"SEMAFOR": podjęliśmy próbę przekazywania na łamach "Semafora" informacji i wiadomości, które mamy nadzieję zainteresują naszych czytelników; informacji których nie znajdziecie na łamach oficjalnych dzienników....

WOLNA DROGA: Choć poszukiwanie prostych rozwiązań jest osadzone głęboko w podświadomości, a nieskomplikowany obraz rzeczywistości jest wygodny, nie zmusza do choćby chwilowej zadumy, do uświadomienia prawdy o traconym wpływie na własne losy, na otaczający świat - od poszukiwania prawdy nikt nas nie zwolni.

 
Niedziela, 20 sierpienia 2017 r.
Imieniny obchodzą: Sabina, Sobiesław, Bernard
 
Z trzeciej strony - Świeczka
    Budzę się… Jest godzina 7 rano… Włączam telewizor ciekaw, co tam w kraju i na świecie…
Timmermans, Juncker, Tusk, Bruksela, Merkel, Gersdorf, faszyzm, sankcje, pucz, dyktatura, reżim, kaczyzm… I to wszystko przekazane słowotokiem w ciągu niemal minuty!
Zerkam, co to za kanał informacyjny… No TVP Info! Czyli, to „właściwe”. Reżimowe w końcu! Na ten inny, co to całą prawdę, całą dobę, nawet nie przełączam, bo tam jakiś Matrix! Alternatywna rzeczywistość można by rzec. Czołgi, koksowniki, barykady, ZOMO, milion w środę, milion w sobotę na ulicach, i takie tam inne opowieści z Narni, czy jakoś tak…
   Parzę kawę… Siadam i otwieram gazetę (broń Boże „Wyborczą”). Taką lokalną, powiatową… A tam na pierwszej stronie wielkimi literami tytuł: „Demonstracje przed sądem w….” (w tym miejscu można wpisać dowolną nazwę miejscowości). Na zdjęciu obok może z 20 osób. No, ale jakie wielkie litery!
Czytam dalej: „W większości polskich miast w ostatnich dniach odbywały się protesty przeciwko planowanym przez PiS zmianom w sądownictwie. (…) Zebrali się by zapalić świeczkę przed sądem”.
Fakt, o czołgach i ZOMO pan redaktor nie pisze. No, ale jutro?! Kto to wie czym „kaczyzm” nas jeszcze uraczy…
   Ubieram się i wychodzę w miasto. Może chociaż u mnie jakiś czołg znajdę. Chociaż taki malutki, z tektury.
No i znów porażka – nawet małego ZOMO-la brak… No, ale co tu się dziwić – prowincja, to wszak. Tłuszcza nierozgarnięta. No… plebs i chamstwo uwstecznione… Zgroza!
   I tak można by codziennie odbywać podróż po naszej Polsce ukochanej (dla innych, tych bardziej światłych: „tym kraju”).
   Ale może warto nieco poważniej, tak bardziej przyziemnie. Lud pracujący miast i wsi żyje czym innym. Dla niego jakiś Trybunał Konstytucyjny, Sąd Najwyższy, Komisja Europejska, czy nawet sama Konstytucja, to czysta abstrakcja. On żyje swoimi sprawami, właśnie mocno przyziemnymi. No może już nie myśli, jak bywało onegdaj – jak związać koniec z końcem, ale by starać się żyć normalnie. By móc rozwiązywać swoje problemy (o ile się je ma) zawsze korzystnie dla siebie. Po prostu żyć godnie i bezpiecznie.
   Ale chce też sprawnego i skutecznego Państwa, właśnie pisanego przez duże „P”. Nie znosi sporów i kłótni na szczytach władzy. Wrzaski, tupanie, wyzwiska – to działa na nich, jak przysłowiowa płachta na byka. Kto tego nie rozumie, ten błądzi niemożebnie i marne ma szanse w wyborach.
   No właśnie – w wyborach! Jak to rzekł w telewizorze jeden z czołowych przedstawicieli Prawa i Sprawiedliwości – „Władzę można obalić tylko kartką wyborczą”.
Nie burdami na ulicach. Nie blokowaniem mównicy sejmowej. Nie okupacją fotela marszałka. Nie wyrywaniem mikrofonu (vide Ryszard Petru – niszczyciel RTV). Ale programem, który przekona naród, a ten pójdzie i dobrze zagłosuje.
A czy w tych telewizorach, czy gazetach można usłyszeć bądź przeczytać coś, takiej Platformy Obywatelskiej czy Nowoczesnej choćby, o pomysłach na zmiany w transporcie kolejowym. O poprawie obsługi setek tysięcy naszych rodaków, którzy każdego dnia korzystają z tego środka komunikacji w drodze do pracy, szkoły, urzędów…
Daremny trud. Niczego takiego nie uda się znaleźć.
   Za to można obejrzeć thriller z „myszką – agresorką” (to pseudonim artystyczny; w dowodzie osobistym: Kamila Gasiuk-Pihowicz) w roli głównej, która z ogromną pasją bije pięściami w mównicę sejmową, niczym Nikita Chruszczow butem w pulpit w siedzibie ONZ w Nowym Jorku w roku 1960.
Ano właśnie, tak mi się teraz nasunęło – może by „myszkę” przemianować teraz na „nikitka – agresorka” (copyright mój).
   Oczywiście rządzący nie ustrzegą się zarzutu, że przecież niewiele dzieje się na tzw. „polu zmian”. Fakt, ale są przynajmniej zapowiedzi i określone terminy realizacji, jak chociażby „wspólny bilet”, czy program inwestycji dworcowych.
   Mówiąc krótko – po owocach ich poznacie. I właśnie to pozytywne myślenie obecnie rządzących tak frustruje przeróżnych…
No bo, jak to? Przecież zasada imposybilizmu została już wyryta w kamieniu na Pałacu Kultury i Nauki, i to tak wysoko, że nawet wzrok tam nie sięga…
A tu co – jednak można?! Zgroza! Koleje Dużych Prędkości?! No nie! Wszak Sławek Nowak powiedział, że się nie da! No nie nada!
   Wracam do domu... Myślę sobie… włączę telewizor… A może lepiej świeczkę…?




fot. wikimedia


  Komentarze 2
~Śmiechu warte2017-08-16 16:36:41
A ja oglądam telewizję i co widzę Rzad PiS-owski który po katakliźmie, który nawiedził miasteczka i wsie na Pomorzu dał strasznie D...y. Macierewicz zarył się samochodem i zamiast pomagać jemu musieli pomóc, totalny obciach tego śmiesznego ministra. Błaszczak narzeka na opozycję, że się lansuje na krzywdzie ludzi, zapomniał jak sam się lansował w 2014 jak była wielka powódź. Jak będzie potrzeba zapalę świeczkę tym ludzio , którzy musieli walczyć z żywiołem i nie mogą liczyć na Rząd PiS-owski na najgorszego Premiera RP.
  Dodaj swój komentarz
~
Copyright "Wolna Droga"
[X]
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.