"SEMAFOR": podjęliśmy próbę przekazywania na łamach "Semafora" informacji i wiadomości, które mamy nadzieję zainteresują naszych czytelników; informacji których nie znajdziecie na łamach oficjalnych dzienników....

WOLNA DROGA: Choć poszukiwanie prostych rozwiązań jest osadzone głęboko w podświadomości, a nieskomplikowany obraz rzeczywistości jest wygodny, nie zmusza do choćby chwilowej zadumy, do uświadomienia prawdy o traconym wpływie na własne losy, na otaczający świat - od poszukiwania prawdy nikt nas nie zwolni.

 
Poniedziałek, 26 czerwca 2017 r.
Imieniny obchodzą: Paulina, Jan, Paweł
 
Kłamstwa i insynuacje
Prawo Prasowe Art. 12. 1. Dziennikarz jest zobowiązany: zachować szczególną staranność i rzetelność przy zbieraniu i wykorzystywaniu materiałów prasowych, zwłaszcza sprawdzić zgodność z prawdą uzyskanych wiadomości lub podać ich źródło.

Karta Etyczna Mediów
Dziennikarze, wydawcy, producenci i nadawcy szanując niezbywalne prawo człowieka do prawdy, kierując się zasadą dobra wspólnego, świadomi roli mediów w życiu człowieka i społeczeństwa obywatelskiego, przyjmują tę Kartę oraz deklarują, że w swojej pracy kierować się będą następującymi zasadami:
Zasadą prawdy - co znaczy, że dziennikarze, producenci, wydawcy i nadawcy dokładają wszelkich starań, aby przekazywane informacje były zgodne z prawdą, sumienne i bez zniekształceń relacjonujące fakty w ich właściwym kontekście, a w razie rozpowszechnienia błędnej informacji niezwłocznie dokonują sprostowania.


   Przed laty pewien dziennikarz napisał o moim znajomym same bzdury w „Gazecie Wyborczej”. Znajomy ów popędził więc do znanego adwokata – pokazuje mu artykuł i dokumenty, które zaprzeczają kłamstwom dziennikarza… Mecenas na to: - Sprawę ma pan wygraną, ale musi pan wiedzieć, że takie sprawy trwają 3-5 lat. Czy to warto?... Odpuścił.
   Sam także miałem drobną przygodę z nierzetelnością dziennikarską. Niestety, tak już się dzieje, że ludzie, co chwilę padają ofiarą dziennikarskiej nierzetelności i niekompetencji.
Pamiętam rewelacje „Newsweeka” na temat balowania Piotra Dudy, przewodniczącego NSZZ „Solidarność”. Związkowiec miał korzystać z apartamentu hotelu nad Bałtykiem, nomen omen nazywającym się „Bałtyk”. I odbyło się to, według żurnalistów, kilkanaście razy. Ach, była tam też żona Dudy, teściowa i pies. Balowali, że hej!
Przewodniczący zorganizował konferencję, podczas której wykazał, że w terminach, kiedy to miał balować w „Bałtyku”, przebywał zupełnie gdzie indziej. Miał na potwierdzenie swojej wersji tysiące świadków, bo kiedy miał być w nadmorskim kurorcie, to spotykał się z tysiącami związkowców. Okazało się również, że Duda nie mógł być w „Bałtyku” z teściową, bo ta nie żyje już od dwudziestu lat!
Wszystkie rewelacje na temat Dudy okazały się wyssane z brudnego, redaktorskiego palucha. Przykłady nierzetelności można by mnożyć. Czasami mamy też do czynienia z kampaniami nienawiści. Żadnego obiektywizmu, o udzieleniu głosu, prawa do repliki – mowy nie ma.
   A oto przykład takiego dziadowskiego dziennikarstwa sprzed kilkunastu zaledwie dni. Rzecz dotyczy prezesa zarządu Blue Ocean Business Consulting, Czesława Warsewicza.
W przesłanym do redakcji „Wolnej Drogi” piśmie Warsewicz pisze tak:
„Edyta Bryła, dziennikarka Gazety Wyborczej, w swoim artykule z 31 marca 2017 roku daje popis nierzetelności i niekompetencji dziennikarskiej. Dziennikarka GW kolportuje nieprawdziwe informacje, które uderzają w moje dobre imię, moich współpracowników, a także działalność spółki Blue Ocean Business Consulting, która jest wydawcą portalu NaKolei.pl. Artykuł Bryły zawiera szereg nieścisłości i nieprawdziwych informacji. Dziennikarka nie zweryfikowała informacji, które zawarła w materiale. Jednocześnie nie skontaktowała się z wymienionymi w swoim artykule podmiotami, co z pewnością pozwoliłoby uniknąć błędów merytorycznych, które zostały przez nią popełnione.”
Jak widać klasyczna manipulacja w wykonaniu dziennikarki „GW”. Elementarz sztuki dziennikarskiej nakazuje porozmawiać z indagowaną osobą.
Artykuł żurnalistki „Gazety Wyborczej” aż kipi od insynuacji. Już w samym tytule sugeruje się działalność przestępczą: „Teraz K… My! Dobra zmiana w PKP. Kto ma w głowie olej, ten doi kolei”. Tym oczywistsza jest to manipulacja, że w artykule nie ma dowodów na to, że Warsewicz i jego spółka doją kolej.
Ale co tam fakty? Jeżeli są nieprawdziwe, to tym gorzej dla faktów.
   Wewnątrz artykułu kolejne brednie. Najpierw o tym, że kolejowy klaster stworzyły dwie spółki. Otóż z rejestru wynika, że spółek tworzących klaster jest kilkanaście!
Następne kłamstwo dziennikarki p. Bryły polega na tym, że klaster kolejowy jest finansowany przez spółki kolejowe. Otóż to nie jest prawda. PKP S.A. w ogóle nie jest uwzględniane w tym klastrze.
Głupawym błędem jest też informacja o tym, że redaktorem naczelnym portalu Nakolei.pl jest Rafał Polaczek. A przecież wystarczy wejść na stronę tego portalu i przekonać się, że nie ma tam żadnego redaktora naczelnego. Pani dziennikarko Bryła, przecież to takie proste. Wchodzisz na stronę portalu, klikasz na zakładkę „O nas” i czytasz sobie:
„Portal nakolei.pl prowadzony jest przez zespół osób z dużym doświadczeniem w branży kolejowej. Integrujemy środowisko tych profesjonalistów, którym leży na sercu idea jak najlepszego wykorzystania potencjału, jaki drzemie zarówno w niezwykle wartościowych ludziach związanych z koleją, jak i w jej ogromnych zasobach materialnych. Integrujemy środowisko tych profesjonalistów, którym leży na sercu idea jak najlepszego wykorzystania potencjału, jaki drzemie zarówno w niezwykle wartościowych ludziach związanych z koleją, jak i w jej ogromnych zasobach materialnych.”
Napisane jest jak byk, że „Nakolei” redaguje zespół. Zespół!
Aleksander Wiśniewski


  Komentarze 2
  Dodaj swój komentarz
~
Copyright "Wolna Droga"
[X]
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.