"SEMAFOR": podjęliśmy próbę przekazywania na łamach "Semafora" informacji i wiadomości, które mamy nadzieję zainteresują naszych czytelników; informacji których nie znajdziecie na łamach oficjalnych dzienników....

WOLNA DROGA: Choć poszukiwanie prostych rozwiązań jest osadzone głęboko w podświadomości, a nieskomplikowany obraz rzeczywistości jest wygodny, nie zmusza do choćby chwilowej zadumy, do uświadomienia prawdy o traconym wpływie na własne losy, na otaczający świat - od poszukiwania prawdy nikt nas nie zwolni.

 
Sobota, 22 lipieca 2017 r.
Imieniny obchodzą: Maria, Magdalena, Wawrzyniec
 
Kolej na muzykę - Kate Bush – „Before The Dawn” (2016)
   Brytyjski „The Guardian” napisał, że Kate Bush jest najbardziej wpływową i szanowaną brytyjską artystką ostatnich czterdziestu lat.
   Po dwóch latach oczekiwań, pod koniec listopada ubiegłego roku, ukazał się album, dokumentujący jej cykl występów z 2014 roku, z Hammersmith Apollo w Londynie. Wszystkie bilety na zapowiedziane dwadzieścia dwa koncerty sprzedano przez Internet w ciągu kwadransa.
Trudno się dziwić tak wielkiemu zainteresowaniu, gdyż artystka po swej jedynej europejskiej trasie, z wiosny 1979 roku, kazała czekać fanom na kolejne publiczne występy aż trzydzieści pięć lat.
Powróciła do tej samej sali, w której zakończyła poprzednie tournée i ponownie zachwyciła fanów doskonałą formą wokalną. Na widowni zgromadziła się publiczność z niemal wszystkich zakątków świata, od Nowego Jorku i Montrealu, po Sydney i Japonię. Wyczekiwany trzypłytowy album jest niezwykły także dlatego, że okazał się jedynym oficjalnym dokumentem owych magicznych spektakli, które i tak obejrzała zaledwie garstka fanów, w porównaniu do ilości chętnych. Ci, którzy nie zdołali zdobyć biletów w przedsprzedaży poszukiwali ich na czarnym rynku, gdzie ceny za pojedynczą wejściówkę sięgały 1,5 tys. funtów.
   Zamieszczone w wydawnictwie zdjęcia pozwalają powtórzyć za chórem recenzentów, że koncert był niezwykły. Zwłaszcza broszura, dołączona do ekskluzywnej kasety z czterema płytami winylowymi robi szczególne wrażenie, choć zawiera jedynie te same fotografie, co album w wersji CD. Nie od dziś wiadomo, że wielkość miewa znaczenie. Szkoda, że Kate Bush rezygnowała z wydania filmowej wersji owego spektaklu, przekonując zainteresowanych, że zapis audio ma w sobie więcej magii…
   Artystka wyszła na scenę boso, w czarnym kostiumie. Powitała publiczność skromnie, wyraźnie zaskoczona ciepłym przyjęciem. Spektakl trwał ponad trzy godziny. Był, podobnie jak przed laty, niezwykłym widowiskiem multimedialnym, z niesamowitą scenografią i grą świateł. Na scenie pojawiali się tancerze, aktorzy, lalkarze oraz iluzjoniści. Wykorzystano niemal wszystkie środki techniczne, jakimi posługuje się współczesny teatr. Artystka sama zadbała o produkcję, zaś na płyty trafił tylko dźwięk zarejestrowany na żywo, bez żadnych poprawek i studyjnych uzupełnień.
Albumu nie da się porównać z jakimkolwiek dokonaniem współczesnych gwiazd sceny popularnej, zresztą Kate Bush już od chwili swego debiutu wymykała się szablonom. Zawsze decydowała sama. Dzięki swej niezwykłej wrażliwości tworzyła utwory dalekie od banału. I takie trafiały na szczyty ówczesnych list przebojów. Trudno porównać je do obecnych produkcji muzycznych.
   Na płytach znalazły się blisko dwie i pół godziny doskonałego materiału. Muzyka i wspomniane zdjęcia pozwalają na grę wyobraźni. Artystyczny rozmach nie jest tu jedynie sztuką dla sztuki. Jest uzasadniony dramaturgią spektaklu. Artystka zmienia kostiumy, wciela się w różne role, bawi się formą, zakłada maski. Przygotowała niezapomniany show, który podniósł poprzeczkę bardzo wysoko, na nowo wyznaczając standardy widowiska koncertowego.
   Te opinie nie powinny dziwić. Kate Bush jest znana z perfekcyjnej dbałości o każdy detal. Kolejne albumy przygotowywała we własnym studiu. W ciągu blisko czterdziestu lat swej działalności artystycznej wydała zaledwie jedenaście płyt. Inspiracje zwykle czerpała z literatury, filmu lub po prostu z życia. Program zaprezentowany w Hammersmith Apollo pochodził w zasadzie z jej późniejszych płyt. Zyskała na tym dramaturgia spektaklu, sprawiając wrażenie pewnej logicznej całości.
   Całość podzielona została na trzy części. W pierwszej znalazło się nieco starszych utworów, m.in. takie perły jak „Hounds of Love”, porywająca wersja „King of the Mountain” oraz genialny „Running Up That Hill (A Deal with God)”. Jest też nieco mniej znana kompozycja „Joanni”, poświęcona Joannie d'Arc.
W drugiej i trzeciej części artystka przypomniała obszerne fragmenty dwóch suit: „The Ninth Wave” (o kobiecie dryfującej po oceanie, która oczekując na pomoc po zatonięciu statku, w wyniku przeżyć przewartościowuje swe dotychczasowe życie) oraz „A Sky Of Honey” (opiewającej uroki jednego z słonecznych, letnich dni). Całość kończą dwa bisy „Among Angels” i „Cloudbusting”.
Trzeba również podkreślić profesjonalizm muzyków współtworzących przedstawienie. Zespół nazwał się „The KT Fellowship”, a tworzą go naprawdę wybitni instrumentaliści o znanych nazwiskach.
   Bez wątpienia Kate Bush jest jedną z najbardziej oryginalnych artystek wszech czasów. Nadal pisze doskonałe utwory i wciąż inspiruje kolejne pokolenia. Dobrze, że przypomniała o sobie. Jej głos nadal zachwyca.
Krzysztof Wieczorek


  Komentarze 2
  Dodaj swój komentarz
~
Copyright "Wolna Droga"
[X]
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.