"SEMAFOR": podjęliśmy próbę przekazywania na łamach "Semafora" informacji i wiadomości, które mamy nadzieję zainteresują naszych czytelników; informacji których nie znajdziecie na łamach oficjalnych dzienników....

WOLNA DROGA: Choć poszukiwanie prostych rozwiązań jest osadzone głęboko w podświadomości, a nieskomplikowany obraz rzeczywistości jest wygodny, nie zmusza do choćby chwilowej zadumy, do uświadomienia prawdy o traconym wpływie na własne losy, na otaczający świat - od poszukiwania prawdy nikt nas nie zwolni.

 
Środa, 13 grudnia 2017 r.
Imieniny obchodzą: Łucja, Otylia, Eugeniusz
 
Protest
[ 0000-00-00 ]
Wrocław, 4 listopada 2014
Jest bezspornym faktem, że w wyniku realizacji obłędnych decyzji o wyłączeniu „Przewozów Regionalnych” z Grupy PKP, zostały one wpędzony w permanentny kryzys, zaś samorządy wojewódzkie, które stały się właścicielem PR, zamiast skorzystać z nadarzającej się okazji, bo dostały do ręki profesjonalny i z dużym doświadczeniem zawodowym personel, i dofinansować przewozy na odpowiednim poziomie, kierowane jakimiś nieracjonalnymi ambicjami zaczęły, obok PR, tworzyć swoje własne koleje i kolejki.
Natomiast traktowane po macoszemu „Przewozy Regionalne” po prostu zaczęły się zwijać. Na domiar złego samorządy, mimo obietnic i deklaracji, jak ognia unikały podpisywania wieloletnich umów na świadczenie usług, jakimi są kolejowe przewozy regionalne, Wieloletnie umowy dawały Zakładom, dziś Oddziałom, możliwość długofalowego planowania strategii i pracy przewozowej.
Wszędzie na świecie kolejowe przewozy regionalne, jako usługi publiczne, są finansowane z budżetu państwa. Wszędzie, tylko nie u nas, bo u nas zawsze znajdzie się kilku pozbawionych wyobraźni, pożal się Boże, ekspertów, którzy za co się wezmą, to zawsze spartolą.
I tak już partolą od sześciu lat. Umów wieloletnich, jak nie było, tak nie ma, ludzie w PR tracą niemal masowo pracę, a samorządy kierują ciężkie pieniądze na własne koleje, które nigdy nie zastąpią PR, bo jeśli status przewozów regionalnych w kraju nie zostanie dla dobra nas wszystkich uregulowany nastąpi paraliż komunikacyjny w większości regionów państwa.
Co prawda pojawiła się ostatnio dobra dla PR jaskółka, w postaci projektu nacjonalizacji PR i przekazania ich Agencji Rozwoju Przemysłu, która ma doświadczenie w restrukturyzacji i byłaby dla PR inwestorem strategicznym, ale tu znowu samorządy dały głos, bo na takie rozwiązanie zgodziło się ledwie siedem samorządów, zaś pozostałe zachowały się, jak przysłowiowy pies ogrodnika.
Do tych ostatnich należy również samorząd województwa dolnośląskiego, który mimo wielokrotnych obietnic wciąż nie podpisał pięcioletniej umowy na świadczenie kolejowych przewozów regionalnych na terenie Dolnego Śląska, a na domiar złego w Urzędzie Marszałkowskim pojawiły się plany rezygnacji z usług PR. Były nawet składane w tej sprawie publiczne deklaracje przez urzędników Urzędu.
To rodzi niepewność, co do dalszej przyszłości przewozów regionalnych na Dolnym Śląsku oraz budzi zrozumiały niepokój załogi Dolnośląskiego Oddziału Przewozów Regionalnych we Wrocławiu. Wystarczy, bowiem przypomnieć, że kiedy dawny Zakład PR był przyjmowany przez samorząd, było w nim zatrudnionych ponad 2 tysiące pracowników, a dziś - po sześciu latach bycia pod skrzydłami urzędu marszałkowskiego - pozostało w nim nieco ponad 800 pracowników, a i tak ich byt jest zagrożony.
To wszystkie negatywne uwarunkowania, będące udziałem Dolnośląskiego Oddziału PR, a także całej Spółki sprawiły, że organizacje związkowe działające w Oddziale postanowiły zorganizować pod Urzędem pikietę, podczas której zademonstrowali swoje niezadowolenie z dotychczasowej polityki wobec PR, a także zwrócili uwagę społeczeństwu Dolnego Śląska na to, jakie bardzo negatywne skutki spowodowałaby likwidacja tej formy przewozów w regionie.
W apelu skierowanym do wszystkich zainteresowanych dalszym istnieniem PR, organizatorzy protestu napisali: „Prosimy o przyjazd i wsparcie naszej akcji pracowników PR Wrocław z członkami rodzin, a także wszystkich Kolejarzy, Emerytów i Rencistów. Walczymy o nasze miejsca pracy, póki jeszcze nie jest za późno! Niech nas usłyszą!”.
W efekcie, 4 listopada o godzinie 12.00 pod Urząd stawiło się nieco ponad stu związkowców z Dolnośląskiego Zakładu PR, by zaprotestować przeciwko decyzji marszałka województwa dolnośląskiego, Cezarego Przybylskiego, który nie poparł wdrożenia koncepcji ratowania kolejowych przewozów pasażerskich w Polsce, polegającego na ich nacjonalizacji oraz wszystkim złym przypadłościom i zagrożeniom, jakie mogą doprowadzić do likwidacji Oddziału.
Pikietujący przynieśli pod Urząd trumnę z napisem „Przewozy Regionalne” i pogrzebowe wiązanki. Wręczyli też wicemarszałkowi petycję skierowaną do marszałka, w której piszą:
My pracownicy zatrudnienie w „Przewozach Regionalnych” i innych spółkach kooperujących, domagamy się, aby podpisał Pan porozumienie wypracowane w celu uratowania „Przewozów Regionalnych”. Oczkujemy, aby podjął Pan decyzję, która uratuje kolejowe przewozy pasażerskie Spółki PR w województwie dolnośląskim. Dialog rozpoczęty przez Panią Wicepremier Elżbietą Bieńkowską, wicepremier i Ministra Infrastruktury i Rozwoju, w dniu 03.12.2013 r. w sprawie restrukturyzacji PR, spowodowała ze strony związków zawodowych zawieszenie już podjętej decyzji o strajku. W ostatnich dniach otrzymaliśmy Informację o fiasku prac zespołów powołanych do wypracowani planu naprawczego kolejowych przewozów regionalnych. Według oficjalnych informacji, wśród Marszałków Województw, nie ma zgody nawet do zawarcia wstępnego porozumienia w sprawie koncepcji reformy. Oznacza to, że również Pańskie działanie może doprowadzić do upadku największej kolejowej spółki pasażerskiej w Polsce.
Upadek Dolnośląskich PR spowoduje, że pracę straci około 1 tysiąca zatrudnionych w Dolnośląskich PR, osób i kolejne kilka tysięcy w firmach kooperujących. Domagamy się bezwzględnego podpisania porozumienia ratującego PR. W przeciwnym razie, broniąc praw pracowników Dolnośląskich Przewozów Regionalnych oraz pasażerów, będziemy organizowali kolejne protesty i demonstrację.

