"SEMAFOR": podjęliśmy próbę przekazywania na łamach "Semafora" informacji i wiadomości, które mamy nadzieję zainteresują naszych czytelników; informacji których nie znajdziecie na łamach oficjalnych dzienników....

WOLNA DROGA: Choć poszukiwanie prostych rozwiązań jest osadzone głęboko w podświadomości, a nieskomplikowany obraz rzeczywistości jest wygodny, nie zmusza do choćby chwilowej zadumy, do uświadomienia prawdy o traconym wpływie na własne losy, na otaczający świat - od poszukiwania prawdy nikt nas nie zwolni.

 
Piątek, 28 lipieca 2017 r.
Imieniny obchodzą: Wiktor, Innocenty, Aida
 
Program 500 + w rodzinach kolejarskich
[ 0000-00-00 ]
Program „Rodzina 500 +” wprowadzony 1 kwietnia 2016 r., to pierwsze tak szerokie i uniwersalne wsparcie dla polskich rodzin. Celem programu jest pomoc w wychowywaniu dzieci, a także odwrócenie negatywnego trendu demograficznego w naszym kraju. Według prognoz, w ciągu 10 lat, dzięki programowi przybędzie ok. 278 tys. dodatkowych urodzeń.

   Do chwili uruchomienia programu wiele rodzin nie podejmowało decyzji o kolejnym dziecku ze względu na swoją sytuację materialną. 500 zł miesięcznie na dziecko, to realne wsparcie, które trwać będzie do ukończenia przez dziecko 18 lat.
Zasady programu są następujące: świadczenie wychowawcze w wysokości 500 zł rodzice otrzymują niezależnie od dochodu na drugie i kolejne dzieci do ukończenia przez nie 18 roku życia.
W przypadku rodzin z dochodem poniżej 800 zł netto na osobę (lub 1.200 zł netto w przypadku wychowywania w rodzinie dziecka niepełnosprawnego) wsparcie można otrzymać także na pierwsze lub jedyne dziecko.
   Program swoim wsparciem od 1 kwietnia 2016 r. do końca stycznia 2017 r. objął 3,82 mln dzieci z 2,56 mln rodzin. Rząd przeznaczył na to ponad 19 mld zł. Rodzin pobierających świadczenia z dwójką dzieci jest 1,5 mln; Rodzin wielodzietnych jest ok. 360 tys. (z trojgiem dzieci - 288 tys., z czworgiem - 53 tys., z pięciorgiem prawie 13 tys., z sześciorgiem 5,6 tys., a z siedmiorgiem 278).
Ponad 388 tys., to osoby samotnie wychowujące dzieci pobierających świadczenie wychowawcze.
Rodzin wychowujących dziecko niepełnosprawne, na które przyznano świadczenie 500+ jest 128,8 tys., natomiast świadczenia w formie rzeczowej zamiast pieniężnej przyznano w całym kraju 727 rodzinom.
   Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej zastanawia się obecnie m.in. nad „doprecyzowaniem” przepisów dotyczących świadczeń 500 +. Wiąże się to ze wzrostem liczby decyzji o przyznaniu tego świadczenia ze względu na utratę dochodów (takich przypadków zgłasza się znacznie więcej niż zdarzało się to wcześniej). Rodzic, który np. stracił pracę może uwzględnić to we wniosku o 500 + oraz zmniejszyć swój dochód. Taki zabieg umożliwiłby otrzymanie świadczenia na pierwsze, bądź jedyne dziecko. To świadczenie przysługuje, gdy dochód nie przekracza 800 zł na osobę lub 1.200 zł w przypadku dziecka niepełnosprawnego.
Resort po przeglądzie programu 500 + będzie chciał zmienić przepisy w taki sposób, by „rodzice nie mogli już naciągać państwa” (utratą dochodu nie będzie zmniejszenie pensji u tego samego pracodawcy).

Przeprowadziłem rozmowy z kilkoma kolejarzami, którzy zostali objęci Programem 500 +. Poniżej przedstawiam ich wypowiedzi na ten temat, odpowiadając na zadane pytania dotyczące programu. Moi rozmówcy prosili o anonimowość, a ich dane pozostają do wiadomości redakcji.

