Portal dwutygodnika
[wpseo_breadcrumb]

Poza koleją

Twoja kolej na opinie

Niezmiennie – co nas niebywale cieszy – do zaproponowanego cyklu „Twoja kolej na opinie…” otrzymujemy od Państwa teksty o bardzo różnej tematyce. Tym razem opinia Czytelnika (prosił o nieujawnianie danych) dotycząca bezpośrednio periodyku „Wolna Droga”. Jest to właściwie ocena pracy zespołu redakcyjnego. Jak wcześniej deklarowaliśmy, nie cenzurujemy Państwa tekstów, więc mimo surowej oceny Dwutygodnika tekst publikujemy bez ingerencji redakcji.

Przypominamy, że opinie można przesyłać na portal społecznościowy: https://www.facebook.com/Miroslaw.Stanislaw.Lisowski/ i email: opinie@wolnadroga.pl

 

Nie samą koleją…

„Wolną Drogę” czytam od lat. Pamiętam czasy, kiedy Dwutygodnik wydawany był na papierze gazetowym w formacie niewiele odbiegającym od zadrukowanych płacht np.

„Trybuny”, „Gazety Wyborczej”, czy też wysokonakładowej prasy lokalnej. Można by rzec, że„Wolną Drogę” czytam od zawsze i od lat życzliwie kibicuję twórczej pracy zespołu redakcyjnego. W tym miejscu wypada mi się przyznać, iż dziennikarstwo prasowe jest mi o tyle bliskie, że w latach osiemdziesiątych amatorsko pisywałem do prasy związkowej NSZZ „Solidarność”.

Przechodząc do sedna, czyli – nazwijmy to, krytycznej mojej subiektywnej oceny Dwutygodnika „Wolna Droga”. Mam oczywiście świadomość linii programowej pisma. Jest to jednak periodyk związkowo-kolejowy lub odwrotnie. W tej sytuacji, ze zrozumiałych względów, artykułów dotyczących kolei i spraw około-kolejowych musi być więcej. Jednakże, kiedy w jednym numerze na kilkunastu stronach proponuje mi się do przeczytania artykuły (sponsorowane?) autorstwa PKP PLK lub innych spółek kolejowych, to jest to nużące. Wątpię, czy któryś z czytelników przeczyta cały artykuł. Podejrzewam, że podobnie jak ja ograniczy się tylko to rzucenia okiem na tytuły. Natomiast, skoro „Wolna Droga” jest pismem Krajowej Sekcji Kolejarzy NSZZ„Solidarność”, to artykułów związkowych jest tu stanowczo za mało. Nie bardzo rozumiem, czym fakt braku tematów związkowych jest spowodowany. Nie chodzi mi o stworzenie z „Wolnej Drogi” biuletynu związkowego. Daleki jestem od tego, bo ani ja, ani większość czytelników prasy nie lubi monotematyczności w gazetach. Jednak zbyt rzadko mam okazję przeczytać w dziale „Z prac KSK” czym faktycznie zajmuje się owa KSK. O wywiadach z przedstawicielami związkowej wierchuszki nie wspomnę. Chyba, że KSK wydaje swój wewnętrzny biuletyn związkowy i osoba, czy też osoby odpowiedzialne za informacje uznały, że to wystarczy. Chcę wyraźnie podkreślić, iż publikowanie nadmiernej ilości materiału dotyczącego działalności związkowej jest niewskazane, ale np. wywiady z Przewodniczącym Rady KSK, krótkie informacje z prac KSK przekazywane przez rzecznika prasowego powinny ukazywać się w każdym numerze Dwutygodnika. Ogólnie wiadomo, że zbyt długie, kilkustronicowe relacje nużą osoby je czytające i kończy się tym, iż nawet interesujący opis jakiegoś zdarzenia w ogóle nie jest czytany. Jako rzekłem wcześniej parałem się amatorsko dziennikarstwem, dlatego wiem, jak czytelnik reaguje na zbyt obszerny materiał, który podsuwa mu autor tekstu do przeczytania.

Żeby nie było, iż tylko się czepiam i krytykuję. Otóż nie tylko. Z zadowoleniem konstatuję, że redakcja „Wolnej Drogi” bardzo się stara, aby periodyk był pismem „dla ludzi”. Świadczy o tym stały cykl artykułów autorstwa Krzysztofa Wieczorka – „Kolej na muzykę”.

„Prosto z półki” recenzje literackie książek. Ostatnio wprowadzona nowa stała  rubryka „Kolej na historię”, w której Roman Guzek opisuję historię polskich i światowych kolei. Ze stałych działów wymienię także „Kolej na prawo” – prawno-gospodarcze artykuły dyrektora Biura Senatu RP Piotra Świąteckiego. Cenię sobie również (mimo, iż nie zawsze się zgadzam z autorami) polityczno-społeczne komentarze  reaktora naczelnego Mirosława Lisowskiego publikowane zawsze na trzeciej stronie, oraz często mocno kontrowersyjne felietony Mariana Rajewskiego. Ciekawym pomysłem jest otwarcie się zespołu redakcyjnego na opinię czytelników, bo od kilku numerów ukazują się teksty pisane przez różne osoby, niekoniecznie związane z koleją, na przeróżne tematy. Mam na myśli rubrykę „Twoja kolej na opinie…” zawsze opatrzoną krótkim komentarzem redaktora naczelnego. Jak widać sam z możliwości publicznego podzielenia się moimi refleksjami skwapliwie z istnienia tej rubryki skorzystałem.

Wszystkie moje krytyczne uwagi i opinie – wiem, że subiektywne – są podyktowane troską o poczytność „Wolnej Drogi”, periodyku, który czytam od lat i sposób jego redagowania sobie cenię. Jako ciekawostkę z satysfakcją podaję, iż „Wolną Drogę” w gazetowym wydaniu pożycza ode mnie trzech sąsiadów z klatki schodowej, a wiem, że w Internecie czyta lub choćby przegląda o wiele, wiele więcej osób. Może ktoś zapytać, dlaczego ukrywam swoje dane osobowe. Wyjaśniam, na pewno nie ukrywam z powodu jakichkolwiek obaw, a tylko dlatego, iż mam wrażenie, że przynajmniej kilkanaście osób zna mnie osobiście, a ja chciałbym uniknąć ewentualnej rozmowy na temat tego, co napisałem.

Czym się kierowałem dość szczegółowo wyjaśniam w tekście, więc prywatne rozmowy na ten temat byłyby bezcelowe. Co innego, jeśli dyskusja na temat Dwutygodnika nastąpiłaby na jego łamach, czego sobie, redakcji i czytelnikom życzę.

Marek z województwa kujawsko-pomorskiego (do druku przygotował „aw”)

 

Dziękuję Panu Markowi (dane osobowe wyłącznie do wiadomości Redakcji) za ocenę, być może nazbyt surową naszej
pracy. Śpieszę jednak z wyjaśnieniem, że nie każdy numer jest zdominowany przez tematykę stricte kolejową. Niemniej proszę wziąć pod uwagę, iż „Wolna Droga” to jednak pismo kolejowo-związkowe. Zatem nie byłoby dobrze, gdybyśmy tematykę kolejową i związkową nadmiernie ograniczali. Natomiast, jak sam Pan zauważył, staramy się zamieszczać artykuły całkowicie różne od tematów kolejowych. Proszę jednak docenić takie stałe rubryki, jak: „Kolej na muzykę”, czy „Prosto z półki”. Pozdrawiam z szacunkiem.

Mirosław Lisowski - podpis

Kategoria:
twoja kolej - Mirosław Lisowski