"SEMAFOR": podjęliśmy próbę przekazywania na łamach "Semafora" informacji i wiadomości, które mamy nadzieję zainteresują naszych czytelników; informacji których nie znajdziecie na łamach oficjalnych dzienników....

WOLNA DROGA: Choć poszukiwanie prostych rozwiązań jest osadzone głęboko w podświadomości, a nieskomplikowany obraz rzeczywistości jest wygodny, nie zmusza do choćby chwilowej zadumy, do uświadomienia prawdy o traconym wpływie na własne losy, na otaczający świat - od poszukiwania prawdy nikt nas nie zwolni.

 
Piątek, 24 marca 2017 r.
Imieniny obchodzą: Gabriel, Marek, Gabor
 
Nasze zawodowe życie związaliśmy z PKP CARGO
[ 0000-00-00 ]
Mówi „Wolnej Drodze” Marek Podskalny, przewodniczący Sekcji Zawodowej
NSZZ „Solidarność” PKP CARGO SA


Od kilku dni w mediach wciąż mówi się o sporze w PKP CARGO. W Spółce, która do niedawna była podawana za wzór dialogu społecznego, rozpoczęło się referendum strajkowe. Protest nabiera rozpędu, a przygotowania do strajku są daleko zaawansowane. Co się stało w PKP CARGO, że zamiast, jak dotychczas rozmawiać, narasta protest?
Nowy Zarząd prowadzi pełną parą przygotowania do prywatyzacji spółki. Zapomniał jednak o tym, że przed prywatyzacją musi zostać podpisana umowa społeczna zawierająca gwarancje pracownicze. Nie chcemy podzielić losu wielu tysięcy pracowników polskich przedsiębiorstw, którzy w wyniku prywatyzacji stracili miejsce pracy i środki na utrzymania rodziny. W każdej cywilizowanej prywatyzacji podpisanie paktu gwarancji pracowniczych jest warunkiem koniecznym do jej przeprowadzenia. To prawo, o które będziemy walczyć i z którego na pewno nie zrezygnujemy. Tym bardziej, że przecież w październiku 2011 roku z ówczesnym Zarządem został parafowany, po wielomiesięcznych negocjacjach, projekt paktu gwarancji pracowniczych. Domagamy się dotrzymania zobowiązań i podpisania paktu w wersji parafowanej i od tego żądania nie odstąpimy.

Czyli Zarząd PKP CARGO nie chce podpisać paktu?
Nowy Zarząd dostał konkretne zadanie – sprzedać, jak najlepiej Spółkę i otrzymać za to wysoką premię prywatyzacyjną. Dla nowej władzy kolej i PKP CARGO nie jest miejscem pracy, z którym chcą związać się na stałe, to tylko kolejny etap w karierze, punkt wzbogacający CV. Pakt Gwarancji Pracowniczych przeszkadza im w osiągnięciu tego celu.
My z PKP CARGO związaliśmy nasze życie zawodowe, pracujemy tu „od zawsze” i chcemy pracować przez kolejne lata, o naszą firmę i nasze miejsca pracy będziemy walczyć z pełną determinacją. Nie chcemy strajku, nie chcemy sporu, ale jeśli ktoś myśli, że pozwolimy na likwidację naszych miejsc pracy, to grubo się myli i spotka się z naszym sprzeciwem.
O co więc właściwie jest ten spór, skoro przed dwoma laty projekt paktu został parafowany i wystarczy go było tylko podpisać?
Otóż okazuje się, że obecna władza najchętniej nie podpisywałaby żadnego paktu, bo gwarancje pracownicze, to jej zdaniem, niczym nieuzasadniony koszt, który obniża cenę, jaka można by wziąć za sprzedaż akcji spółki. Skoro jednak musi go podpisać, bo do tego zobowiązuje ją porozumienie Sekcji Krajowej Kolejarzy „Solidarność” z Ministrem, to chciałby, by w nim było, jak najmniej gwarancji pracowniczych.
Wezwaliśmy Zarząd do podpisania wcześniej wynegocjowanego paktu i tu zaczęły się schody, bo obecnemu Zarządowi nie podoba się to, co wynegocjowali jego poprzednicy. Ostatnia propozycja, którą podczas negocjacji prezentowała nam wynajęta przez Zarząd kancelaria prawna, została tak mocno „wyczyszczona” z gwarancji pracowniczych, że z wcześniejszych wersji został tylko tytuł.
To kpina z partnerów społecznych i na takie negocjacje nie możemy się zgodzić. Odnoszę wrażenie, i to nie tylko ja, że w tych negocjacjach za sznurki pociąga ktoś z boku.

