"SEMAFOR": podjęliśmy próbę przekazywania na łamach "Semafora" informacji i wiadomości, które mamy nadzieję zainteresują naszych czytelników; informacji których nie znajdziecie na łamach oficjalnych dzienników....

WOLNA DROGA: Choć poszukiwanie prostych rozwiązań jest osadzone głęboko w podświadomości, a nieskomplikowany obraz rzeczywistości jest wygodny, nie zmusza do choćby chwilowej zadumy, do uświadomienia prawdy o traconym wpływie na własne losy, na otaczający świat - od poszukiwania prawdy nikt nas nie zwolni.

 
Niedziela, 23 kwietnia 2017 r.
Imieniny obchodzą: Jerzy, Wojciech
 
To już po raz XVII kolejarze w Tuchowie
[ 0000-00-00 ]
   W tym roku 5 lipca już po raz XVII kolejarze przyjechali z pielgrzymką do klasztoru na wzgórzu w Tuchowie do cudownego obrazu Matki Boskiej Tuchowskiej.
Pomimo ogromnych upałów wielu pielgrzymów - kolejarzy przybyło do Sanktuarium i to nie tylko z południa Polski, ale także z innych odległych regionów Polski.
   Kolejarzy pracujących, emerytów, rencistów i ich rodziny, przedstawicieli działających w zakładach pracy związków zawodowych, parlamentarzystów, samorządowców - w tym senatora Stanisława Koguta, przedstawicieli kierownictw zakładów pracy z zakładów kolejowych mających swoje oddziały na terenie Polski Południowej; członków zarządu krajowego i przedstawicieli Katolickiego Stowarzyszenia Kolejarzy Polskich z Nowego Sącza z Warszawy, Gdańska, Głogowa, Szczecinka, Krakowa, Łowicza, duszpasterstwa kolejarzy z Tarnowa, Bobrownik koło Łowicza oraz poczty sztandarowe Związków Zawodowych, HDK, katolickich stowarzyszeń kolejarzy polskich duszpasterstwa i stacji kolejowych z Tuchowa, Tarnowa, Krakowa, Nowego Sącza, Gromnika Bogoniowic Ciężkowic, Stróż, Szczecinka - gorąco na wstępie powitał proboszcz i kustosz sanktuarium o. Bogusław Augustowski.
   Mszę koncelebrował Diecezjalny Duszpasterz Kolejarzy o. Stanisław Jopek z Nowego Sącza, któremu towarzyszyli kapłani opiekujący się kolejarzami, w tym ks. Arkadiusz Markowski - duszpasterz kolejarzy z Tarnowa, który wygłosił homilię
   Podczas homilii ks. Arkadiusz Markowski nawiązał do cudu eucharystycznego, który miał miejsce w Santarem w Portugalii w 1247 roku. Zapytał, czy dziś taki cud przekonałby ludzi mających złą wolę i zagubionych. Niektórych tak, ale innych na pewno nie. Dziś nikogo nie trzeba przekonywać, że aby żyć, trzeba coś jeść i pić, bo bez pokarmu nie ma życia.
Dlatego kaznodzieja zwrócił uwagę, że tu, w Tuchowie, podczas odpustu musimy zwrócić uwagę na pokarm, który daje nam Jezus, który czcimy w eucharystii. Zwrócił uwagę, że chęć życia w człowieku jest bardzo duża, więc spożywając eucharystie dajemy sobie szansę na życie wieczne.
Podkreślił, iż dziś na szycie u Tuchowskiej pani stoją kolejarze, aby podziękować za wszystkie łaski i dobra, jakie otrzymali za jej pośrednictwem, a jednocześnie prosić o dalszą opiekę Pani Tuchowskiej.
– Dane jest mi być opiekunem tarnowskich kolejarzy, dzięki temu bliżej poznawać ich pracę i z ogromnym wzruszeniem przyglądać się poświęceniu tych, którzy nam służą swoim doświadczeniem i niezwykle odpowiedzialną pracą. Każdy szczegół, aby wszystko zadziałało, jak w zegarku, nie da się pominąć czegokolwiek, wszystko musi działać idealnie. Dlatego tutaj jesteśmy i wołamy: „Witaj Matko syna Bożego” i wstawiaj się za nami na każdy dzień naszego życia w rodzinie, w pracy, by nie zabrakło tego błogosławieństwa nikomu.
