"SEMAFOR": podjęliśmy próbę przekazywania na łamach "Semafora" informacji i wiadomości, które mamy nadzieję zainteresują naszych czytelników; informacji których nie znajdziecie na łamach oficjalnych dzienników....

WOLNA DROGA: Choć poszukiwanie prostych rozwiązań jest osadzone głęboko w podświadomości, a nieskomplikowany obraz rzeczywistości jest wygodny, nie zmusza do choćby chwilowej zadumy, do uświadomienia prawdy o traconym wpływie na własne losy, na otaczający świat - od poszukiwania prawdy nikt nas nie zwolni.

 
Niedziela, 28 maja 2017 r.
Imieniny obchodzą: Augustyn, Jaromir, Wilhelm
 
Informacje i wiadomości z kolejowej (i nie tylko) „Solidarności”
[ 0000-00-00 ]
Możliwy spór zbiorowy w PKP CARGO. Związkowcy ostrzegają.
Jedenaście organizacji związkowych działających w PKP CARGO, w tym NSZZ „Solidarność”, może wejść w spór zbiorowy w sprawie terminów wzrostu wynagrodzeń, bo dialog społeczny w tej sprawie został zakończony.
Bez porozumienia zakończyło się kolejne spotkanie związków zawodowych działających w CARGO z zarządem firmy w sprawie wdrożenia podwyżek wynagrodzeń.
Związkowcy żądają podwyżki od 1 lipca 2015 r. w uposażeniu zasadniczym w wysokości 250 zł dla wszystkich pracowników wynagradzanych zgodnie z ZUZP, a zatrudnianych w spółce PKP CARGO w dniu 1 lipca 2015 r. Dla pracowników PKP CARGO wynagradzanych wskaźnikowo zażądano zmiany podstawy wskaźnika na IV kwartał 2014 r.
Nieuwzględnienie postulatów przez zarząd PKP CARGO do 7 lipca br. oznaczać będzie wszczęcie sporu zbiorowego.
Pod koniec czerwca Sekcja Krajowa Kolejarzy NSZZ „Solidarność” zwróciła się do premier Ewy Kopacz z apelem o podjęcie działań, które powstrzymają destrukcyjną politykę zarządu spółki.
„Krótkowzroczne działania obecnego zarządu PKP CARGO prowadzą do destabilizacji i destrukcji drugiego kolejowego przewoźnika towarowego w EU, którym wciąż jest spółka PKP CARGO, pozostająca pod kontrolą Skarbu Państwa. By ukryć złe zarządzanie i wykazać zysk wobec akcjonariuszy, zwalniani będą kolejni pracownicy i wyprzedawany majątek spółki, co w konsekwencji doprowadzi do spadku przewozów, utraty rynku i upadku spółki. W poczuciu odpowiedzialności za tysiące miejsc pracy wzywamy Panią Premier do podjęcia natychmiastowych działań, które spowodują powstrzymanie destrukcyjnej polityki zarządu PKP CARGO”- napisali związkowcy.

Lipiec 1981 roku – I WZD Regionu Gdańskiego NSZZ „Solidarność”
Od 13 do 17 lipca 1981 roku w Teatrze Muzycznym w Gdyni odbyła się druga tura Walnego Zebrania Delegatów NSZZ „Solidarność” Regionu Gdańskiego (I tura odbyła się w od 2 do 5 lipca).
600 delegatów reprezentowało ok. 870 tysięcy członków Związku zrzeszonych w 2008 organizacjach zakładowych. Delegaci wybrali 61 członków Zarządu Regionu z przewodniczącym Lechem Wałęsą, delegatów na I Krajowy Zjazd Delegatów, oraz członków Regionalnej Komisji Rewizyjnej.
Podjęto wiele uchwał m.in. dotyczące projektu ustaw o samorządzie pracowniczym, środków masowego przekazu, czystości wód Zatoki Gdańskiej. WZD zajęło się też sprawą kartek na mięso, ogłoszeniem strajku pracowników poligrafii i kolportażu, a także został powołany regionalny Fundusz Społeczny. Delegaci wystosowali list do Marszałka Sejmu PRL o spowodowanie wprowadzenia do szerokiego rozpowszechniania filmu pt. „Człowiek z żelaza” w reżyserii Andrzeja Wajdy. Lech Bądkowski został powołany na redaktora naczelnego tygodnika „Samorządność”.
We wrześniu 1981 roku Główny Urząd Kontroli Prasy, Publikacji i Widowisk wydaje pozwolenie na wydawanie tygodnika „Samorządność” o objętości 16 stron i nakładzie 250 tysięcy. Zasięg rozpowszechniania ustalono na woj.: gdańskie, elbląskie, słupskie, olsztyńskie, toruńskie i bydgoskie. Ostatni numer tygodnika ukazał się z datą 14 grudnia 1981 r.
20 lipca na pierwszym posiedzeniu Zarządu Regionu wybrano 11-osobowe prezydium, z przewodniczący Lechem Wałęsą, w składzie: Stanisław Fudakowski, Bogusław Gołąb, Maria Grubba, Jacek Kłys, Andrzej Kozicki, Konrad Maruszczyk, Jacek Merkel, Andrzej Opiela, Jan Samsonowicz i Zdzisław Złotkowski. W listopadzie Jacka Merkela i Jana Samsonowicza zastąpili Adam Drąg i Zbigniew Lis.

