"SEMAFOR": podjęliśmy próbę przekazywania na łamach "Semafora" informacji i wiadomości, które mamy nadzieję zainteresują naszych czytelników; informacji których nie znajdziecie na łamach oficjalnych dzienników....

WOLNA DROGA: Choć poszukiwanie prostych rozwiązań jest osadzone głęboko w podświadomości, a nieskomplikowany obraz rzeczywistości jest wygodny, nie zmusza do choćby chwilowej zadumy, do uświadomienia prawdy o traconym wpływie na własne losy, na otaczający świat - od poszukiwania prawdy nikt nas nie zwolni.

 
Poniedziałek, 25 wrzesienia 2017 r.
Imieniny obchodzą: Aurelia, Władysław, Kamil
 
Jestem za Spółką „PKP Przewozy Regionalne”
[ 0000-00-00 ]
Po Mazowszu, Dolnym Śląsku, Wielkopolsce, Śląsku, również samorząd Małopolski postanowił utworzyć własne, „Koleje Małopolskie”, choć podległy temu samorządowi Oddział Przewozów Regionalnych poinformował, że zamierza zwolnić 250 pracowników. Czy nie sądzisz, że po kompromitacji „Kolei Śląskich” decyzja o utworzeniu kolejnej kolejki samorządowej, to oczywiste marnotrawienie publicznych funduszy?
Jak dobrze wiesz, byłem, jestem i będę przeciwnikiem usamorządowienia przewozów regionalnych, ponieważ doprowadziło ono dużego i sprawnego przewoźnika na skraj upadku, choć należało je, po dofinansowaniu przewidzianym ustawą, pozostawić w Grupie PKP SA. Warto było to zrobić chociażby dlatego, że w spółce byli zatrudnieni, i ciągle jeszcze są mimo nieustających redukcji zatrudnienia, ludzie, którzy wiedzieli, jak należy organizować i realizować pasażerskie przewozy kolejowe. Należało jedynie docenić ich zaangażowanie, ich umiejętności i profesjonalizm poprzez odpowiednie ich finansowanie, zapewniające sprawne funkcjonowanie największego przewoźnika pasażerskiego w kraju. Teza, która w pewnym momencie zaczęła obowiązywać w naszym kraju, a mówiąca o tym, że jakoby kolejowe przewozy pasażerskie mają być biznesem, była całkowicie błędna, bo też nigdzie w świecie te przewozy nie są biznesem, wszędzie się płaci, bo są one powołane do świadczenia usług publicznych, za które państwo ma płacić. Owszem, biznesem muszą być przewozy towarowe.
Ustawa o komercjalizacji, restrukturyzacji i prywatyzacji p.p. PKP wyraźnie mówiła, że Skarb Państwa reprezentowany przez ministra właściwego do spraw transportu przekaże PKP Przewozy Regionalne sp. z o.o., zwanej dalej „PKP PR”, tytułem rekompensaty za straty poniesione przez PKP PR w związku z wykonywaniem przewozów pasażerskich w ramach obowiązku świadczenia usług publicznych w okresie od dnia 1 października 2001 r. do dnia 30 kwietnia 2004 r. dotację w kwocie 2.160.000.000 zł, przy czym kwota: 500.000.000 zł zostanie przekazana – w terminie do dnia 31 lipca 2008 r.; 883.000.000 zł zostanie przekazana w równych transzach miesięcznych – w terminie do dnia 30 listopada 2008 r.; 777.000.000 zł zostanie przekazana – w terminie do dnia 30 listopada 2009 r.
Celowo przypominam zapis ustawy tym wszystkim, którzy o nim zapomnieli lub nie chcą pamiętać. Jaki jest skutek nieszczęsnego usamorządowienia widzimy i odczuwamy wszyscy, i kolejarze, i pasażerowie - klienci kolei. Przypominam zapisy ustawy również tym, którzy umyli ręce zrzucając odpowiedzialność za świadczenie usług publicznych, jakim są kolejowe przewozy regionalne, na samorządy, które w tym zakresie nie miały absolutnie żadnego doświadczenia. Potwierdza to afera wokół „Kolei Śląskich”.
Tworzenie kolejnych kolejek samorządowych to wyrzucanie publicznych środków w błoto, a Śląsk jest tego namacalnym dowodem.
Na domiar złego samorządy zamiast dofinansowywać to, co zostało oddane w ich ręce, przeciwko czemu nie protestowali, zaczęły tworzyć od podstaw własne kolejki, łożąc na nie olbrzymie pieniądze, które - jak to miało miejsce na Śląsku - były marnotrawione.
Przypadłość, jaka stała się udziałem Kolei Śląskich, winna być przestrogą i ostrzeżeniem dla wszystkich tych, którym zamarzyły się kolejowe spółki przewozowe, bo są one czystym nieporozumieniem. Szkoda, że nie potrafimy uczyć się od innych, którzy choć doprowadzili do tego, że samorządy finansują przewozy regionalne, ale realizują je koleje państwowe. Tak przecież jest u naszych zachodnich sąsiadów, gdzie przewozy regionalne są finansowane przez Regionalne Związki Komunikacyjne, jednak w praktyce realizuje je DB.

