Portal dwutygodnika
Strona główna Archiwum Kolej na prawo: 250

Archiwum

Kolej na prawo: 250

W „Kolei na prawo”, istniejącej od 2008 r., ukazało się dotąd 250 tekstów. Z okazji tego swoistego jubileuszu Czytelnikom dziękuję za cierpliwe, życzliwe przyjmowanie informacji zawartych w tej rubryce i zapraszam do aktywności, polegającej na przekazywaniu sugestii co do treści i formy artykułów.

„Kolej na prawo” poświęcona jest nowym regulacjom prawnym. Nie wydaje się, by aktywność prawotwórcza parlamentu, rządu i organów Unii Europejskiej miała osłabnąć w najbliższych latach, prawdopodobne jest więc, że „Kolej na prawo” będzie mogła istnieć jeszcze długo, jeśli tylko będzie dla PT Czytelników pożyteczna i strawna. Problemem nie jest brak tematów; problemem jest wybór spośród wielu możliwych do omówienia, nowych aktów prawnych.

Za treścią aktów prawnych kryją się strategiczne rozstrzygnięcia, polityczne zamiary i propozycje rozwiązań codziennych problemów. Niegdyś tryby stanowienia prawa zmierzały do jego stabilizacji. Akty prawne obowiązywały bez większych korekt dziesiątki lat nawet w takich dziedzinach, jak szybko rozwijające się lotnictwo (prawo lotnicze z 1962 r. zostało zastąpione nowym dopiero w 2002 r.). Dziś prawo stało się narzędziem szybkiej realizacji podejmowanych ad hoc decyzji, narzędziem szybkiej reakcji na pojawiające się problemy. Przykład? Bardzo proszę. Cała Polska śledziła w końcu ubiegłego roku ekspresowe wprost prace nad przepisami, powstrzymującymi podwyżkę cen energii elektrycznej. W ciągu jednego dnia projekt odpowiedniej ustawy został rozpatrzony i akceptowany przez obie izby parlamentu.

Sporo można znaleźć również innych przykładów podobnej sprawności działania, niekiedy wiążącej się ze zwiększonym ryzykiem popełnienia błędów, świadomie jednak podejmowanym w imię osiągnięcia celów, uważanych za istotne.

Z jednej strony mamy więc do czynienia z szybkim i sprawnym podejmowaniem  i realizowaniem decyzji, znajdujących wyraz legislacyjny. Z drugiej jednak – zdarzają się, również w naszej, transportowej branży, problemy oczekujące długo na ostateczne rozwiązanie. Oczekiwanie to wynikać może z różnych względów. Przykładowo wymienić można rozbieżność poglądów odnoszących się do różnych wariantów rozwiązania dzielącą dominujące siły polityczne, złożoność materii, brak odpowiednich zasobów (pieniądze!). W odniesieniu do kolei na ostateczne ukształtowanie zdają się długo oczekiwać dwie ważne kwestie. Pierwszą jest postać rynku kolejowego. Wydaje się, że nikt się nie spodziewał w 2000 r., iż przyjmowana wówczas ustawa o komercjalizacji, restrukturyzacji i prywatyzacji przedsiębiorstwa państwowego „Polskie Koleje Państwowe” będzie tak wiele razy zmieniana i realizowana aż do dziś (wkrótce będzie to 20 lat!). Nie do przewidzenia było, że tyle czasu będzie trzeba poświęcić m.in. na kwestie uregulowania statusu nieruchomości, tzw. „wspólnego biletu”, finansowania przewozów aglomeracyjnych i regionalnych. Autorzy projektu tej ustawy wówczas, w 2000 r. zapewniali, iż Centrala, tj., spółka matka PKP S.A., spełni szybko swoje restrukturyzacyjne zadania i zniknie, będąc swoistą agencją likwidacyjną… Wydaje się, że dziś nikt nie bierze poważnie takiej wersji pod uwagę.

Wiedząc już z dość dobrym przybliżeniem, kiedy nastąpi wprowadzenie do codziennej praktyki postanowień IV pakietu kolejowego UE, nie wiemy wciąż do końca, jakie to przyniesie rezultaty w odniesieniu do naszej kolei. Podsumowując – w istocie restrukturyzacja polskich kolei – przejście od systemu PRL do rynkowego – zapoczątkowana istotnymi rozstrzygnięciami w 1990 r., trwa już… 30 lat (!) i nadal nie można powiedzieć, że jest już wszystko uporządkowane. Co więcej, dynamika transformacji niechybnie wzrośnie w miarę wprowadzania w życie kolejnych koncepcji składających się na wielki projekt Centralnego Portu Komunikacyjnego. Powie ktoś – takie czasy, że wszystko wciąż się zmienia?

Nic nowego pod słońcem – to już Heraklit powiedział: „wszystko się porusza” (Panta rhei). Zmiana jest treścią życia… ważne, by były to zmiany na lepsze… Zapowiedziałem wskazanie jeszcze jednego problemu dotyczącego kolei. To sprawa o szerszym zasięgu – publicznego transportu zbiorowego. Wiążąca się z poczuciem jakości życia i możliwościami wyboru milionów mieszkańców mniejszych miejscowości.

Ze zjawiskiem niekiedy nazywanym „wykluczeniem komunikacyjnym”. To przykra sprawa, lecz ustawy z 2010 r. o publicznym transporcie zbiorowym wciąż nie udało się wprowadzić w życie. Kolejny rok – bieżący, 2019 – będzie to działało na zasadzie prowizorki. Wciąż brak pieniędzy na to, by zapewnić wszystkim miejscowościom w kraju standard transportu zbiorowego choćby trochę przypominający to, co dał warszawiakom pewien kolejarz odpowiadający za komunikację publiczną w stolicy kilka lat temu… Będzie więc o czym pisać, nie tylko w „Kolei na prawo”. Niekiedy stwierdzimy wspólnie, że historia się powtarza i powtarzają się błędy z przeszłości, bo każda kolejna generacja chce je popełnić na własny rachunek… Tym bardziej zapraszamy do „Wolnej Drogi” i „Kolei na prawo”, gdyż – jak słusznie zauważył Wiliam Szekspir:

Świat już istnieje tysiąc lat
uwierzcie nam, na deszcz i wiatr!
wszystko już było, prócz tej gry
więc wy musicie wrócić do nas!

(A great while ago the world begun,
With hey, ho, the wind and the rain,
But that’s all one, our play is done,
And we’ll strive to please you every day).

 

Piotr Świątecki

Autor jest inżynierem i prawnikiem, dyrektorem biura w Kancelarii Senatu Rzeczypospolitej Polskiej, publicystą związanym z transportem; w przeszłości pracował m.in. w ministerstwie transportu i kancelarii premiera; autor kilkunastu książek (m.in. na temat prawa kolejowego); przez 13 lat arbiter zamówień publicznych.

Autor prezentuje w tekstach swoje prywatne poglądy.

Kategoria: