"SEMAFOR": podjęliśmy próbę przekazywania na łamach "Semafora" informacji i wiadomości, które mamy nadzieję zainteresują naszych czytelników; informacji których nie znajdziecie na łamach oficjalnych dzienników....

WOLNA DROGA: Choć poszukiwanie prostych rozwiązań jest osadzone głęboko w podświadomości, a nieskomplikowany obraz rzeczywistości jest wygodny, nie zmusza do choćby chwilowej zadumy, do uświadomienia prawdy o traconym wpływie na własne losy, na otaczający świat - od poszukiwania prawdy nikt nas nie zwolni.

 
Poniedziałek, 17 grudnia 2018 r.
Imieniny obchodzą: Olimpia, Łukasz, Jolanta
 
Całe moje życie zawodowe związane jest z koleją
[ 0000-00-00 ]
Powiedział „Wolnej Drodze” Jacek Majdziak, członek-założyciel Stowarzyszenia Miłośników Ziemi Węglinieckiej

Skąd u Pana wzięła się fascynacja koleją i jej przeszłością?

Całe moje życie zawodowe związane jest koleją, na której rozpocząłem pracę 1988 roku, więc w tym roku minie 30 lat mojej pracy zawodowej. Pracy, która z upływem lat przerodziła się w pasję. Poza tym od urodzenia jestem mieszkańcem Węglińca, interesuję się jego historią, a ona ściśle związana jest z rozwojem kolei na Dolnym Śląsku. Węgliniec jest modelowym przykładem, jaki wpływ na rozwój świata miała i ma kolej. W 1846 roku wybudowano w samym sercu puszczy zgorzeleckiej olbrzymi dworzec kolejowy na trasie łączącej Wrocław z Berlinem. Takie były właśnie początki powstania miejscowości.

Co Pan czuje jadąc pociągiem i za oknem widzi rzędy rdzewiejących lokomotyw różnych typów i marek?

No cóż, rozpoczynając swoją pracę zawodową byłem świadkiem końca ery parowozów, które zastąpione zostały na terenie Węglińca głównie lokomotywami spalinowymi i elektrycznymi serii ST43, ET21. Czas niestety nie stoi w miejscu, po przejechaniu milionów kilometrów i przewiezieniu milionów ton towarów, przyszedł czas na kolejną zmianę. Zarówno wtedy, jak i teraz, łezka w oku się kręci, jak patrzę na spawaczy tnących wysłużony tabor na części i wysyłanych do huty.

Kto był pomysłodawcą utworzenia w Węglińcu Izby Pamięci Kolejowej?

W 2011 roku, wspólnie z kilkoma zapaleńcami, założyliśmy Stowarzyszenie Miłośników Ziemi Węglinieckiej, którego jednym z głównych celów było stworzenie na terenie Węglińca czegoś w rodzaju muzeum, które będzie przypominało o jego historii. Po kilku latach zdobywania zaufania włodarzy miasta, poprzez organizowanie różnego rodzaju wystaw związanych historią kolei i Węglińca, udało się przekonać burmistrza, aby wydzierżawił Stowarzyszeniu jedno z niewykorzystanych pomieszczeń przy Węglinieckim Centrum Kultury na stałą ekspozycję naszych zbiorów. Pomieszczenie wymagało gruntownego remontu. Pieniądze na remont pozyskano dzięki dotacji PGE S.A. (15 tys. zł) oraz Gminie i Miastu Węgliniec (6 tys.). Pomysłodawcą nazwy, czyli Galeria Historii Lokalnej oraz twórcą projektu, który zdobył przychylność sponsorów, był Krzysztof Polewski, wiceprezes naszego Stowarzyszenia.
Jednym ze statutowych celów Stowarzyszenia jest podejmowanie inicjatyw mających na celu ochronę od zapomnienia wszystkiego, co stanowi historię tej Ziemi i przekazywanie tej historii potomnym.

Skąd pochodzą zgromadzone w niej przedmioty?

W głównej mierze przedmioty znajdujące się w galerii pochodzą głównie ze zbiorów własnych członków Stowarzyszenia gromadzonych przez nich latami, ale również, co nasz niezmiernie cieszy, od ludzi nie związanych z naszą organizacją. Przekazują różne pamiątki po dziadkach, rodzicach zachowując ich w pamięci mieszkańców.

Proszę powiedzieć, jaką frekwencją ciszy się Izba?

Z uwagi na fakt, że galerią opiekują się członkowie Stowarzyszenia, którzy czynnie pracują zawodowo, nie ma ona stałych godzin otwarcia. Galeria otwierana jest najczęściej podczas organizowanych w Węglińcu imprez plenerowych, takich jak m.in. organizowanego od ponad 20 lat Święta Grzybów oraz różnych uroczystość, jak np. obchodów 50-lecia nadania Węglińcowi praw miejskich. Wtedy to galeria cieszy się dużym zainteresowaniem. Poza tym prezentujemy nasze zbiory różnym wycieczkom, które przyjeżdżają na nasze tereny aktywnie spędzać czas wśród pięknej przyrody borów dolnośląskich. Dodatkowo dla osób, które będą miał takie życzenie, aby odwiedzić naszą galerię, podaje swój nr telefonu 723-893-370.

Na stacji w Węglińcu przez lata też rdzewiał parowóz TKh. Co się takiego stało, że został on odnowiony i umieszczony na Skwerze?

Pomysłodawcą przeniesienia parowozu z tereny byłej lokomotywowni w Węglińcu do miasta było Stowarzyszenie Miłośników Ziemi Węglinieckiej. Pomysł spodobał się na tyle Panu Burmistrzowi Stanisławowi Mikołajczykowi, że wystąpił on do PKP CARGO S.A. o przekazanie pod opiekę gminy zabytkowego taboru w postaci parowozu Tkh oraz dźwigu ręcznego wyprodukowanego 1908 roku. Po ponad 1,5-rocznych staraniach, przy ogromnej pomocy ze strony Zenona Kozendry – Członka Zarządu PKP CARGO S.A. oraz Mirka Sochonia, Przewodniczącego Komisji Oddziałowej NSZZ „Solidarność” w Węglińcu, zapadła pozytywna decyzja o wydzierżawieniu zabytkowego taboru gminie Węgliniec. Przetransportowanie logistycznie przygotował burmistrz Węglińca Pan Stanisław Mikołajczyk przy pomocy PKP PLK S.A. Zakładu Linii Kolejowych we Wrocławiu, PKP CARGO S.A. Dolnośląski Zakład Spółki oraz Kopalni Węgla Brunatnego Turów i PSP w Zgorzelcu. I tak oto parowóz wraz z dźwigiem ruszyli w swoją, mam nadzieję, ostatnią podróż na eksponowane miejsce.

Wiem, że macie jakieś plany związane z nieczynną od lat linią do Czerwonej Wody. Mógłby je Pan zdradzić Czytelnikom „Wolnej Drogi”?

Tak. Budyneczek stoi obok parkingu przy wejściu na dworzec kolejowy i przeznaczony był do rozbiórki. Staraniami członków stowarzyszenia udało się wstrzymać rozbiórkę. W głowach członków Stowarzyszenia Miłośników Ziemi Węglinieckiej powstał pomysł, aby śladami byłej linii kolejowej do Czerwonej Wody poprowadzić ścieżkę pieszo-rowerową.
I tak, jak w przy przypadku parowozu, pomysł przypadł do gustu Panu Stanisławowi Mikołajczykowi. Gmina na ten cel otrzymała wsparcie finansowe ze środków unijnych i tak jeszcze w tym roku ma powstać taka ścieżka. Stąd też pomysł, aby jej początek zaczynał się właśnie przy tzw. „małym dworcu”, w którym zaprezentowano by pamiątki związane z powstaniem tej linii i jej historię. Myślimy również, aby w budyneczku umieścić punkt informacji turystycznej, który pomógłby amatorom wycieczek rowerowych odnaleźć się na trasach po puszczy zgorzeleckiej.

Dworzec w Węglińcu należy do najstarszych w Polsce. Nie żal Wam tego, że od lat popada on w ruinę?

To jest temat, który spędza nam sen z powiek. Tak jak Pan zauważył, jest to jeden z najstarszych dworców kolejowych w Polsce, a obecnie jest przykrą „wizytówką” Węglińca.
Przez lata zaniedbań dworzec popada w ruinę. Zadaszenie wiat zostało rozebrane, brak toalety, brak poczekalni z prawdziwego zdarzenia powoduje, że podróżni oczekujący na pociągi nie mają miłych wspomnień z pobytu na węglinieckim dworcu.

Zakładając, bo takie ma plany PKP S.A., zostanie on wreszcie wyremontowany, czy w związku z tym macie jakieś plany?

Marzeniem byłoby stworzenie na terenie dworca w jednej z sali dworcowej muzeum z prawdziwego zdarzenia, które otwarte by było dla podróżnych oczekujących na pociągi. Mogliby oni zapoznać się z historią naszych terenów, rozwoju kolejnictwa. Byłoby super. Jednak dochodzą mnie słuchy, że po raz kolejny przesuwany jest termin remontu lub jego całkowite zaniechanie. Prawdopodobnie problem polega na tym, że nie ma koncepcji, czemu miałby służyć dworzec po remoncie. Ja osobiście jestem zwolennikiem powrotu służb kolejowych, które dzierżawią pomieszczenia poza dworcem w mieście. Nie rozumiem dlaczego?

Ilu jest pasjonatów kolei w Węglińcu?

Stowarzyszenie Miłośników Ziemi Węglinieckiej liczy 35 członków.

Aby móc coś zrobić, nie wystarczą jedynie dobre chęci, bo zawsze będą potrzebne środki finansowe. Skąd je bierzecie?

Tak, pieniądze to odwieczny problem, a w zasadzie ich brak. Na cele bieżące stowarzyszenie utrzymuje się ze składek jego członków. Dla pozyskania większych funduszy piszemy projekty.
I tak dostaliśmy wsparcie finansowe w wysokości 30 tys. zł z Starostwa Powiatowego w Zgorzelcu na ścieżkę edukacyjno-przyrodniczą „Tropami Borów Dolnośląskich” z piękną wiatą na zalewisku Asuan. Jak wcześniej wypomniałem 15 tys. zł otrzymaliśmy na powstanie naszej Izby Pamięci od PGE S.A. Dodatkowo co roku dostajemy wsparcie finansowe na działalność Stowarzyszenia od Nadleśnictwa Węgliniec.

Jak się Wam współpracuje z władzami miasta?

Jak do tej pory nie możemy narzekać na współpracę z władzami miasta. Czujemy, że nasza praca jest przez nich doceniana i traktują nas po partnersku. Jak już wspominałem wiele pomysłów Stowarzyszenia spodobało się Panu burmistrzowi i zostało bądź zostanie zrealizowanych. W ostatnim czasie dostaliśmy dofinansowanie na zakup gablot wystawach, manekinów i antyram do naszej galerii, za co bardzo dziękujemy.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał Zygmunt Sobolewski
Copyright "Wolna Droga"
[X]
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.