Dlaczego od 1 lipca wszystkie związki zawodowe działające w PKP CARGO apelują o przestrzeganie harmonogramów czasu pracy, ogłaszając tym samym, tzw. strajk włoski?
Zostaliśmy do tego zmuszeni przez Zarząd, który nagle stwierdził, że w Spółce pracuje ponad 1.000 pracowników za dużo. Wcześniej Rada Nadzorcza przyjęła plan działalności gospodarczej, który nie wskazywał nadwyżek zatrudnienia, a plan ten przedkładał przecież Radzie ten sam Zarząd. Przewozy i przychody za pierwsze 5 miesięcy tego roku są zgodne z planami, brak, więc czynników, które uzasadniałby tak duże zwolnienia.
Są dwa ku temu powody: pierwszy jest taki, że Zarządowi potrzebny jest przed prywatyzacją wyższy zysk, który chce osiągnąć zwalniając pracowników, drugi ma za cel, by zwolnienia te odbyły się przed podpisaniem paktu, a więc pracownicy nie byliby nim objęci.
To cyniczne i bezduszne myślenie, przeciw któremu protestujemy, gdyż dla nas utrata każdego miejsca pracy, to dramat zwalnianego pracownika i jego rodziny. To często też wykluczenie społeczne, którego koszty są olbrzymie. Apelując do pracowników o przestrzeganie harmonogramów pracy i nie wyrażanie zgody na ich zmianę, chcemy pokazać, że w PKP CARGO nie ma przerostów zatrudnienia, a w niektórych sytuacjach jest wręcz odwrotnie. Liczymy na szeroki odzew pracowników i zastosowanie się do naszego apelu. Walczymy przecież o nasze podstawowe prawo, prawo do pracy.

Czy jest możliwy kompromis w rozmowach dotyczących Paktu?
Jaki kompromis? Przecież ten wynegocjowany projekt Paktu, który parafowaliśmy w październiku 2011 roku, jest już kompromisem, gdyż każda ze stron wyszła wtedy naprzeciw oczekiwaniom drugiej. Jednostronny kompromis strony związkowej do zawartego wcześniej kompromisu nie jest możliwy, bo wtedy byłby to akt kapitulacji, a my kapitulacji na pewno nie ogłosimy.
Jeśli zarząd i właściciel nie chce podpisać już wynegocjowanego i parafowanego Paktu Gwarancji Pracowniczych, to możemy odłożyć prywatyzację i rozpocząć negocjacje od początku, ale wtedy na stół położymy zupełnie inne żądania gwarancji pracowniczych i inny pakt. Niektórzy mogą też zapytać, gdy prywatyzacja nie dojdzie do skutku, kto zapłaci rachunki za doradców prywatyzacyjnych i przygotowania do prywatyzacji, a są to wielomilionowe kwoty. Będziemy zadawać głośno wiele niewygodnych pytań. Czasem zastanawiam się, czy pat w rozmowach w sprawie gwarancji pracowniczych, nie jest celowo i z rozmysłem wywoływany przez właściciela i zarząd.

Co zatem wydarzy się w najbliższych dniach?
Liczymy, że Zarząd zacznie myśleć kategoriami interesów spółki i siądzie do stołu negocjacyjnego. Pomimo, że spór istnieje od 10 czerwca, nie zaproponował dotychczas nawet terminu rokowań, choć ustawa zobowiązuje, by rozpoczął je bezzwłocznie. Widocznie ma inne priorytety i inne cele. My prowadzimy swoje działania statutowe, ale tak, jak jesteśmy gotowi do protestu i strajku, tak jeszcze bardziej gotowi jesteśmy, by siąść przy stole i zawrzeć porozumienie.
Notował Aleksander Wiśniewski
fot.Jacek Szott, SolkolArt
Copyright "Wolna Droga"
[X]
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.