Portal dwutygodnika
Strona główna Archiwum Z trzeciej strony: R.I.P.

Archiwum

Z trzeciej strony: R.I.P.

Takie chwile nigdy nie są odpowiednie. Jest odpowiedzialność za słowo… By kogoś nie urazić. Rodzinę, przyjaciół, znajomych… Popleczników i wyznawców…

Człowiek jest z natury dobry. Pełen empatii i zrozumienia. Szacunku i potrzeby zadumy nad tak ulotną i nieokreśloną granicą między życiem a śmiercią.

Pan Prezydent Paweł Adamowicz nigdy nie był z mojej bajki. Jego bardzo ekstrawaganckie i prowokacyjne chwilami zachowania budziły mój sprzeciw. Ale to chyba powinno być naturalne w demokracji. Takiej właśnie, jaką mamy w kraju nad Wisłą. Każdy ma prawo do swojej oceny tego, co nas otacza. Ale i takie prawo winien też uszanować względem innych.

A jak wiadomo z tym bywa różnie. Jedni uznają siebie za kogoś wyjątkowego. Komu więcej wolno. Kto uważa się za właściciela „tego kraju”. A inni zaś są uznawani za inny gatunek ludzi, dla których jest jasno określona rola do spełnienia… Brać co dają i nie zadawać pytań, na które i tak nie uzyska się odpowiedzi.

Nic jednak nie może usprawiedliwiać mordu. I to nie ulega żadnej wątpliwości.

Trochę sami się już uodporniliśmy na to, co dzieje się wokół. Epatowani jesteśmy zalewem nienawiści, brutalności i wręcz zdziczenia, które widzimy w formie obrazków w telewizorze… I na szczęście (tak nam się wydaje) nie dotyczy nas, ale jakiejś tak Francji, Niemiec, czy Hiszpanii. Uodporniło nas, czy też może bardziej znieczuliło…

Ale i  pozbawiło odruchu samokontroli i obronny przed czymś bardzo złym, a co czyha na nas… I to nie tylko za rogiem, ale i w naszych głowach.

Oczywiście śledztwo wykaże, dlaczego do tej tragedii doszło. Pewnie też wskazane zostaną uchybienia, czy wręcz znamiona przestępstwa przy organizacji rzeczonej imprezy, która stała się miejscem tej zbrodni. I też z rozmysłem określam tę imprezę właśnie tak bezosobowo, bo to również element naszych bardzo złych czasów A.D. 2019. Bo to i tabu, które nie pozwala źle mówić o tejże, z założenia może lata temu szczytnej imprezy, w której i kiedyś „Wolna Droga” sprawowała swoisty patronat pisząc dość szeroko o niej… Stała się ona i jej twórca pewnego rodzaju bożkiem współczesnych wyznawców ideologii ciepłej wody w kranie, i żeby było, tak jak było…

Ale ja nie o tym chcę, bo to nie pora na to… Wiele razy w tym miejscu pisałem o mowie nienawiści i wykopanych tak głęboko rowach między dwoma plemionami, że czasami nawet ustalenie kolorów naszych barw narodowych budzi takie spory, że można wielkie epopeje na ten temat skreślić. I nawet teraz, kiedy dochodzi do tej tragedii, już słyszymy o politycznym mordzie… O linczu… O „pisowskich” siepaczach…

Ja w te tony nie będę uderzał. Zginął człowiek. Zamordowany na oczach tysięcy ludzi. I to, czy był biały, czarny albo czerwony, nie ma tu żadnego znaczenia. Trzeba wyciągać wnioski. A z tym, jak wiadomo, bywa u nas różnie. W takich chwilach słyszmy: trzeba zrobić wszystko, by już więcej do takiej tragedii nie doszło.

Ale to są tylko słowa, bo za nimi tak naprawdę nic nie idzie. Żałoba się skończy i wszyscy zapomną, jak o zamordowaniu Marka Rosiaka w Łodzi, i to tylko dlatego, że był działaczem Prawa i Sprawiedliwości. I nie chodzi mi tu o jakieś wartościowanie, ale o fakty, które niczego nas nie uczą.

Jesteśmy na drodze do samozagłady. Daj Boże, że dopiero na jej początku. Ale, gdy pomyśli się o tym, że za chwilę mamy wybory, to ciarki przechodzą po plecach.

Pora na refleksję. Na autorytet, który zawoła: Stop! Nie idźcie tą drogą!

Ale, czy mamy jeszcze takie autorytety, które znajdą posłuch u wszystkich? Czy jest ktoś lub jakaś instytucja, która nie zostanie już na wstępie obrzucony epitetami lub chociażby przymiotnikami?

I ja sam też nie mogę znaleźć odpowiedzi na to pytanie… Zresztą sam mam kłopot z obiektywizmem, bo ilekroć ten temat wraca w rozmowach z moimi znajomymi, czy rodziną, to dochodzi do ostrych sporów i negatywnych emocji, nad którymi nie można chwilami zapanować.

Oczywiście mądrzy już rzekliby pewnie: szukajcie tego, co was łączy… Ale to tylko na chwilę, bo za moment zapomina się o tych prostych zasadach współistnienia, a zwycięża ta ciemniejsza strona ludzkiej natury: i tak to ja mam rację!

Prezydent Adamowicz zginął na posterunku. Chwała i cześć jego pamięci. Żyjemy w kręgu cywilizacyjnym, który szanuje śmierć i zawsze korzy się przed jej nieuchronnością. Każdego wszak to czeka.

R.I.P.

Mirosław Lisowski - podpis

Kategoria:
świeca