"SEMAFOR": podjęliśmy próbę przekazywania na łamach "Semafora" informacji i wiadomości, które mamy nadzieję zainteresują naszych czytelników; informacji których nie znajdziecie na łamach oficjalnych dzienników....

WOLNA DROGA: Choć poszukiwanie prostych rozwiązań jest osadzone głęboko w podświadomości, a nieskomplikowany obraz rzeczywistości jest wygodny, nie zmusza do choćby chwilowej zadumy, do uświadomienia prawdy o traconym wpływie na własne losy, na otaczający świat - od poszukiwania prawdy nikt nas nie zwolni.

 
Sobota, 22 lipieca 2017 r.
Imieniny obchodzą: Maria, Magdalena, Wawrzyniec
 
Przewoźnicy: PLK proponuje za wysokie stawki opłat za dostęp do torów
[ 0000-00-00 ]
Przewoźnicy kolejowi zwrócili się do prezesa Urzędu Transportu Kolejowego, by nie zatwierdzał proponowanych przez PKP PLK stawek opłaty za dostęp do infrastruktury. Zdaniem przewoźników są one za wysokie, szczególnie biorąc pod uwagę zły stan polskich torów.
Chodzi o opłatę, którą przewoźnicy kolejowi płacą spółce PKP PLK, która zarządza większością linii kolejowych. Na początku marca spółka PKP PLK przedłożyła prezesowi Urzędu Transportu Kolejowego do zatwierdzenia projekt stawek, które mają obowiązywać od grudnia wraz z wprowadzeniem nowego rocznego rozkładu jazdy.
W UTK trwa postępowanie, które ma zakończyć się wydaniem decyzji. Jeśli urząd stwierdzi, że stawki są niezgodnie z przepisami prawa, to ich nie zatwierdzi. Jak poinformował PAP rzecznik UTK Alvin Gajadhur, na razie urząd zwrócił się do PKP PLK o uzupełnienie wniosku i czeka na komplet informacji.

Mimo to przewoźnicy kolejowi już zwrócili się do prezesa UTK, by projektu nie zatwierdzał.
"Naszym zdaniem nie ma podstaw, by stawki za dostęp do infrastruktury były tak wysokie, jak proponuje PKP PLK"
- powiedział PAP prezes PKP Intercity Janusz Malinowski.

Dodał, że gdyby stawki zaczęły obowiązywać w takim kształcie, jak proponuje zarządca infrastruktury, to koszty PKP Intercity znacznie by wzrosły.
"Na niektórych liniach, np. Kraków-Przemyśl, Kraków-Katowice czy Warszawa-Białystok byłby to drastyczny wzrost" - powiedział.

Przypomniał, że na remontowanej od lat linii Warszawa-Gdynia przewoźnik zdecydował się na obniżki cen biletów, by zahamować odpływ pasażerów. Obecnie przejazd ze stolicy do Trójmiasta trwa mniej więcej siedem godzin.

"Nie chcemy, by pasażerowie odzwyczaili się od kolei"
- powiedział prezes.

Także przewoźnicy towarowi: CTL Logistics i DB Schenker Rail są przeciwni nowym stawkom. Członek zarządu i dyrektor operacyjny CTL Logistics Mariusz Mik poinformował PAP, że już teraz dostęp do infrastruktury to jedna trzecia kosztów ponoszonych przez przewoźnika, a dalszy wzrost stawek zmniejszy konkurencyjność transportu kolejowego w stosunku do transportu drogowego.

"Należy zaznaczyć, że stawki dostępu w Polsce należą już do najwyższych w Europie i kolejny wzrost jest niezrozumiały. (...) Pomimo jednych z najwyższych stawek dostępu do infrastruktury w Europie mamy jedną z najniższych średnich prędkości. Na to nakładają się liczne prace torowe znacznie ograniczające przepustowość"
- zaznaczył Mik.

DB Schenker Rail zwraca uwagę, że proponowane nowe stawki są wielokrotnie wyższe niż w obecnie obowiązującym rozkładzie jazdy.

"W ujęciu ogólnym wzrost zawiera się w przedziale od ok. 6 proc. do 60 proc. w zależności od kategorii linii kolejowej oraz masy brutto pociągu"
- informowała w tym tygodniu spółka.

Rzecznik PKP PLK Krzysztof Łańcucki poinformował PAP, że stawki za udostępnianie infrastruktury kolejowej są ustalane na podstawie ustawy o transporcie kolejowym i rozporządzenia ministra infrastruktury z lutego 2009 r. w sprawie warunków dostępu i korzystania z infrastruktury kolejowej.

"Przychody od przewoźników wraz z dofinansowaniem remontów i utrzymania infrastruktury powinny pokrywać uzasadnione koszty zarządcy infrastruktury obejmujące jej utrzymanie, prowadzenie ruchu kolejowego, amortyzację, inne uzasadnione koszty oraz koszty finansowe związane z obsługą kredytów zaciągniętych na rozwój i modernizację udostępnianej infrastruktury"
- powiedział rzecznik.

Dodał, że w ubiegłym roku udało się zatrzymać pogarszanie się stanu infrastruktury kolejowej, mierzone różnicą między długością linii kolejowych, na których podniesiono prędkość jazdy pociągów i tych, na których prędkość została obniżona ze względu na stan techniczny.
"Po raz pierwszy od wielu lat saldo to było dodatnie, tj. prędkość pociągów została zwiększona na odcinkach o większej łącznej długości niż te, na których została zmniejszona. Zaległości w remontach są jednak nadal bardzo wysokie" - powiedział

Kolejarze szacują, że 29 proc. polskich linii kolejowych jest w niezadowalającym stanie technicznym i kwalifikuje się do kompleksowej naprawy.
(Źródło: naKolei.pl/ PAP; Fot. naKolei.pl) 
Copyright "Wolna Droga"
[X]
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.