Petycję podpisało sześć organizacji związkowych działających w PR. W przeddzień pikiety, na ich zlecenie w miejscowej prasie ukazało się płatne ogłoszenie, w którym zarzucają marszałkowi działanie na szkodę PR.
Pikietujący podpisywali również list skierowany do ministra Infrastruktury i Rozwoju Marii Wasiak.
Pikietujący usiłowali przekonać marszałka, że upadek „Przewozów Regionalnych”, to katastrofa dla mieszkańców Dolnego Śląska i nie tylko. Że w wyniku zlikwidowania setek pociągów, dziesiątki tysięcy osób nie będzie mogło dojechać do pracy i szkół, a prawie 30.000 osób straci pracę, bo utrata pracy przez 10 tysięcy kolejarzy wywoła efekt domina i kolejne 20 tysięcy ludzi odejdzie na bruk z firm kooperujących z PR.
Przypominano też, że pracownicy PR przez prawie rok dążyli do rozwiązania problemów trapiących PR, ale nic z tego nie wyszło i dziś czują się oni oszukani.
Na zarzuty kierowane pod adresem Urzędu Marszałkowskiego odpowiadał wicemarszałek Jerzy Michalak, któremu w Urzędzie podlegają kolejowe przewozy regionalne na Dolnym Śląsku. Według niego, to centrala Spółki nie dba o dalszy los zatrudnionych w PR, bo Urząd chciałby, aby pieniądze trafiały bezpośrednio na Dolny Śląsk, bez pośrednictwa Warszawy. Jednocześnie zapewniał pikietujących, że bez PR dobrych kolejowych przewozów pasażerskich na Dolnym Śląsku nie będzie oraz zapewnił, że Urząd nie przekaże usług „Kolejom Dolnośląskim” przez najbliższe kilka lat.
Pikietujący zarzucili wicemarszałkowi, że z praktyki wynika, iż urzędnicy wspierają przede wszystkim „Koleje Dolnośląskie”, czemu Jerzy Michalak zaprzeczał.
Na zakończenie pikiety wicemarszałek zaprosił delegację pikietujących na dalsze rozmowy.
O czym, podczas tych rozmów mówiona, i jakie one przyniosły efekty, a także, jakie plany mają związkowcy z PR na najbliższą przyszłość, mówi w wywiadzie Wiesław Natanek, szef „Solidarności” w Dolnośląskim Oddziale PR.
 
Warszawa, 6 listopada 2014 r.
Kolejnym etapem protestów pracowniczych w Spółce „Przewozy Regionalne” była pikieta przed Ministerstwem Infrastruktury i Rozwoju w Warszawie.
W dniu 6 listopada około 400 związkowców pikietowała ministerstwo, by zaprotestować przeciwko dotychczasowej strukturze właścicielskiej PR, którą określają, jako patologiczną.
Trzymali w rękach transparenty z napisami: Żądamy konsolidacji sektora przewozów regionalnych Kolej marszałkowska, to destrukcja i patologia na koszt podatnika. W manifestacji uczestniczyli związkowcy z wszystkich organizacji związkowych działających w Spółce „Przewozy Regionalne”, m.in. „Solidarności”, OPZZ, związku maszynistów oraz Z.Z. „Kontra”.
Według związkowców, to Urzędy Marszałkowskie uprawiają wobec PR politykę, która prowadzi do ich destrukcji i upadku. Zarzucają też marszałkom, że nie chcą rozmawiać z przedstawicielami załogi o dalszych losach PR, a z upodobaniem hołubią własne koleje, traktując je niemal jak osobiste zabawki. Stąd żądania zmiany dotychczasowej ustawy o usamorządowieniu PR i ich nacjonalizacja. Związkowcy upominają się o takie działania w imieniu nie tylko zatrudnionych w przewozach regionalnych kolejarzy, ale również w imieniu pasażerów, bo likwidacja PR doprowadzi do tego, że pasażerowie utracą dotychczasowe połączenia, a koleje tworzone przez marszałków nie sprostają oczekiwaniom podróżnych, w wyniku czego nastąpi komunikacyjny chaos w kraju.
Przypominają też, że „Przewozy Regionalne” uruchamiają blisko 1,6 tys. pociągów w ciągu doby, z których korzysta dziennie ok. 250 tys. pasażerów, głównie tych dojeżdżających do pracy czy szkoły i są największym przewoźnikiem w Polsce.
Kiedy pojawiła się propozycja, aby rozważyć dwa alternatywne warianty, które umożliwiłyby wyprowadzenia spółki na prostą, resort infrastruktury zaproponował plan restrukturyzacji spółki poprzez jej nacjonalizację, zresztą tę formę restrukturyzacji poparły również związki zawodowe działające w spółce. Jednak do jej realizacji konieczna jest zgoda większości marszałków województw, którzy są właścicielami PR i zarządu spółki. Wstępne porozumienie w tej sprawie zostało podpisane 17 października br. przez zarząd PR oraz marszałków siedmiu województw: mazowieckiego, kujawsko-pomorskiego, pomorskiego, świętokrzyskiego, lubelskiego, opolskiego, śląskiego i przedstawiciela ministerstwa.
I choć przedstawiciel ministerstwa zapewniał, że ministerstwo zrobi wszystko, aby przekonać do tego rozwiązania pozostałych marszałków, ale ci stanęli okoniem i mówią „nie”. Mimo zapewnień złożonych przez ministerstwo, że rząd zarezerwował w budżecie 750 milionów złotych na realizację tego planu, dziewięciu marszałków wciąż sprzeciwia się takim rozwiązaniom.
A przecież przedstawiony plan zakłada, że Skarb Państwa zasiliłby kwotą 750 mln zł Agencję Rozwoju Przemysłu, a PR wyemitowałyby udziały, które objęłaby ARP, a gotówka wpłynęłaby do spółki. Agencja stałaby się większościowym udziałowcem PR, a pieniądze z nowej emisji pokryłyby przeterminowane zobowiązania spółki, między innymi również wobec PKP PLK i stworzyłyby możliwość restrukturyzacji spółki.
Tymczasem paradoksalnie rzecz biorąc, mimo istnienia planu ratunkowego dla PR, marszałkowie tworzą własne koleje, które stanowią dla przewozów regionalnych groźną, by nie powiedzieć, śmiertelną konkurencję.
Związkowcy obawiają się też zwolnień, w wyniku których pracę mogłoby stracić nawet około dziesięciu tysięcy pracowników spółki. Domagają się też wstrzymania zamykania linii kolejowych i opracowania placu rozwoju kolei w Polsce
Kolejarze złożyli na ręce przedstawiciela ministerstwa petycję skierowaną do minister infrastruktury i rozwoju - pani Marii Wasiak. Napisali w niej, że oczekują realizacji następujących postulatów: „eliminacji patologii w strukturze PR, natychmiastowego podjęcia przez rząd prac nad zmianą w ustawie o usamorządowieniu Przewozów Regionalnych i działań mających na celu koncentrację segmentu kolejowych przewozów regionalnych”.
Kolejarze w petycji napisali: …brak realizacji naszych postulatów w trybie pilnym przez panią minister spowoduje uruchomienie strajku w spółce „Przewozy Regionalne”, a także doprowadzi do działań solidarnościowych z pracownikami PR u innych przewoźników kolejowych.
W tym samym dniu odbyła się też pikieta pod warszawską siedzibą Spółki PKP Cargo. Związkowców z tej Spółki, którzy protestowali między innymi przeciwko zamierzonym zmianom organizacyjnym w spółce. Pisze o tym proteście i jego przyczynach Adam Dyląg.
Zygmunt Sobolewski
fot.SolkolArt
Copyright "Wolna Droga"
[X]
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.