"SEMAFOR": podjęliśmy próbę przekazywania na łamach "Semafora" informacji i wiadomości, które mamy nadzieję zainteresują naszych czytelników; informacji których nie znajdziecie na łamach oficjalnych dzienników....

WOLNA DROGA: Choć poszukiwanie prostych rozwiązań jest osadzone głęboko w podświadomości, a nieskomplikowany obraz rzeczywistości jest wygodny, nie zmusza do choćby chwilowej zadumy, do uświadomienia prawdy o traconym wpływie na własne losy, na otaczający świat - od poszukiwania prawdy nikt nas nie zwolni.

 
Piątek, 21 lipieca 2017 r.
Imieniny obchodzą: Andrzej, Wiktor, Daniel
 
Hamulcowy
[ 0000-00-00 ]
Jakiś czas temu, w czasopiśmie kolejowym o profilu technicznym, przeczytałem taką reklamę - „Wy rozpędzajcie pociągi – my będziemy je hamować”. Tak oferowała swoje usługi firma Orlikon, produkująca hamulce kolejowe.
   Wszyscy fascynujemy się szybkością, skracaniem czasu jazdy, ale profesjonaliści wiedzą, że bez niezawodnych hamulców nie ma co rozmawiać o bezpieczeństwie. Rozpędzić pociąg nie jest w zasadzie żadną sztuką, ale zatrzymać rozpędzoną górę stali, w ściśle pożądanym miejscu, to już jest umiejętność. Nawet wytrawni maszyniści muszą oswajać się z hamowaniem prowadzonego pociągu, a przychodząc do pracy, np. po urlopie, to oswajanie się trwa dłużej.
Jest też taka opinia, że nadgorliwi i nadpobudliwi kandydaci do prowadzenia ruchu pociągów nie są dobrymi kandydatami. Lepiej jest nie mieć pewności i zatrzymać, niż uruchomić jedną w życiu jazdę nieroztropnie.
   Z natury nie jestem malkontentem, i wolę pisać teksty o romantyce pracy kolejarza, etosie służby i godności munduru z orzełkiem na czapce - takie, co to podnoszą na duchu miłośników i weteranów kolei. Widzę też inwestycje kolejowe, choć ślamazarne, i odradzające się gdzieniegdzie szkolnictwo kolejowe. Tylko, że ja przyzwyczajony jestem oglądać kolej od strony kuchni i często pociągam za hamulec bezpieczeństwa, bo zatrważa mnie fakt, jak bardzo w okresie restrukturyzacji kolei wyprano mózgi, nawet starym wygom.
Pytam znajomego kolegę - maszynistę Zakładu CARGO, z 35-letnim stażem - jak się zarabia, jak się teraz pracuje.
- Jeżeli mam wszystkie jazdy w pojedynczej obsadzie, to średnią krajową zarobię.
- A postępujesz w zgodzie z przepisami, jeżeli np. nastąpi rozerwanie pociągu, jesteś na wzniesieniu i bez pomocnika? Jeżeli nie ma wykolejenia, to trzeba cofnąć, rozerwane części połączyć, zrobić próbę hamulca, jak to sam zrobisz…
- Muszę sobie radzić, zgodnie z przepisami nie zrobiłbym nic.
   Pytam innego maszynistę o podobnym stażu, którego zawsze szanowałem za fachowość i solidność, jeżdżącego w delegacjach po całej Polsce.
- Co sądzisz o wynikach dochodzeń, w sprawie katastrof pod Szczekocinami i w stacji Baby?
- Ja nic nie sądzę, teraz jest zarządzenie, że nawet, gdy masz jedno światło zielone (czyli jazda z szybkością maksymalną przy tym i następnym semaforze), to należy zachowywać się tak, jakbyś miał semafor zezwalający na jazdę „na krzywo”.
- To znaczy, że elektronika i komputery zawodzą? Opowiedz mi więcej na ten temat, to opiszę.
- Dobrze, ale jak już będę na emeryturze.
- Wszyscy tak mówią, a potem chcą jak najszybciej zapomnieć.
  Jak ważny jest stan hamulców w pociągu, solidnie wykonana próba hamulców przez rewidentów wagonów i umiejętna obsługa hamulca podczas prowadzenia pociągu, dowodzi dramatyczny wypadek, zaistniały gdzieś w latach 70-tych ub. wieku.
Ze stacji Stróże wyprawiono na duże wzniesienie, na szlak w kierunku Woli Łużańskiej, pociąg towarowy z pełnymi cysternami, ciągniony przez dwa parowozy i trzeci na popychu. Maszynista lokomotywy popychającej, nie popychał przepisowo do wskaźnika „granica popychania”, tylko po stwierdzeniu, że większa część pociągu przechyliła się za szczyt wzniesienia i nabiera szybkości - rozpoczął powrót ze szlaku z powrotem do stacji Stróże.
Tymczasem ostatni wagon wyprzągł się z haka przed szczytem wzniesienia, i nie mając prawidłowo działającego hamulca, zaczął nabierać szybkości i gonił powracający parowóz. Przytomna dróżniczka z przystanku Szalowa zdążyła powiadomić następną dróżniczkę, tuż przed powracającym parowozem. Udało się w ostatniej chwili zatrzymać parowóz, ewakuować drużynę, a po sekundzie cysterna z paliwem i lokomotywa zamieniły się w ogromną kulę ognia.
   Można sobie wyobrazić skutki, gdyby ta cysterna dopadła ten parowóz już w stacji Stróże, pełnej ludzi. Przytomność jednych pracowników uratowała życie innym, bo jeszcze inni zlekceważyli kolejowe hamulce.
To tak przypomniałem wszystkim hurra optymistom, zatrudniającym na kolei przypadkowych ludzi, i powiem, że kolejowe zabawki są ogromnie niebezpieczne i bardzo wrażliwe na współczesne absurdy.
   Tak więc potrzebny jest też hamulcowy, który będzie uświadamiał, że pociągami muszą sterować wykwalifikowani, doświadczeni i zmotywowani ludzie, pełniący służbę w interesie społecznym. Elektronika i automaty mogą ich wspomagać w rozsądny sposób i z bardzo ograniczonym zaufaniem.
Mam wrażenie, że ostatnio pojawiają się pojedyncze głosy rozsądku w wypowiedziach decydentów, znających się na kolejowej materii. Chyba, że zostaną uznani za wychodzących przed szereg i skasowani za prezentowanie innego stanowiska, niż obowiązujące dogmaty wolnego rynku.
August Wnęk
fot.SolkolArt

Copyright "Wolna Droga"
[X]
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.