13 lutego odbyło się spotkanie w Ministerstwie Infrastruktury, na którym zostały przyjęte dwa warianty rozwiązania problemów trapiących PR. Pierwszy wariant związkowy, przewidujący renacjonalizację PR i powrót do stanu sprzed grudnia 2008 roku, i drugi, samorządowy, zakładający regionalizację PR, w ramach której byłyby tworzone przez samorządy spółki regionalne. Jak ty oceniasz to spotkanie?
To dobrze, że do takiego spotkania doszło, bo sytuacja w przewozach regionalnych dojrzała do tego, aby się nimi poważnie zająć. Widmo upadku przewozów regionalnych, zapowiedziane redukcje zatrudnienia, winne skłonić odpowiedzialnych za należyte pełnienie publicznych usług do poważnego potraktowania problemów, jakie dotykają przewozy regionalne. Mam nadzieję, że nowa Pani minister doceni znaczenie przewozów regionalnych w systemie komunikacyjnym kraju i doprowadzi do tego, że zostanie zaakceptowany wariant związkowy.
Oczywiście jestem za rozwiązaniem proponowanym przez związki zawodowe, bo w moim głębokim przekonaniu tylko, jak najszybsze przyjęcie wariantu związkowego, uchroni przewozy regionalne przed ich ostatecznym upadkiem. Natomiast wariant samorządowy prowadzi do dalszej degradacji kolejowego przewoźnika i jedynie pogłębi utrudnienia, jakie już dziś są udziałem pasażerów. Przecież już teraz wiele pociągów regionalnych jest uruchomianych tylko w granicach jednego województwa lub do najbliższej stacji leżącej poza jego granicami, gdzie podróżny musi się przesiadać do pociągu należącego już do innego samorządu. Nie mówiąc już o rozkładach jazdy i wynikających z tego problemach ze skomunikowaniem poszczególnych pociągów, a negatywne tego skutki dotkną pasażera.
Jestem przekonany, że w przypadku powołania przez samorządy spółek regionalnych, sytuacja - już i tak bardzo zła - jeszcze bardziej się pogłębi, a pracę straci bardzo liczna grupa kolejarzy z przewozów regionalnych.
Dlatego związki zawodowe, absolutnie wszystkie działające na kolei centrale związkowe, winne prowadzić ciągłe działania, angażując w nie wszystkie swoje możliwości, na rzecz wspierania i wdrożenia wariantu przewidującego renacjonalizację PR, bo tylko ona może odwrócić obecną tendencję trapiącą tego przewoźnika.
Ze swej strony deklaruję wsparcie na rzecz renacjonalizacji PR. Jest rzeczą oczywistą, że tylko istnienie jednej spółki da spodziewane efekty ekonomiczne i przyniesie poprawę jakości świadczonych przez nią usług publicznych. Dlatego powtarzam ponownie, jestem zdecydowanie za jedną Spółką PKP Przewozy Regionalne.

