"SEMAFOR": podjęliśmy próbę przekazywania na łamach "Semafora" informacji i wiadomości, które mamy nadzieję zainteresują naszych czytelników; informacji których nie znajdziecie na łamach oficjalnych dzienników....

WOLNA DROGA: Choć poszukiwanie prostych rozwiązań jest osadzone głęboko w podświadomości, a nieskomplikowany obraz rzeczywistości jest wygodny, nie zmusza do choćby chwilowej zadumy, do uświadomienia prawdy o traconym wpływie na własne losy, na otaczający świat - od poszukiwania prawdy nikt nas nie zwolni.

 
Niedziela, 20 sierpienia 2017 r.
Imieniny obchodzą: Sabina, Sobiesław, Bernard
 
Nie jesteśmy przeciwnikami zmian
Reforma szkolnictwa niepokoi wielu rodziców, których dzieci zaczynają, bądź kontynuują naukę w szkołach. Niewątpliwie obawy ma również wielu naszych Czytelników. Aby przybliżyć zawiłości reformy szkolnictwa, o ocenę wprowadzanych zmian zapytałem Sławomira Wittkowicza - Przewodniczącego WZZ „Solidarność – Oświata” i Janusza Wolniaka - Prezesa Ruchu Edukacji Narodowej, Prezesa diecezjalnej Akcji Katolickiej, Redaktora „Solidarności Dolnośląskiej”, „Gazety Obywatelskiej”, Przeglądu Oświatowego” Wyrażone przez obu związkowców opinię prezentujemy na łamach „Wolnej Drogi”.

Wprowadzana obecnie reforma szkolnictwa budzi zachwyty z jednej i ostrą krytykę z drugiej strony. Czy wprowadzane zmiany są rzeczywiście tak złe jak to określają jej przeciwnicy?
Sławomir Wittkowicz: Na początek warto przypomnieć trzy sprawy. Pierwsza, to pogłębiający się niż demograficzny. Druga, to masowa likwidacja szkół w ostatnich 12 latach – głównie na wsi. Trzecia, to zbytnia władza samorządów terytorialnych w sprawach oświaty, szczególnie negatywnie widoczna w metropoliach i dużych miastach. Dopiero po uwzględnieniu tych trzech spraw można odpowiedzieć na Pana pytania.
Zmiany w dotychczasowym systemie – 6 lat szkoły podstawowej, 3 lata gimnazjum i 3-4 lata szkoły ponadgimnazjalnej – były niezbędne. Z jednej strony należało wydłużyć naukę w liceach ogólnokształcących, aby ponownie stały się ogólnokształcącymi, a nie kursem przygotowującym do zdania testu. Z drugiej strony należało rozwiązać coraz poważniejszy problem w kształceniu zawodowym.
Uważam, że powrót do koncepcji 4-letniego LO, 5-letnich techników oraz branżowych szkół 1 i 2 stopnia jest najważniejszą częścią tej reformy. Nasze główne zastrzeżenia dotyczą kwestii tempa wprowadzanych zmian. Za błędną uważamy decyzję forsującą wprowadzanie zmian od 1 września 2017 r. Brakuje wielu kluczowych rozwiązań: siatki godzin, ustawowego ujednolicenia pensum dla ok. 1/3 nauczycieli (pedagogów, psychologów, nauczycieli wspomagających i doradców zawodowych). Brakuje standardów zatrudnienia i zmian w systemie finansowania zadań oświatowych. Brakuje decyzji o zmniejszeniu liczby uczniów w klasach. Nie ma rozstrzygnięć w uproszczeniu systemu wynagradzania nauczycieli, który dzisiaj jest kuriozalny. Na koniec, brakuje w budżecie pieniędzy na znaczącą podwyżkę wynagrodzeń dla nauczycieli.

Janusz Wolniak: Wdrażana obecnie przez rząd reforma oświaty nie jest żadnym zaskoczeniem. W trakcie kampanii wyborczej PiS zapowiedział przecież jej wprowadzenie. Zyskała społeczne przyzwolenie. Przypomnę, że według badań 65% społeczeństwa aprobowało jej funkcjonowanie.
Uważam, że reforma wbrew temu, co próbuje wmówić społeczeństwu opozycja, jest dobrze przygotowana. Mój niepokój wzbudza najbardziej fakt, że niektóre samorządy przy tej okazji będą podważać sens przeobrażeń i ustalać sieć szkół niekorzystną dla lokalnych społeczności. Obawiam się, że obecne możliwości kuratorów, by przeciwdziałać tym tendencjom, są niewystarczające.
Jestem przekonany, że wprowadzenie reformy wzmocni system edukacji, ale na efekty trzeba będzie poczekać kilka dobrych lat.
Cieszę się, że licea znowu będą 4-letnie, bo w dotychczasowej formie były karykaturą programową i wielkim nieporozumieniem. Czekam także na wypracowanie nowej formuły matury, bo obecna też nie zdała egzaminu.