– Przychodzimy także, jak chory do lekarza i mówimy: „Panie doktorze jestem człowiekiem XXI wieku i jestem poważnie chory. Narzekam ciągle na władzę, na niskie zarobki, narzekam na reformę oświaty i zdrowia, narzekam na zupę żony, na zachowanie dzieci, czy też kaprysy męża. Boje się niepewnego jutra, nie umiem powstrzymać się od grzechu, mam problemy z uczciwością w pracy i w szkole. Panie doktorze jestem poważnie chory”. Lekarz rozkłada ręce i mówi: „Człowieku, ja ci nic nie poradzę, ale jak chcesz, to mam doskonałą receptę - idź do Tuchowskiego kościoła, tam jest wyśmienity lekarz”. „Ale, panie doktorze, ja już tam byłem tyle razy i tak mi brało głowę do spania, że nie wiem co. Niedzielna eucharystia przychodziła mi nieraz ciężej, niż cały tydzień pracy, a dodatkowe nabożeństwo było tylko za pokute”. „Człowieku, to nie są przelewki, jak ci zależy na życiu, idź jeszcze raz, bo twoja choroba może być śmiertelna”.
- Jest w tej świątyni recepta na chorobę człowieka naszego wieku. Oto każda z kolejnych liter, jak jest w słowie „matka”, mówi o lekarstwach, jakie Bóg przygotował dla nas:
M - oznacza „miłość”, więc kiedy zupa przesolona, nie od razu musimy krzyczeć. Gdy babcia trochę dokucza, możemy to zmilczeć. Gdy dziecko rozbije szklankę, nie musimy się wyżywać. Nie chodzi o cuda, chodzi o zwykły uśmiech, cierpliwość, zagryzienie wargi, gdy może przekleństwo;
A - oznacza „adoracja”, a cóż to jest, jak nie uwielbienie Boga, a cóż to jest, jak nie prawdziwa modlitwa, nie ma żadnych szans na wyzdrowienie bez tego właśnie lekarstwa. Zawsze przegram z pokusą, gdy nie trzymam się Boga na modlitwie… Nie bójmy się do Boga mówić własnymi słowami, nie bójmy się dziękować i prosić;
T – oznacza „troskę” i wiemy dobrze, że Maryja rodziła Jezusa w gorszych warunkach niż my żyjemy. „T” oznacza troskę o ten codzienny chleb, prezent dla żony, o leki dla babci, o porządek przed blokiem, domem. Zatroszczmy się o to, co zwykłe, a bez czego nie da się mówić o wielkich sprawach tego świata. Bo kto jest wierny w małej rzeczy, ten i wielkich będzie mówi Jezus. I tu trzeba by zrobić gruntowny rachunek sumienia, kiedy byłem ostatni raz z rodziną na spacerze? Kiedy zapytałem o zdrowie małżonki? Kiedy usiadłem naprzeciw syna i tak zwyczajnie, jak człowiek z człowiekiem porozmawiałem?
Wreszcie czwarte lekarstwo - K – oznacza „krzyż”, życie z krzyżem, to wielkie wyzwanie, dlatego chcemy uciekać w świat przyjemności i rozrywek, kombinowania, aby tylko się nie męczyć. Wolą narzekać, niż pomyśleć, wolą się nudzić w domu, niż pomóc drugiemu. Nie chce się człowiekowi brać krzyża, choćby i Jezus do tego zachęcał. Nie oszukujmy się, krzyż, nawet najcięższy, jest dowodem na to, że Bóg cię nie opuścił. Bóg wie, że nie jest łatwo, bo nie śmiał się, gdy wkładano mu krzyż na ramiona;
I wreszcie ostatnie lekarstwo, które jest w słowie matka końcowe – A - to „amen”, nich się tak stanie. Tak mówi Maryja przy zwiastowaniu, tak mówi Jezus, gdy modli się w Ogrójcu. Niech się stanie wola Twoja, a nie moja. Dlatego śmiało możemy powiedzieć: „Witaj Matko Syna Bożego”. W tym słowie „Matko” jest lekarstwo, w tym słowie jest nasze uzdrowienie. Dlatego proszę was nie odrzucajcie tego lekarstwa.


Całą oprawę słowną przygotowali kolejarze z Nowego Sącza, Tarnowa i Szczecinka.
Po mszy Adam Sorys - przedstawiciel Duszpasterstwa Kolejarzy z Tarnowa, u stóp Najświętszej Marii Panny, wszystkich kolejarzy i ich rodziny zawierzył Najświętszej Matce Boskiej Tuchowskiej.
Następnie odbyła się tradycyjna procesja eucharystyczna wokół kościoła, która zakończyła kolejną pielgrzymkę kolejarzy do Tuchowa.
Adam Dyląg
Copyright "Wolna Droga"
[X]
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.