"SEMAFOR": podjęliśmy próbę przekazywania na łamach "Semafora" informacji i wiadomości, które mamy nadzieję zainteresują naszych czytelników; informacji których nie znajdziecie na łamach oficjalnych dzienników....

WOLNA DROGA: Choć poszukiwanie prostych rozwiązań jest osadzone głęboko w podświadomości, a nieskomplikowany obraz rzeczywistości jest wygodny, nie zmusza do choćby chwilowej zadumy, do uświadomienia prawdy o traconym wpływie na własne losy, na otaczający świat - od poszukiwania prawdy nikt nas nie zwolni.

 
Niedziela, 28 maja 2017 r.
Imieniny obchodzą: Augustyn, Jaromir, Wilhelm
 
Z trzeciej strony - Na początek
[ 0000-00-00 ]
   Długo zastanawiałem się nad tym, o czym pisać w swoim pierwszym felietonie w roku 2015. Wydawać by się mogło, że jest to czas, kiedy coś się zaczyna, zakłada, oczekuje zmiany i dlatego łatwo pośród tych nadziei znaleźć temat, który byłby idealny na ten właśnie czas.
Ale niestety tak nie jest. Tak przynajmniej jest w moim przypadku. I rzecz dotyczy zarówno sytuacji politycznej w kraju, jak i polskich kolei.
    Zacznę od tej drugiej kwestii. I nie chodzi tu tym razem o władze PKP, bo one realizują pewne programy przygotowane i zatwierdzone przez władze polityczne.
Mam tu na myśli tych, którzy swoimi decyzjami kształtują tę najbliższą i nieco dalszą przyszłość, czyli najpierw rząd, a później parlament. To oni odpowiadają za to, czy PKP będą miały odpowiednie wsparcie finansowe na swoją działalność w danym roku, szczególnie chodzi oczywiście o nakłady na infrastrukturę i finansowanie przewozów regionalnych.
   I co jest w tym wszystkim najciekawsze - to to, że w tym przypadku nie mają znaczenia barwy polityczne. Po prostu kolej nie ma dobrych notowań, a przede wszystkim nie ma swojego lobby ani w sejmie, ani w senacie.
I niestety, co roku boleśnie to odczuwa. A wystarczy spojrzeć na górników, jak oni skutecznie zabiegają o pieniądze właśnie w parlamencie i robią to w zaciszu sejmowych korytarzy, bo jakoś nie widać ich na pierwszej linii frontu. To samo można powiedzieć o lobby samochodowym, oni nie mogą narzekać na brak środków na budowę dróg i autostrad. A chociażby warszawskie metro…
A co dostała kolej? Aż wstyd mówić i pisać.
   No, ale kto ma dbać o jej interesy? Związki zawodowe, które na dodatek mają przeciwko sobie rząd? One nie są od tego, ale niestety nie mają wyjścia, muszą protestować.
A tak przy okazji, to żeby było śmiesznie, albo ciekawiej, jak kto woli, te protesty wielokrotnie są wspierane - oczywiście symbolicznie - przez tzw. administrację i to różnego szczebla! Ot, taki polski folklor.
   Wrócę na chwilę do górnictwa. Co rusz przeróżnej maści „fachowcy” rozwodzą się nad kondycją PKP, najczęściej uznając, że to gospodarczy trup, który nie nadaje się nawet do reanimacji. Najczęściej wówczas porównuje się kolej do górnictwa, które po głębokiej restrukturyzacji wyszło na prostą i przynosi niezłe dochody, a ta cała kolej, to nie wiadomo ile by się do niej włożyło, to i tak będzie źle. Niestety, ci „eksperci” jakoś nie zauważają pewnych faktów.
   Po pierwsze, górnictwo w przeciągu ostatnich kilkunastu lat otrzymało wielomiliardowe wsparcie z budżetu państwa, chociażby poprzez redukcję zadłużenia.
Po drugie, w związku z chociażby wielkimi inwestycjami w Chinach jest ogromne zapotrzebowanie na węgiel potrzebny do produkcji stali, dlatego i kondycja polskich kopalni radykalnie się zmieniła.
Po trzecie, polskie koleje reformują się za własne pieniądze, poprzez kredyty, czy też obligacje i nie mogą się doprosić chociażby tego, co uzyskało górnictwo, czyli umorzenia choćby części zadłużenia.
   To tyle, jeśli chodzi o porównanie z polskim górnictwem. I żeby była jasność, cieszę się z tego, że kopalinie dobrze stoją, chylę czoła przed górnikami i gratuluję ich zaradności w walce o swoje. Ale, co trzeba po raz kolejny podkreślić, mają oni wsparcie w sejmie, mają i w senacie, i dopiero jak tego by zabrakło, wsiadają w autobusy i jadą na Warszawę.
A czy ktoś pamięta, kiedy to się ostatnio zdarzyło?
   Na zakończenie miało być krótko o polityce, choć i to, co było pisane wyżej, to też jest polityką. Ale myślę sobie, że i tak jest jej sporo wokół.
Tym bardziej, że czasami docierają do mnie głosy, że nie powinienem na trzeciej stronie pisać o polityce, że Czytelnicy „Wolnej Drodze” mają jej dość, i jak chcą o niej coś usłyszeć, to włączają telewizor czy radio, i starczy.
Na szczęście (oczywiście dla mnie) większość tych, którzy poświęcają kilka chwil dla spojrzenia „z trzeciej strony” na rzeczywistość moimi oczami, raczej pozytywnie odbiera to, co widzi, i dlatego nie będę unikał okazji, aby w politykę się zanurzyć. Ale to już innym razem.
Copyright "Wolna Droga"
[X]
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.