"SEMAFOR": podjęliśmy próbę przekazywania na łamach "Semafora" informacji i wiadomości, które mamy nadzieję zainteresują naszych czytelników; informacji których nie znajdziecie na łamach oficjalnych dzienników....

WOLNA DROGA: Choć poszukiwanie prostych rozwiązań jest osadzone głęboko w podświadomości, a nieskomplikowany obraz rzeczywistości jest wygodny, nie zmusza do choćby chwilowej zadumy, do uświadomienia prawdy o traconym wpływie na własne losy, na otaczający świat - od poszukiwania prawdy nikt nas nie zwolni.

 
Niedziela, 22 października 2017 r.
Imieniny obchodzą: Halki, Filipa, Przybysława
 
Jesteśmy świadkami
Powiedział „Wolnej Drodze” Stanisław Fudakowski, sekretarz Stowarzyszenia „Godność” w Gdańsku

Jak przekazać prawdę?

Ludźmi, którzy powinni, wręcz muszą przekazać prawdę o tamtych historycznych dniach sierpnia 1980, jesteśmy my. My wszyscy obecni dzisiaj na Konferencji Stowarzyszeń Osób Represjonowanych i Działaczy Opozycji Antykomunistycznej. To nasz - świadków tamtych wydarzeń - obowiązek wobec młodego pokolenia Polaków. Obecnie jest ostatnia chwila dla rządu, dla mediów, tych, które walczą o Polskę, a zwłaszcza o polskość, aby takich ludzi wyszukać, „zagospodarować” i pokazywać polskiemu narodowi.
Nie wszyscy to odczuwają, ale naród nasz przez ostatnie 37 lat był wprowadzany w błąd, żył w informacyjnym Matrixie. Zafundowano nam fałszywą narrację tych, którzy rzekomo walczyli o jego dobro. A to przecież nieprawda. Niektórzy chcieli, aby w Polsce zaistniała demokracja, ale tylko dla wąskiej grupy interesów. Zwycięstwo ludzi prawych w 2015 roku położyło kres ich kalkulacji.
I z tego właśnie powodu ogromna wściekłość przegranych beneficjentów poprzedniego układu. Zdają sobie sprawę, że każdy kolejny sukces rządu premier Beaty Szydło oddala ich od powrotu do układu, na który postawili. Mówiąc dosadnie, ci ludzie nie postawili na odbudowę polskości. Oni postawili na wybudowanie w Polsce żerowiska dla siebie w oparciu o kapitał obcy i o grupę „speców” od szemranych interesów.

Jak z takim przekazem trafić do ludzi młodych?

Wszystko nam się uda pod warunkiem, że zaangażujemy młodych ludzi, którzy identyfikują się z nami i naszymi ideałami, naszym rozumieniem polskości i dobra narodu. Interesuję się tymi sprawami i wiem, że młodych ludzi o propolskich poglądach jest około 70 procent. Jeśli zaangażujemy w przekaz wszystkie techniki medialne, szczególne telewizje, które mają nachylenie narodowe i czysto polskie, a przede wszystkim Internet, na pewno jesteśmy w stanie uratować to wszystko, co w świadomości Polaków starano się zniszczyć.
Wiadomo przecież, że cały czas starano się pozbawiać Polaków siły. Siły ekonomicznej, siły moralnej, siły psychologicznej, siły historycznej. Mówiąc o sile historycznej mam na myśli takie nauczanie historii, aby nie wpadać w narcyzm z powodu naszych bohaterskich czynów, a rzetelnie ukazywać sposoby obrony przed zakusami naszych zagranicznych różnej maści cwaniaków.

Jest Pan współtwórcą „Solidarności”, tej w roku 1980. Zapytam więc, jak Pan ocenia obecną postawę i zachowanie Wałęsy, Borusewicza, Frasyniuka, Piniora, Rulewskiego?
Wszystkich ich znam osobiście. Od samego początku, jak się tworzyła „Solidarność”, zajmowałem stanowisko członka Prezydium Zarządu Regionu Gdańskiego. Współprowadziłem I Krajowy Zjazd NSZZ „Solidarność” w Olivii. Jako przewodniczący strajku regionalnego razem z Alojzym Szablewskim i Mirkiem Krupińskim 13 grudnia 1980 roku w stanie wojennym prowadziłem ten strajk. Z wieloma kolegami dziś obecnymi na Konferencji siedziałem we więzieniu w Potulicach, a obecnie jestem sekretarzem Stowarzyszenia „Godność” w Gdańsku.
A teraz odpowiadam na pytanie. Ci ludzie, o których pytasz, w swojej działalności opozycyjno-politycznej mieli niewątpliwe zasługi. I teraz z kolei ja zadaję na łamach „Wolnej Drogi” publicznie pytanie: Czy wiarygodność jest wartością stałą, czy jest wartością utracalną? Bo jeżeli jest wartością stałą, to nie mamy o czym mówić. Natomiast, jeśli jest wartością utracalną, to ktoś, kto miał świetne karty na początku mógł z powodu pokrętności swojego charakteru, braku wiedzy, albo uwikłań politycznych lub ekonomicznych, daną mu historyczną szanse przegrać.
Jeśli był przywódcą, to przegrywał nie tylko on osobiście, przegrywali również wszyscy, którzy mu zaufali. Taka jest moja najkrótsza odpowiedź na zadane pytanie.

Dziękuję za rozmowę.
Rozmawiał Aleksander Wiśniewski
fot. SolkolArt


  Komentarze 2
  Dodaj swój komentarz
~
Copyright "Wolna Droga"
[X]
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.