"SEMAFOR": podjęliśmy próbę przekazywania na łamach "Semafora" informacji i wiadomości, które mamy nadzieję zainteresują naszych czytelników; informacji których nie znajdziecie na łamach oficjalnych dzienników....

WOLNA DROGA: Choć poszukiwanie prostych rozwiązań jest osadzone głęboko w podświadomości, a nieskomplikowany obraz rzeczywistości jest wygodny, nie zmusza do choćby chwilowej zadumy, do uświadomienia prawdy o traconym wpływie na własne losy, na otaczający świat - od poszukiwania prawdy nikt nas nie zwolni.

 
Piątek, 28 lipieca 2017 r.
Imieniny obchodzą: Wiktor, Innocenty, Aida
 
Kiedy myślę "Solidarność" ...
[ 0000-00-00 ]
Synonim wolności
 „Solidarność” jest synonimem wolności. „Solidarność”, to również synonim Polski. Na całym świecie na hasło Polska pada odzew „Solidarność”. „Solidarność” w pełni na to zasługuje, bo walczyła o wolność, a ta wolność, dla większości Europy, wyszła z Polski.
„Solidarność” jest jedna. Wielu próbuje mówić, że jest inaczej. Zrodzona z buntu robotników, z myśli intelektualistów, walcząc z totalitaryzmem stała się rzecznikiem praw pracowników. W każdym okresie swojej działalności wykorzystywała różne narzędzia do osiągnięcia celów. Jako struktura niepodlegająca żadnej kontroli, czy naciskom z zewnątrz, była i jest zagrożeniem dla rządzących, którzy zapominają, że rządza dla obywateli.
Tak było w roku 80-tym i tak jest teraz. Zawsze jednak reprezentowała interesy swoich członków. W walce z totalitaryzmem, czy w batalii o ustawę emerytalną, choć waga problemów była inna, zawsze chodziło o jeden cel. Obrona godności pracowników i ich rodzin.
Wiele „gadających głów” twierdzi, że powinniśmy swoją działalność zamknąć w zakładach pracy. Tak być nie może. Wszystkie aspekty społeczne, kulturowe czy ekonomiczne w kraju dotyczą pracowników - członków „Solidarności”, więc „Solidarność” ma prawo podejmowania wszelkich akcji, by w każdym z tych obszarów uzyskać najlepsze warunki do życia dla swoich członków i ich rodzin.
Niestety, pozorowany dialog społeczny, a częściej jego brak, wymusza determinację i nakazuje wykorzystywać wszelkie środki do osiągnięcia celu. Determinacja, niezależność tych działań, wzbudza zaniepokojenie po drugiej stronie, więc deprecjonuje się akcje związków zawodowych.
„Solidarności” przykleja się łatkę przybudówki partyjnej. Jest to twierdzenie nieuprawnione. Utożsamianie się z niektórymi zapisami programowymi jakiejś partii politycznej nie oznacza, że stajemy się jej przybudówką. Aby osiągnąć swoje cele należy rozmawiać z każdym, kto będzie współdziałał przy realizacji wyznaczonych zadań. Członkowie „Solidarności” utożsamiają się z różnymi opcjami politycznymi i to jest jeden z sukcesów „Solidarności”.
Od dłuższego czasu przeciwnicy związków zawodowych prowadzili antyzwiązkową kampanię medialną. Każdej akcji organizowanej przez związki zawodowe, a w szczególności organizowanej przez „Solidarność”, towarzyszyła bezpardonowa akcja medialna, mająca na celu deprecjonowanie tych działań. Zarzucano związkom zawodowym, że ich działania przyczyniają się do powiększania się kryzysu gospodarczego, a nie łagodzenia jego skutków, że partykularne interesy pracowników przesłaniają całokształt życia społecznego.
Nadszedł czas, by rozpocząć szeroką akcję, która obaliłaby te mity, aby kształtowała w społeczeństwie postawy obywatelskie. Rozpocząć prace na rzecz ludzi młodych, wchodzących w dorosłe życie, aby ich przekonać, że związki zawodowe, a „Solidarność” w szczególności, to jest ich szansa na odnalezienie siebie w neoliberalnej polityce stosowanej w naszym kraju.
Wrażliwość „Solidarności” na otaczającą nas rzeczywistość społeczną zmusza do poszukiwań różnych metod działania i różnych narzędzi, które ułatwiłyby realizację tych zadań. Odradza się pomysł bezpośredniego zaangażowania się w politykę. Bezpośredniego - poprzez udział w wyborach parlamentarnych. Już raz taki flirt z polityką skończył się katastrofą. Wydawało się, że wszyscy wyciągnęli właściwe wnioski z tego okresu. Niestety, zbyt wielu jest zainteresowanych robieniem kariery politycznej i wyczuwając szansę na urzeczywistnienie tych planów w zbliżających się wyborach. Grą słów, elokwencją, wizją świetlanej przyszłości, sukcesami w prowadzeniu polityki społecznej i gospodarczej mamią przeciwników takich działań.
Wierzę jednak w mądrość większości. Wierzę, że można osiągać sukcesy bez bezpośredniego angażowania Związku w czynny udział we władzach ustawodawczych. Angażujmy się osobiście w politykę, nie angażujmy w nią Związku.
Zbigniew Gadzicki
Copyright "Wolna Droga"
[X]
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.