Twoim zdaniem dobrze się stało, że Spółka PKP CARGO weszła na giełdę?
To nie ulega wątpliwości, tym bardziej, że od kiedy zaczęto przebąkiwać o możliwości prywatyzacji poszczególnych Spółek z Grupy PKP zarówno NSZZ „Solidarność”, jak i pozostałe centrale związkowe na kolei wspierały prywatyzację, ale poprzez giełdę, a nie, jak to zamierzano pierwotnie zrobić, poprzez inwestora strategicznego, o czym też głośno mówiono.
Pamiętasz, jak w pewnym okresie zaczęto nawet mówić o tym, że Spółkę PKP CARGO zamierza kupić Cargo Federacji Rosyjskiej, a więc przez podmiot będący własnością państwa rosyjskiego. Co to miało wspólnego z prywatyzacją, wiedzą chyba tylko ci, którzy zamierzali sprzedać spółkę państwową podmiotowi, który jest własnością innego państwa. Myślę, że ktoś tu nie miał zielnego pojęcia, na czym polega prywatyzacja.
Dlatego z zadowoleniem przyjąłem fakt wejścia CARGO na giełdę, bo pieniądze, jakie z tego tytułu wpłyną do kasy spółki, będzie ona mogła przeznaczyć na własny rozwój, tym bardziej, że zawsze wspierałem taką właśnie opcję prywatyzacji PKP CARGO.

W mediach ponownie pojawiła się sprawa Józefa Wilka, którą łączy się również z tobą. Chciałbyś powiedzieć kilka słów na ten temat?

Ja znajomości z Wilkiem nie wypieram się. Znam wielu ludzi, tak jak znam jego i nikogo się nie wypieram. Może to zbieg okoliczności, a może świadome działanie, tego dziś nie wiem. Ale sprawa Wilka została ujawniona i nagłośniona w momencie, kiedy on walczył i protestował przeciwko prywatyzacji CARGO poprzez inwestora strategicznego. Zarząd CARGO zamierzał wówczas zwolnić z pracy ponad dwa tysiące pracowników, w tym około pięciuset z Zakładu Południowego CARGO.
Józef Wilk broniąc się, do czego ma prawo, twierdzi, że materiały dowodowe przeciwko niemu zostały spreparowane i że jego dyscyplinarne zwolnienie było bezprawne. Spółka podtrzymuje swoje zarzuty. Przypominam, że sprawą dyscyplinarnego zwolnienia Wilka z pracy zajęła się również Państwowa Inspekcja Pracy, a w Sądzie Rejonowym w Nowym Sączu równoczesne toczy proces jednego z dyrektorów, który został oskarżony przez Inspekcję o to, że zwolnił Wilka i czterech innych związkowców bez ustawowego wypowiedzenia.
Ja czekam na gruntowne i ostateczne wyjaśnienie tej sprawy. Mam nadzieję, ze Sąd, przed którym toczy się sprawa, do tego doprowadzi.
Jeśli zaś chodzi o to, że media również i mnie łączą z tą sprawą, to uważam, że jest to kwestia rzetelności mediów, które dla utrzymania poczytności uciekają się do różnych metod i co gazeta, to inna wersja „sprawy Wilka” jest podawana lub kolejne jej modyfikacje. Ja jestem cierpliwy i poczekam do ostatecznego wyjaśnienia tej sprawy, bo również chciałbym wiedzieć, jaka i po czyjej stronie jest prawda.
Rozmawiał Zygmunt Sobolewski
fot.SolkolArt


Copyright "Wolna Droga"
[X]
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.