Portal dwutygodnika
Strona główna Archiwum Z trzeciej strony: Mundur

Archiwum

Z trzeciej strony: Mundur

Wielokrotnie w tym miejscu pisałem o wizerunku. I nie tylko rzecz dotyczy kolei. Cytowane już nie tak dawno przeze mnie: „Jak Cię widzą, tak Cię piszą”, pasuje idealnie do dzisiejszego głównego wątku mojego felietonu. Ale o tym później…

Na początek, można by powiedzieć: wejście smoka. Oto nowo powołany prezes spółki „Koleje Dolnośląskie” udziela pierwszego wywiadu w nowej roli, i na pytanie dziennikarza: kiedy ostatni raz jechał Pan koleją? –  odpowiada:  „Kilkanaście lat temu”. Co prawda niektórzy powiadają, że nie trzeba być lekarzem, żeby zarządzać szpitalem, ale mógł Pan prezes wybrnąć z tej niezręczności nieco lepiej.

Choć, coś w tym jest, że trochę to przypomina film Stanisława Barei „Poszukiwana, poszukiwany”, kiedy, to jeden z bohaterów – jak to określiła jego żona – z zawodu jest dyrektorem. A zatem żadnej pracy (na stanowisku) się nie boi…

A co do tego poruszania się koleją, to jakby się zastanowić, to większość z tak zwanego menedżmentu porusza się właśnie drogami kołowymi. I nie wynika to z lęku jazdy pociągiem, lecz raczej mobilności… Ale i siecią połączeń, gdyż nie wszędzie da się koleją dojechać…

Jak choćby wspomniany prezes KD, który mieszka w Lubinie, a tam już (jeszcze?) pociągi nie dojeżdżają…

Przechodząc zaś do wspomnianego: „jak Cię widzą…”… Brałem ostatnio udział w „I Kongresie Rozwoju Kolei. Przyszłość i Perspektywy” w Warszawie (szersza relacja wewnątrz numeru). Uczestniczył w jego inauguracji premier Mateusz Morawiecki, i jak czytamy na stronie internetowej KPRM, podczas Kongresu: Decydenci, liderzy opinii publicznej, przedstawiciele organizacji społecznych dyskutowali na kluczowe tematy dotyczące dalszego rozwoju kolei w Polsce. W trakcie kongresu zostały poruszone m.in. kwestie inwestycyjne, ekologiczne, innowacyjne i budżetowe.

A ja skupię się tylko na jednym Panelu, którego tytuł mówi wszystko: „Etos pracy kolejarza – łączymy przeszłość z przyszłością, walka z luką pokoleniową, ochrona dziedzictwa kolejowego”.

I jak czytamy we wstępie do dyskusji…

„Polskie Koleje Państwowe”, to ponad 90 lat tradycji. Ta tradycja zobowiązuje i nie da się budować nowoczesnego transportu kolejowego bez czerpania z historii i dbałości o historyczne dziedzictwo.

A teraz clou programu: Przywrócenie szacunku dla kolejarskiego munduru, przypomnienie, czym jest etos kolejarza, to ważne aspekty integrujące kolejarskie środowisko, ale tak- że budujące należną mu pozycję w oczach społeczeństwa.

No i oto na tenże Panel stawia się jako prelegent tylko jeden kolejarz w mundurze – Henryk Grymel, przewodniczący Rady Krajowej Sekcji Kolejarzy NSZZ „Solidarność”, i w czasie dyskusji stwierdza trafnie: Wszyscy mówią o mundurach. To dlaczego tylko przedstawiciele „Solidarności” są w nich dzisiaj?

I na tym można by temat zakończyć, bo tu już nic więcej nie trzeba dodawać…

Ale ja dodam jeszcze coś o tym: jak Cię widzą… Wspominałem, że często korzystam z polskich kolei. I to tych samorządowych też… I kiedy widzę konduktora, który nie ma czapki z orzełkiem, minę ma skwaszoną, z lekka szyderczą, i żuje gumę (nagminne!), to mnie się przysłowiowy scyzoryk w kieszeni otwiera. Nie wystarczy ich schludnie odziać… Ich trzeba nauczyć tego właśnie wspomnianego wyżej etosu!

A z tym ubieraniem, to też szaleństwo… Każda nowa spółka onegdaj tak się chciała wyróżniać, że szyła „mundury” na swoją modłę. I teraz mamy istną rewię mody. I to nawet wewnątrz grupy PKP!

Na szczęście ma się to już niedługo zmienić. Szykowane są wzory mundurów, jakby szyte spod jednej igły… Znaczy igły Związku Pracodawców Kolejowych. Czyli to jest ten powrót do korzeni… Do tego etosu… Do tych 90 lat tradycji…

Wrócę jeszcze do Barei, teraz do „Misia”. Film kończy się bardzo mądrą puentą, która jakoś mi pasuje do tej okoliczności… Do munduru kolejarza…

„Tradycją nazwać niczego nie możesz. I nie możesz uchwałą specjalną zarządzić, ani jej ustanowić. Kto inaczej sądzi, świeci, jak zgasła świeczka na słonecznym dworzu!

Tradycja, to dąb, który tysiąc lat rósł w górę. Niech nikt kiełka małego z dębem nie przymierza! Tradycja naszych dziejów jest warownym murem. To jest właśnie kolęda, świąteczna wieczerza, to jest ludu śpiewanie, to jest ojców mowa, to jest nasza historia, której się nie zmieni.

Ato, co dookoła powstaje od nowa, to jest nasza codzienność, w której my żyjemy.”

Mirosław Lisowski - podpis

Kategoria: ,
felieton Mirosława Lisowskiego