„Solidarność” z „Biedronki” zaprasza premier Kopacz do pracy w markecie
„Solidarność” działająca w „Biedronce” zaprasza premier Kopacz do podjęcia pracy przez jeden dzień w wybranym sklepie tej sieci handlowej, by przekonała się, jak ciężkie są warunki pracy zatrudnionych osób: - Pani Premier, nasz pracodawca dokonuje „optymalizacji” zatrudnienia, czyli zmniejsza liczbę osób obsługujących sklepy, redukuje etaty. Szkoda, że radości pani premier nie podziela młody człowiek wchodzący na rynek pracy, który świadczy pracę na umowie śmieciowej. Zapraszamy Panią Premier, by przyszła do naszego sklepu i zapytała pracowników, czy są zadowoleni z pracy, z wysokości pensji, zakresu obowiązków. Ludzie pracują na ogromne zyski sieci handlowych za niewygórowane wynagrodzenie. Chcieliby mieć chociaż świadomość, że część generowanego przez ich pracę zysku zostaje w Polsce, w formie podatków przeznaczanych na świadczenia socjalne, szkoły, szpitale. W kraju, w którym szuka się sposobu załatania dziury budżetowej, pozwala się jednocześnie, by ogromne środki z podatków, które musi płacić każdy pracownik, wyprowadzano z kraju. Zapraszamy Panią do pracy w naszym markecie przez jeden dzień. Wtedy przekona się Pani, że wcale nie jest tak pięknie.

Związki zawodowe w Polsce. Raport GUS.
W ubiegłym roku co czwarta osoba zrzeszona w związkach zajmowała się zawodowo edukacją, a największy odsetek związkowców występował w górnictwie. Prawo do zrzeszania się pracowników zatrudnionych na „śmieciówkach” sprawi, że zmieni się obecny portret związkowca: nauczyciela albo górnika.
Według OECD w 2012 roku tylko 12 proc. pracowników pobierających pensję należało w naszym kraju do związków zawodowych. „Dziennik Gazeta Prawna” informuje, że te dane są niedoszacowane, ponieważ eksperci OECD przyjęli, że w tym czasie pracowało w oparciu o umowę o pracę 12 mln Polaków. Decyzja Trybunału Konstytucyjnego, który uznał prawo osób samozatrudnionych oraz zatrudnionych na umowach cywilnoprawnych do tworzenia związków zawodowych wpłynie na zmianę sytuacji. Część pracowników wstąpi do działających już organizacji związkowych, część założy nowe. Dzięki temu może się m.in. zwiększyć odsetek zakładowych organizacji związkowych w prywatnych firmach.
W ubiegłym roku co czwarta osoba zrzeszona w związkach zajmowała się zawodowo edukacją, a największy odsetek związkowców występował w górnictwie węgla kamiennego i brunatnego oraz w firmach zajmujących się wydobyciem innych surowców - 72 proc. Nowi związkowcy zapewne wpłyną na zmianę tego wizerunku.
Według GUS większość jednostek organizacyjnych związków zawodowych zadeklarowało, że w 2014 r. doświadczało problemów prowadząc swoją działalność. Odpowiedzi były zróżnicowane w zależności od poziomu struktury związkowej. Najczęściej na problemy wskazywały organizacje znajdujące się najwyżej w strukturze (81 proc.), następnie działające na terenie kilku zakładów pracy (70 proc.), a najrzadziej – działające tylko w jednym zakładzie pracy (60 proc.).
1/3 badanych miała trudności w kontaktach z pracodawcami. Niewiele mniej organizacji wskazywało problemy związane z obowiązującymi przepisami i procedurami prawnymi – barierę tę zadeklarowało 29 proc. spośród wszystkich związków zawodowych. Kolejne trudności to kontakty z administracją publiczną (43 proc.) i z mediami (28proc.). Te rodzaje problemów w zdecydowanie mniejszym zakresie dotyczyły organizacji międzyzakładowych, a najmniejszym – zakładowych.
„Dziennik Gazeta Prawna” powołując się na badania zwraca dodatkowo uwagę, że związki zawodowe w Polsce nie rozdają etatów, nie szastają pieniędzmi i nie ma ich tak dużo, jak powszechnie się sądzi. Wbrew stereotypom w związkach nie ma etatowego rozpasania, a koszty działalności nijak się mają to kosmicznych sum podawanych w tabloidach.