⁕⁕⁕

Pracownik Zakładu Linii Kolejowych w Krakowie, pracujący na stanowisku dróżnika przejazdowego, sam utrzymuje 6-osobową rodzinę. Żona nie pracuje, ma 4 dzieci, na 3 otrzymuje pomoc z programu.
- Na ostatnią wypłatę dostałem przelew w wysokości 2.200 zł. Tyle zarabiam na kolei. Na 3 dzieci otrzymuję co miesiąc z programu 1.500 zł. (to jest blisko 70 % pensji). Jak widać, dla mojej rodziny jest to bardzo duża pomoc. Bardzo to poprawiło sytuację finansową mojej rodziny. Wszystkie te pieniądze przeznaczam na utrzymanie dzieci. Teraz mogę kupić lepsze buty, które będą służyć na dłużej. Jakieś dodatkowe ubranie, bo córka dorasta i ma większe potrzeby. Mogę dzięki pomocy z programu 500 + polepszyć byt moim dzieciom.
W minione wakacje dzieci były w domu, niestety nigdzie nie wyjechały. Naszym marzeniem są teraz wspólne wczasy, w tegoroczne wakacje.
Dzieci strasznie się cieszą z tego, że dzięki programowi żyje nam się łatwiej. Mają świadomość, że jest to program wprowadzony przez rząd PiS i ma służyć rodzinom. Na ten temat dowiedziały się również w szkole, gdzie prowadzono akcję informacyjną.
Po wprowadzeniu programu widzę, że ludzie, którzy z niego korzystają mniej narzekają i czują się dostrzeżeni przez państwo, które w końcu cokolwiek zaczęło im pomagać.
Dostrzegam w najbliższym otoczeniu, że młodzi ludzie mając jedno dziecko, od razu decyduje się na drugie. Uważam, że jedną z przyczyn jest właśnie pozytywne oddziaływanie programu, który działa mobilizująco na powiększenie rodziny i posiadanie większej ilości dzieci.
Niestety są i tacy, którzy program krytykują, robiąc to z zazdrości, że ktoś na dzieci dostaje pieniądze od państwa, a oni nie. To tak, jak przysłowiowy pies ogrodnika, sam nie zje i drugiemu nie da. A poza tym nikt nikomu nie broni mieć dzieci, przecież to jest inwestycja, która kiedyś państwu się wróci. Będą w przyszłości pracować, płacić podatki, utrzymywać nas, jak będziemy na emeryturze, Jak również tych, którzy dzisiaj krytykują program i wyśmiewają się z nas, którzy mamy po kilkoro dzieci.

⁕⁕⁕

Pracownik Spółki Przedsiębiorstwo Napraw i Utrzymania Infrastruktury Kolejowej w Krakowie, zatrudniony na stanowisku maszynisty podbijarki, jako jedyny z 5-osobowej rodziny pracuje. Ma 3 dzieci.
- Z programu 500 + otrzymuję na 2 dzieci każdego miesiąca 1.000 zł. Dla mojej rodziny, jest to bardzo duża pomoc i ja ją doceniam. Z jednej wypłaty trudno mi utrzymywać rodzinę, było ciężko. Ciągle na coś brakowało. Nie stać mnie było na wiele rzeczy, które chciałbym zakupić dla swoich dzieci. Teraz dzięki programowi sytuacja ta znacznie się poprawiła. Mogę łatwiej przeznaczać pieniądze na wyposażenie dzieci do szkoły, ubrania, lepsze jedzenie, takie podstawowe, lecz ważne rzeczy.
Dzieci wiedzą skąd wziął się program, kto go wprowadził i co ma na celu. Mają taką świadomość. Wielokrotnie z nimi na ten temat rozmawialiśmy. Są z niego zadowoleni, bo dzięki niemu odczuwają poprawę finansową w rodzinie i to one z niego korzystają. W moim najbliższym otoczeniu ogólna ocena programu jest pozytywna. Ludzie go chwalą.

