Portal dwutygodnika
[wpseo_breadcrumb]

Felietony

Po co?! – Felieton Mirosława Lisowskiego

Budzę się… Otwieram oczy… Jest godzina 7 rano… Włączam telewizor ciekaw, co tam w kraju i na świecie…

Reynders, Jourova, Timmermans, von der Leyen, Tusk, Bruksela, Sikorski, Moskwa, Berlin, ruscy, faszyzm, sankcje, pucz, dyktatura, reżim, osiem gwiazdek, kaczyzm… Uff! I to wszystko przekazane słowotokiem w ciągu niemal minuty!

Zerkam, co to za kanał informacyjny… No TVP Info! Czyli, to „właściwe”. Reżimowe w końcu! Na ten inny, co to całą prawdę, całą dobę, nawet nie przełączam, bo tam jakiś Matrix! Alternatywna rzeczywistość można by rzec. Czołgi, koksowniki, barykady, ZOMO, milion w środę, milion w sobotę na ulicach, i takie tam inne opowieści z Narni, mchu i paproci, czy jakoś tak…

Parzę kawę… Siadam i otwieram gazetę (broń Boże „Wyborczą”). Taką lokalną, powiatową… A tam na pierwszej stronie wielkimi literami tytuł: „Demonstracje w obronie….” (w tym miejscu można wpisać dowolną nazwę miejscowości, no i w jakiej obronie). Na zdjęciu obok może z 20 osób. No, ale jakie wielkie litery!

Czytam dalej: „W większości polskich miast w ostatnich dniach odbywały się protesty przeciwko…”. Właśnie! Ważne, że „przeciwko”. Fakt, o czołgach i ZOMO pan redaktor nie pisze. No, ale jutro?! Kto to wie czym „kaczyzm” nas jeszcze uraczy…

Ubieram się i wychodzę w miasto. Może chociaż u mnie jakiś czołg znajdę. Chociaż taki malutki, z tektury.

No i znów porażka – nawet małego ZOMO-la brak… No, ale co tu się dziwić – prowincja to wszak. Tłuszcza nierozgarnięta. No… plebs i chamstwo uwstecznione… Co to chleje, bije dzieci i żony, żadną pracą się nie zhańbi. Zgroza!

I tak można by codziennie odbywać podróż po naszej Polsce ukochanej (dla innych, tych bardziej światłych: „tym kraju”).

Ale może warto nieco poważniej, tak bardziej przyziemnie. Lud pracujący miast i wsi żyje czym innym. Dla niego jakiś Trybunał Konstytucyjny, Sąd Najwyższy, Komisja Europejska, czy nawet sama Konstytucja, to czysta abstrakcja. On żyje swoimi sprawami, właśnie mocno przyziemnymi. No może już nie myśli, jak bywało onegdaj – jak związać koniec z końcem, ale by starać się żyć normalnie. By móc rozwiązywać swoje problemy (o ile się je ma) zawsze korzystnie dla siebie. Po prostu żyć godnie i bezpiecznie.

Ale chce też sprawnego i skutecznego Państwa, właśnie pisanego przez duże „P” (a tu przecież wojna u granic!). Nie znosi sporów i kłótni na szczytach władzy. Wrzaski, tupanie, wyzwiska – to działa na nich, jak przysłowiowa płachta na byka. Kto tego nie rozumie, ten błądzi niemożebnie i marne ma szanse w wyborach.

No właśnie – w wyborach! Jak to rzekł w telewizorze jeden z czołowych przedstawicieli Prawa i Sprawiedliwości – „Władzę można obalić tylko kartką wyborczą”. Nie burdami na ulicach. Nie blokowaniem mównicy sejmowej. Nie okupacją fotela marszałka, jak to bywało onegdaj. Nie wrzaskiem i inwektywami. Obrażaniem ludzi, co to chleją… A to już było… Ale programem, który przekona naród, a ten pójdzie i dobrze zagłosuje.

A czy w tych telewizorach, czy gazetach można usłyszeć bądź przeczytać coś, takiej Platformy Obywatelskiej, Lewicy, czy Trzeciej Drogi (nomen omen… „Wolnej Drogi”?!) choćby, o pomysłach na zmiany w transporcie kolejowym? O poprawie obsługi setek tysięcy naszych Rodaków, którzy każdego dnia korzystają z tego środka komunikacji w drodze do pracy, szkoły, urzędów…?
Daremny trud. Niczego takiego nie uda się znaleźć.

Oczywiście rządzący nie ustrzegą się zarzutu, że nie wszystko udało się zrobić przez te siedem z okładem lat rządzenia. No, ale trzymając się kolei, to mamy chociażby „Kolej plus”, czy program inwestycji dworcowych.

Mówiąc krótko – po owocach ich poznacie. A one już są. Można je zbierać. I właśnie to pozytywne myślenie obecnie rządzących tak frustruje przeróżnych… 

No bo, jak to? Przecież zasada imposybilizmu została już wyryta w kamieniu na Pałacu Kultury i Nauki, i to tak wysoko, że nawet wzrok tam nie sięga… 

A tu co – jednak można?! Zgroza! Koleje Dużych Prędkości?! No nie! Wszak Sławek Nowak powiedział, że się nie da! No nie nada! CPK?! Po co, jak mamy lotnisko w Berlinie. Tunel w Świnoujściu?! Po jakiego grzyba, jak można dojechać przez Niemcy. Przekop przez Mierzeję Wiślaną?! Na jaką cholerę, jak z ruskimi można się dogadać i przez Cieśninę Pilawską pływać…

Wracam do domu… Myślę sobie… włączę telewizor… Ale po co?!

pastedGraphic.png

miroslaw.lisowski@wolnadroga.pl

Kategoria:
Mirosław Lisowski