały lepsze wyniki na egzaminach? Nic bardziej mylnego, bo amerykański belfer Timothy Walker udowadnia, że system szkolnictwa w Finlandii (gdzie pracuje) należy do najbardziej efektywnych na świecie, a dla dzieci szkoła nie jest miejscem opresyjnym, ale takim, w którym coś od nich zależy i gdzie mogą uczyć się samodzielności. Walker porównuje swobodne nauczanie fińskie ze swoim rodzimym amerykańskim i znajduje same korzyści w tym skandynawskim. W Stanach trwa wyścig szczurów, w Finlandii dana dzieciom wolność wcale nie sprawia, że nie można ich zdyscyplinować. Odwrotnie. Uczniowie mogąc podejmować decyzje i planować stawiają pierwsze kroki na drodze samodzielności, a nauczyciel ma być jedynie trenerem, który nie zmusza, a zachęca i motywuje. I zamiast twardo trzymać się programu buduje relacje z grupą, z którą potem o wiele łatwiej mu się współpracuje. Komunikacja jest tu słowem kluczem, a wyniesiona z lekcji radość uczniowska jest najpiękniejszą nagrodą. Oraz świadomość, że młodzi ludzie popróbują w życiu tego, co naprawdę chcą robić, a nie będą zmuszani do określonej edukacyjnej drogi. Czyta się jednym tchem i chyba z zazdrością, że u nas tak nie ma.
MAT


  Komentarze 2
  Dodaj swój komentarz
~
Copyright "Wolna Droga"
[X]
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.