⁕⁕⁕

Pracownik PKP S.A. Oddział Gospodarowania Nieruchomościami w Krakowie, pracujący na stanowisku specjalista w dziale. Ma 3 dzieci w wieku 4, 6 i 9 lat.
- Mam 5-osobową rodzinę. Na 2 dzieci otrzymuję z programu 500 + co miesiąc 1.000 zł. Dodatkowe pieniądze poprawiły sytuację finansową mojej rodziny. To dla mnie duża kwota, którą przeznaczam na opłacenie przedszkola dla 2 dzieci oraz na poniesienie kosztów zajęć pozaszkolnych, takich jak nauka języka angielskiego, zajęcia baletowe i udział mojej córki w sekcji szachowej. Te wszystkie zajęcia są płatne. W ten sposób wszystkie pieniądze z programu wykorzystuję dla dzieci.
Dotychczas moje koleżanki, które nie mają dzieci, a które pracują na takim samym stanowisku i zarabiają porównywalne do mnie, stać było na fryzjera, skorzystanie z usług salonu kosmetycznego itp. Mnie na to nie było stać. Ja myślałam o potrzebach dzieci. Teraz jest mi łatwiej. Dzieci pomimo swojego wieku wiedzą skąd się wziął program, że te pieniądze są dedykowane dla nich. Był on nagłośniony w mediach. Ja jestem z programu bardzo zadowolona.
Słyszę też krytyczne opinie na jego temat. Szczególnie od osób, które nie mają dzieci. Twierdzą, że budżet państwa nie jest w stanie utrzymać tego programu w dłuższej perspektywie czasu, że jest to obciążenie dla państwa. Twierdzą, że jak chciałaś mieć dzieci, to sobie radź. Słyszałam również krytykę pracodawców, którzy uważają, że przez program kobiety rezygnują z pracy i decyduję się pozostać z dziećmi w domu.
Ja traktuje dzieci jako inwestycję, a program mi w tym pomaga. To ukłon ze strony państwa dla rodzin mających dzieci. Docenienie ich w sposób bardzo konkretny. Głównym założeniem programu jest przyrost naturalny. Jest on tylko jednym z czynników motywujących do tego, aby mieć kolejne dziecko. Najważniejszym jest jednak chęć posiadania dzieci.

⁕⁕⁕

Pracownik Zakładu Linii Kolejowych w Nowym Sączu, pracujący na stanowisku specjalista automatyk.
- Jesteśmy pięcioosobową rodziną. Mam trójkę dzieci, z tego najmłodsze nie ma jeszcze roku. Razem z żoną pracowałem i zarobki starczały nam tylko na bieżące wydatki. Niektóre wydatki musieliśmy ograniczać, np. zamiast wyjazdu na wakacje trzeba było wykonać pilny remont lub usunąć jakąś awarię, niejednokrotnie posiłkując się dodatkową pomocą ze strony rodziny, kredytem, a nawet pomocą socjalną.
Najciężej było, gdy dwójka dzieci chodziła do prywatnego przedszkola, bo w publicznym nie było dla nich miejsca. Żona po urlopie wychowawczym chciała wrócić do pracy, niestety zaproponowali jej tylko pracę na pół etatu. Jedna wypłata musiała być w całości przeznaczona na pokrycie kosztów czesnego, dojazdów do przedszkola i pracy. Oszczędzaliśmy wtedy na kupnie nowych ubrań dla siebie i dzieci oraz innych wydatkach. To były dla nas trudne czasy i ciężko mi o nich mówić, tym bardziej, że obydwoje wymagali rehabilitacji, którą tylko mogliśmy przeprowadzić prywatnie. To było trudne dla nas, by zdecydować, które dziecko rehabilitować, a które nie. Szkoda, że ten program nie powstał wcześniej.
Dzięki programowi pozbyliśmy się części długów, rozpoczęliśmy bardzo pilne remonty, potrzeb jest znacznie więcej, ale na razie nie martwimy się o sprawy finansowe. Żona niedługo pójdzie na urlop wychowawczy, mam nadzieję, że nie trzeba będzie znów ograniczyć niektórych wydatków, bo program Rodzina 500+ będzie dalej funkcjonował. Na pewno w tym czasie nie będzie z czego odłożyć.
Środki z programu w pierwszej kolejności przeznaczaliśmy na spłatę zadłużenia powstałego po zeszłorocznej awarii pieca centralnego ogrzewania, kupno nowych ubrań, a także na udział dzieci w wielu zajęciach dodatkowych, jak: tańce, piłka ręczna, szkoła muzyczna, Dziecięcy Uniwersytet I-go wieku, warsztaty robotów i ostatnio pół zimowisko.
Staramy się także trochę oszczędzić, by wreszcie kupić upragnione pianino dla dzieci, może jeszcze starczy na nowy wózek dla najmłodszej córki.
Od czasu wprowadzenia programu zetknęliśmy się z różnymi opiniami, a te negatywne pochodzą od osób, które zazdroszczą, że dostajesz 500 zł. na każde dziecko. Moje dzieci obecnie chodzą do publicznej szkoły podstawowej.
W październiku po raz pierwszy wszystkie dzieci (nawet te najuboższe) pojechały na wycieczkę klasową. Zmniejszyły się też zaległości w składkach klasowych, obecnie są regulowane na bieżąco. Dzieci chodzą do szkoły coraz ładniej ubrane, niektóre dzieci po raz pierwszy miały zorganizowane przyjęcia urodzinowe. Ludzie zaczęli się dzielić z bardziej potrzebującymi.
W tym roku także wiele rodzin, które do tej pory nie korzystały z ZFŚS, zdecydowały się skorzystać z wycieczek organizowanych przez nasz zakład oraz z możliwości wysłania dzieci na kolonie czy obozy. Wcześniej te rodziny nie mogły sobie na taki luksus pozwolić.
Dzieci, gdy program był bardzo nagłaśniany, pytały, czy będą dostawały co miesiąc 500 zł. i będą sobie mogły coś za te pieniądze kupić. Po wyjaśnieniu im, że żadnych pieniędzy nie otrzymają do rąk własnych, byli zawiedzeni i myśleli, że te pieniądze im zabieramy. Ciężko było im wytłumaczyć, że te pieniądze są wparciem dla całej rodziny. Teraz dzieci nie pytają się, co się dzieje z „ich” pieniędzmi, a my nie rozmawiamy o pieniądzach i o samym programie z nimi. Starsze dzieci wiedzą, że z tych pieniędzy są kupowane nowe ubrania dla nich i młodszej siostry, i opłacane zajęcia dodatkowe.

⁕⁕⁕

Jedną wspólną cechą wypowiedzi, które słyszałem, był wymóg zachowania anonimowości. Osoby objęte programem często wstydzą się mówić o tym, boją się, że byłyby wręcz szykanowane z tego powodu.
Krytyka programu często opiera się na bezpodstawnym wmawianiu opinii społecznej, że wszyscy na niego płacimy, że państwa na to nie stać i straszeniu, że zabraknie pieniędzy na jego kontynuację.
Jej źródłem jest polityka kwestionowania wszystkiego, co pochodzi od obecnej władzy, nawet rozwiązań, które ewidentnie służą społeczeństwu i zwykłym ludziom.
Podkreślanie tych obaw było dla mnie dużym zaskoczeniem, bo nie zdawałem sobie sprawy, jak jest to głęboki problem i jak z tego powodu najbliżsi współpracownicy z pracy albo sąsiedzi, a nawet ktoś z najbliższej rodziny może w sobie uruchomić zazdrość, czy zawiść z powodu tego, że ktoś ma dzieci i spełniając określone warunki jest objęty pomocą programu.
Przez 8 lat rządów PO i PSL, pomimo tego, że moja rodzina składała się z trojga dzieci, nie otrzymywałem ani złotówki pomocy od państwa, a o Programie 500 + mogłem tylko pomarzyć.
Od niedawna dwoje z nich jest już pełnoletnie i program mogę oceniać z pozycji tego, który z niego nie korzysta. Jednak nie jest to jedynym wyznacznikiem i nie może wpływać na moją pozytywną ocenę tego programu. Uważam, że spełnia on swój cel i dobrze służy rodzinom, a powyższe wypowiedzi tylko wzmacniają zasadność i trafność programu społecznego wdrożonego i prowadzonego przez rząd Prawa i Sprawiedliwości.
Henryk Sikora
fot.eska.info
Copyright "Wolna Droga"
[X]
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.