Minimalna emerytura wzrośnie o 5 zł
Emerytury w przyszłym roku mogą wzrosnąć tylko o 5 zł! Jest to efekt proponowanego przez rząd procentowego wskaźnika waloryzacji. - To niedopuszczalne - mówi Dariusz Kucharski, szef Sekretariatu Emerytów i Rencistów NSZZ „Solidarność”.
Według projektu waloryzacji przyszłorocznych rent i emerytur, przygotowanego przez Ministerstwo Pracy o Polityki Społecznej, wszystkie świadczenia zostaną zwiększone o 0,52 proc. Eksperci alarmują, że na takim rozwiązaniu stracą osoby otrzymujące świadczenia poniżej średniej, a zyskają ci, którzy pobierający najwyższe wypłaty.
Z wyliczenia wynika, że emeryt, który dostaje obecnie 880,50 zł, w marcu przyszłego roku otrzyma 885,07 zł. Ten ze świadczeniem w wysokości 5 tys. zł po waloryzacji otrzyma pięć razy większą podwyżkę.
- W Polsce najniższa emerytura nie ma związku z płacą minimalną. W efekcie tego osoby pobierające świadczenia z ZUS tak naprawdę nie korzystają ze wzrostu gospodarczego. Co więcej, od kilku lat rząd przy waloryzacji uwzględnia wyłącznie jedną piątą wzrostu wynagrodzenia. To powoduje, że osoby pobierające najniższe świadczenia z każdym rokiem są w coraz gorszej sytuacji – tłumaczy Andrzej Strębski, niezależny ekspert emerytalny w rozmowie z „Dziennikiem Gazetą Prawną”.
Przeciętna polska emerytura stanowi średnio połowę przeciętnego wynagrodzenia. Minimalna emerytura od lat jest niższa od minimum socjalnego. Najniższa emerytura wypłacana przez ZUS wynosi 880,45 zł. i pobiera ją 149 tys. emerytów.
- To jest absolutnie niedopuszczalna propozycja - komentuje Dariusz Kucharski, przewodniczący Sekretariatu Emerytów i Rencistów NSZZ „Solidarność”. - Będziemy protestować przeciw tak krzywdzącemu rozwiązaniu!
Kucharski tłumaczy, że w zeszłym roku sekretariat pozytywnie zaopiniował przedstawioną propozycję hybrydowej waloryzacji emerytur, pod warunkiem, że wysokość emerytury minimalnej zostanie wynegocjowana przez partnerów społecznych w Radzie Dialogu Społecznego.
- Proponowana teraz przez ministerstwo waloryzacja procentowa tylko konserwuje biedę - podkreśla szef emeryckiej „Solidarności”.

Apel szefa Związku do Prezydenta RP

„Polacy zasługują, aby ich głos był wysłuchany” - napisał Piotr Duda, przewodniczący Komisji Krajowej w liście skierowanym do Bronisława Komorowskiego, Prezydenta RP. Szef Związku zaapelował o rozszerzenie wrześniowego referendum o pytania dotyczące wieku emerytalnego, prywatyzacji Lasów Państwowych oraz obowiązku szkolnego sześciolatków.
Referendum będzie kosztowało podatników 100 mln zł. Nie uwzględnia prawdziwych problemów społecznych, które trapią polskie społeczeństwo. Obywatele podpisywali się pod wnioskami o referenda w sprawach dla nich istotnych, jednak zebrane 10 milionów podpisów trafiło do kosza.
Odrzucenie tych pytań w chwili obecnej świadczyć będzie o lekceważeniu głosów milionów Polaków.
„Solidarność” podkreśla, że proponowane pytania nie mają wymiaru politycznego ani partyjnego, za to będą miały znaczący wpływ na losy obecnych i przyszłych pokoleń.
(Ze stron internetowych NSZZ „Solidarność” i Sejmu RP zebrał „aw”)
Copyright "Wolna Droga"
[X]
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.