Krytyki reformy na pewno nie uwiarygadniają wcześniejsze wypowiedzi szefa ZNP, który wcześniej był za, obecnie jest przeciw reformie. Czym jest podyktowana ta chwiejna postawa ZNP?
Sławomir Wittkowicz:
Należy odróżnić ścisłe kierownictwo ZNP z prezesem Sławomirem Broniarzem od członków tej organizacji. Faktem jest wyjątkowo nieczytelny przekaz szefostwa ZNP. Można skonstatować, że bez względu na propozycje zmian ZNP jest zawsze przeciw. Było przeciw powstaniu gimnazjów w 1999 roku, jest w 2017 roku przeciw ich przekształceniu w szkoły podstawowe lub szkoły średnie.
Ponadto, ZNP wpisuje się w politykę lansowaną od roku przez tzw. totalną opozycję. Doskonale widać to na przykładzie ostatnio rzuconego hasła o przeprowadzeniu ogólnopolskiego referendum w sprawie…. reformy systemu światy. Słuszna idea, żeby obywatele rozstrzygnęli, to w referendum. Tyle tylko, że trzeba było zbierać podpisy w czerwcu ub. roku, kiedy to minister Anna Zalewska na konferencji w Toruniu ogłosiła zamiar likwidacji gimnazjów. Ostatnim dzwonkiem był wrzesień ub. roku, kiedy to projekty ustaw reformujących dotychczasowy system trafiły do konsultacji publicznych i do parlamentu. Ogłaszanie woli zbierania podpisów w styczniu br., po podpisaniu ustaw przez Prezydenta Andrzeja Dudę, jest już tylko zwykłą hucpą polityczną. Nawet gdyby organizatorom udało się zebrać 500 tysięcy podpisów, to jest oczywiste, że parlament nie ogłosi referendum przed 1 września 2017 r.
Czemu więc ma służyć ta akcja? Moim zdaniem służy wyłącznie politykom PO, którzy rozpaczliwie poszukują „paliwa” do protestów społecznych – szczególnie po wyczerpaniu się sprawy Trybunału czy konfliktu o budżet… Czystą hipokryzją są dzisiejsze występy byłej minister Krystyny Szumilas czy Joanny Kluzik-Rostkowskiej nawołujących do przeprowadzenia referendum. Ci sami politycy „zmielili” ponad trzy milionów podpisów obywateli domagających się referendum w sprawach oświatowych, m.in. w sprawie sześciolatków czy też przyszłości gimnazjów.
W tej sprawie postawa szefostwa ZNP jest co najmniej dziwna. Poprzez swoją politykę szefostwo ZNP wprowadziło związek na ścieżkę znacznego upolitycznienia. Tracą w ten sposób podmiotowość związku zawodowego. Moim zdaniem, dają się wykorzystywać politykom opozycyjnym. Wyraźnie widać, że prezes ZNP nie może odnaleźć się w sytuacji, gdy w MEN nie ma „swoich” ludzi…

Janusz Wolniak:
Związek Nauczycielstwa Polskiego reprezentowany przez pana Broniarza nigdy nie był za reformą, to jakieś nieporozumienie. Nie znam takich wypowiedzi. Chyba, że przywołamy fakt krytyki gimnazjów, kiedy one powstawały, teraz zaś ZNP je broni, ale to jest tylko jeden z elementów reformy.

Czy likwidacja gimnazjów będzie miała jakiś wpływ na szkolnictwo zawodowe, np. technika kolejowe?
Sławomir Wittkowicz:
Najbardziej kontrowersyjną decyzją rządu i parlamentu jest decyzja o likwidacji gimnazjów. Mogą być przekształcone w 8-letnią szkołę podstawową, 4-letnie LO, 5-letnie technikum lub 3-letnią branżową szkołę 1 stopnia. Decyzje jednak należą do organów prowadzących, którymi są samorządy.
Bezproblemowo gimnazja w szkołę średnią, w tym w technikum, mogą być przekształcone wyłącznie w miastach na prawach powiatu. W pozostałych przypadkach gminy muszą zawrzeć porozumienie z powiatem o takim przekształceniu. To jest słabość proponowanego rozwiązania.
Rzeczywista odbudowa szkolnictwa zawodowego wymaga wielu działań. Wicepremier Mateusz Morawiecki na konferencji w Wałbrzychu w czerwcu ub. roku zapowiedział m.in. powołanie specjalnego Funduszu Rozwoju Edukacji Zawodowej. Znajdowałyby się w nim także środki spoza budżetu, np. pieniądze pracodawców. Należy rozważyć pomysł obligatoryjnego zrzeszania się przedsiębiorców i pracodawców w izby gospodarcze lub związki pracodawców. Dopiero wtedy można by pozyskać środki na kształcenie zawodowe od pracodawców.
Z powodu obecnej struktury firm i przedsiębiorców (ok. 95% to mikro i małe firmy) nie można zastosować modelu takiego, jak np. w Niemczech. Należy inaczej wykorzystać pieniądze unijne znajdujące się w gestii marszałków – w regionalnych programach operacyjnych. To wszystko wymaga przemyślanych i zdecydowanych, szybkich decyzji rządu. Dzisiaj widać wyraźnie, że reformy AWS i UW, które w 1999 roku praktycznie zlikwidowały szkolnictwo zawodowe były koszmarnym błędem, za który wszyscy płacimy. Klinicznym tego przykładem była faktyczna likwidacja szkół kolejowych. Dzisiaj odtworzenie bazy i pozyskanie fachowców jest niezwykle trudnym zadaniem.

