"SEMAFOR": podjęliśmy próbę przekazywania na łamach "Semafora" informacji i wiadomości, które mamy nadzieję zainteresują naszych czytelników; informacji których nie znajdziecie na łamach oficjalnych dzienników....

WOLNA DROGA: Choć poszukiwanie prostych rozwiązań jest osadzone głęboko w podświadomości, a nieskomplikowany obraz rzeczywistości jest wygodny, nie zmusza do choćby chwilowej zadumy, do uświadomienia prawdy o traconym wpływie na własne losy, na otaczający świat - od poszukiwania prawdy nikt nas nie zwolni.

 
Niedziela, 22 października 2017 r.
Imieniny obchodzą: Halki, Filipa, Przybysława
 
Wczorajsi bohaterowie dzisiaj
Już za dwa miesiące obchodzić będziemy kolejną rocznicę powstania NSZZ „Solidarność”. A tymczasem kompromitują się kolejni legendarni przywódcy owej pierwszej „Solidarności”. Zacznę od opowieści o coraz głupszych wystąpieniach aktualnie senatora PO Jana Rulewskiego, a dalej o innych.

Jan Rulewski
Trwa, jak wiadomo, skandal związany z ujawnianymi podczas ekshumacji ofiar katastrofy smoleńskiej. W trumnach odnajdywane są szczątki kilku ofiar; a to w jednej z trumien są trzy dłonie, a to dwie miednice, niedopałki papierosów.
Politycy PO powinni posypać głowy popiołem, ale PO jaka jest, każdy widzi. I senator Rulewski bredzi w TVP: „…Niektórzy bliscy ofiar wywołują zgorszenie twierdząc, że ich bliska osoba nie może spoczywać w towarzystwie krwi lub wycinków ciała innej ofiary katastrofy. (…) Jestem więcej niż zszokowany tą polską kłótnią nad grobami. Nieznana chyba w świecie cywilizowanym, a nawet w świecie barbarzyńskim.”
Czyżby?! A pamiętasz, chłopie, Antygonę, która walczyła o godny pochówek swego brata?
A pamiętasz, jak to pod Troją wrogowie oddawali przeciwnikom zwłoki poległych bohaterów.
A pamiętasz, jak to polski król wykupił od Prusów ciało zamordowanego świętego Wojciecha.
A wiesz, że jest aż 536 przepisów tyczących pochówku w kulturze żydowskiej; judaizm jest w tej dziedzinie bardzo skrupulatny.
A starożytni Egipcjanie, no, szkoda słów. Bredzisz człowieku. Bredzisz!
Polska kultura oparta jest też na szacunku dla zmarłych. Dzień Wszystkich Świętych, Dzień Zaduszny…
Zbiorowe mogiły, pomieszanie zwłok, to senatorze norma azjatycka, Katyń, Bykownia, pola śmierci w Kambodży, czy dotąd nieznane doły w Chinach. I doprawdy, senatorze, nie wprowadzaj nam tu obyczajów i wrażliwości azjatyckiej, czy ubeckiej… Bo, jak przecież wiesz, ubecy też polskich bohaterów wrzucali do wspólnych mogił. Rodzinom Pileckiego, Fieldorfa – Nila, Inki, Łupaszki, też powiesz, że sieją zgorszenie, szukając swoich krewnych?
Zamilcz błaźnie!

Władysław Frasyniuk
To kolejna legenda pierwszej „Solidarności”, która na naszych oczach traci już od wielu lat na wiarygodności. To mistrz „kulturalnych” wypowiedzi: „IPN jest czyrakiem dla tylnej części ciała, na której się najczęściej siedzi i to bardzo utrudnia siedzenie.”
Albo tak o Antonim Macierewiczu: „Mamy do czynienia z paranoją, z kompletnym idiotą, którego tolerujemy i który wprowadza ostry podział i konflikt w polskim społeczeństwie. To jest niebezpieczny człowiek.”
Frasyniuka już nic nie łączy z „Solidarnością”. Już dawno odszedł od związku. Dziś jest głosem establishmentu, wyliniałym tygryskiem salonów PO. I staje się coraz bardziej śmieszny. Przerasta go jedynie w śmieszności Lech Wałęsa.
A on? Flota tirów warta miliony i słoma z butów. Szkoda.

Bogdan Borusewicz
Mógłbym wymienić jeszcze kilka zgasłych gwiazd „Solidarności” z lat osiemdziesiątych. Te gwiazdy gasną lub już zgasły i są teraz czarnymi dziurami. Ot, Zbigniew Bujak, Józef Pinior i inni.
O jednym jednak z nich pozwolę sobie napisać słów kilka. Bogdan Borusewicz, marszałek senatu. Zasłynął tym, że w 2012 roku przyznał sam sobie 50 tysięcy złotych premii. No, narobił się chłop, laską wywijał, więc kasa się należy. A w 2015 roku dostał emerytalną odprawę w wysokości 100 tysięcy złotych i do tego 80 tysięcy za zaległy urlop.
Borusewicz w ogóle miał gest i rozmach. Oto, co o jego psich wybrykach pisał „Fakt24”:
Zamknięty w czterech ścianach psiak dziczeje. A jak tęskni za panem! Dobrze o tym najwidoczniej wie Bogdan Borusewicz. Marszałek Senatu z pewnością kocha swojego owczarka. I ponoć, żeby tylko wyprowadzić pupila, pobiegać za nim chwilkę, rzucić mu kijek, potrafi zamówić na koszt podatnika... samolot - Borusewicz pół życia spędza w samolocie między Warszawą a Gdańskiem, gdzie mieszka. „Super Express” ustalił, że od 2007 roku do stycznia 2013 r. marszałek Senatu aż 713 razy latał na trasie Warszawa - Gdańsk. Jego podróże rejsowymi samolotami kosztowały prawie 400 tys. zł. Dziennikarze wyliczyli, że marszałek Senatu na pokładzie samolotu pojawiał się średnio... co trzy dni..
Panisko, prawda? Zwykły kacyk. Taka ci to legenda „Solidarności”.
Słusznie pisze o nim historyk Lech Zborowski: „Dzisiaj wiem, że przeszedł on na drugą stronę barykady, którą sam kiedyś stawiał nie po to, by wygrać bitwę w słusznej sprawie, ale po to, by jak wielu innych, znaleźć się bliżej przysłowiowego koryta. I nie byłoby to jeszcze tak odrażające, gdyby nie fakt, że aby się przy nim utrzymać gotowy jest opluwać tych, z którymi jeszcze niedawno stał w jednym szeregu.”
Napisane za ostro? Znam te osoby. Z jedną z nich działałem w podziemnych strukturach, więc moje rozgoryczenie jest tym większe. Trudno mi dziś wybaczyć im zdradę naszych wspólnych ideałów, więc wspomniałem wczorajszych bohaterów w taki oto dosadny sposób.
Marian Rajewski

fot. solidarnosc.org.pl


  Komentarze 2
~Jan Tomasz2017-06-24 10:02:12
Czy wierchuszka kolejowej Solidarności identyfikuje się z wypowiedziami tych skompromitowanych osobników? Może by zapytać kogoś z członków prezydium Krajowej Sekcji Kolejarzy jakie mają zdanie o tych zgasłych gwiazdach.
  Dodaj swój komentarz
~
Copyright "Wolna Droga"
[X]
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.