Janusz Wolniak: Wraz z reformą zmienia się też nomenklatura szkolnictwa zawodowego. Teraz to będą szkoły branżowe. Likwidacja gimnazjów będzie miała o tyle wpływ, że do tego typu szkół uczniowie będą mogli pójść o rok wcześniej.
Szkolnictwo branżowe w planach ministerstwa edukacji ma bardzo ważną rolę. Są poważne deklaracje pracodawców włączenia się w proces kształcenia się uczniów. To napawa optymizmem, jeśli stanie się faktem, bo przecież te szkoły muszą kształcić na konkretne zapotrzebowanie rynku pracy.

Nie tak dawno w jednej ze szkół odbył się „czarny protest”, w którym uczestniczyły nauczycielki. Czy to stosowna forma wyrażania sprzeciwu przez pedagogów?
Sławomir Wittkowicz:
Nauczyciele, tak jak inni obywatele naszego kraju, mają prawo do posiadania i głoszenia swoich poglądów. Nie jestem jednak zwolennikiem, aby te poglądy głoszone były na terenie szkoły albo podczas pracy z dziećmi w szkole. Przykład nauczycielek z Zabrza jest tym bardziej przykry, że popierając tzw. strajk kobiet zapomniały, gdzie i z kim pracują. Radziłbym na przyszłość więcej refleksji nad misją zawodu, który wykonują i więcej samodzielności myślenia. Polecam popularne w Internecie hasło „wyłącz tv – włącz myślenie”.

Janusz Wolniak: W przywołanym tu przypadku doszło do skandalicznego zdarzenia, bo przywołane nauczycielki wraz z dyrektorką pracują w szkole dla uczniów ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi. Ich protest skierowany był przeciwko prawie do życia, właśnie takich dzieci, jakie znajdują się pod ich opieką. Nie potrafię zrozumieć tej podwójnej moralności. Jak można godzić empatię do dzieci specjalnej troski, a jednocześnie uczestniczyć w proteście przeciwko życiu.

Jakie jest oficjalne stanowisko WZZ „Solidarność – Oświata” i NSZZ „Solidarność” w sprawie reformy szkolnictwa?
Sławomir Wittkowicz:
Nie jesteśmy przeciwnikami zmian. W znacznej mierze podzielamy diagnozę, która legła u podstaw proponowanych rozwiązań systemowych. Środowisko oświatowe jest podzielone w tej sprawie, jednak większość popiera proponowane zmiany. Uważamy jednak, że najpierw należało rozstrzygnąć wiele kluczowych kwestii, o których już wspominałem (siatka godzin, standardy, liczebność klas etc.). Należało zabezpieczyć środki w budżecie zarówno na wsparcie samorządów terytorialnych przy wprowadzaniu tych zmian, jak i na podwyżki wynagrodzeń dla nauczycieli. Przypomnę, że od 5 lat płace były zamrożone i są na żenująco niskim poziomie. Proponowaliśmy minister Annie Zalewskiej opóźnienie startu reformy o 1 rok. Niestety, zdecydowały kalkulacje polityczne, a nie merytoryczne. Będziemy musieli sobie z tym wszystkim poradzić. Tak, jak musieliśmy przeprowadzić chybioną reformę w 1999 roku…

Janusz Wolniak: W sprawie reformy oświaty 25 listopada 2016 r. wypowiedział się Krajowy Zjazd Delegatów NSZZ „Solidarność”. W swoim stanowisku, przyjętym na 28. KZD, delegaci wyrazili zaniepokojenie brakiem postępów w negocjacjach pomiędzy Związkiem a Rządem Rzeczypospolitej w sprawie działań osłonowych dla zagrożonych zwolnieniami pracowników oświaty. Napisali, że zaproponowane rozwiązania prawne są niewystarczające, a przecież podstawowym zadaniem naszego Związku jest obrona miejsc pracy. Zapowiedzieli, że brak zadowalających efektów negocjacji spowoduje uzasadniony protest NSZZ „Solidarność”.
Jak widać z przedstawionego wyżej stanowiska, Związkowi leży przede wszystkim na sercu, by w wyniku reformy nasi członkowie nie stracili pracy.

Dziękuję za rozmowę.
Rozmawiał Aleksander Wiśniewski
fot. SolkolArt


  Komentarze 2
  Dodaj swój komentarz
~
Copyright "Wolna Droga"
[X]
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.