Portal dwutygodnika
Strona główna Aktualności Z trzeciej strony „Lektura”

Aktualności

Z trzeciej strony „Lektura”

 

Rok 2020, to rok szczególny. I nie o epidemię chodzi, choć i ona wywróciła świat do góry nogami. No bo jeśli odwołuje się Igrzyska Olimpijskie w Tokio, czyli prócz sportowego wydarzenia czterolecia także i gigantycznego wehikułu finansowego, to musi być naprawdę źle.

Ale ja tym razem o tej naszej wyjątkowości, bo to 40 lat „Solidarności”, no i szereg okazji, by powspominać, ale i zastanowić się nad tym, co za nami, a co przed…

Mam zresztą swoje doświadczenia w tej materii, choć ubogie one, gdyż metryka nie taka. Kiedy w Polsce rozpoczynała się rewolucja roku 1980 jam był w szkole; i coś tam może i rozumiałem… Jednak dopiero stan wojenny wywołał we mnie poczucie wspólnoty i chęci poznania naszej historii, tej prawdziwej…

Lecz nie o sobie przecież będę pisał, bo to z lekka niestosowne w obliczu prawdziwych bohaterów tamtych czasów. Dane mi było z niektórymi z nich współpracować, choćby śp. Zygmuntem Sobolewskim, który jako świadek tamtych wydarzeń zapisał się (nie tylko dosłownie na papierze) w historii kolejarskiej „Solidarności”.

Nie przywołam innych ważnych osób, by nikogo nie urazić, nie daj Boże zapominając o Nich. Z Zygmuntem jest sprawa wyjątkowa, bo „spędziliśmy” razem w „Wolnej Drodze” ponad 20 lat.

Nie sposób w tym miejscu niewspomnieć o głodówce kolejarzy w roku 1980, bo ona stała się symbolem oporu, ale i odpowiedzialności polskich kolejarzy.

Ona to wpisała się w kalendarz kolejarskiej „Solidarności”.A że przez pewien okres czasu dane mi było współuczestniczyć w zachowaniu pamięci o tym, tak ważnym wydarzeniu, mam też i satysfakcję, że i obchody 40. Rocznicy Protestu głodowego kolejarzy uświetniają 40 lat „Solidarności”.

Jednak nie można zapominać i o tym, jak bardzo oddaliliśmy się od ideałów tamtej „Solidarności”. Poróżniliśmy się tak bardzo, że chwilami nawet co do podstawowych faktów mamy spór.

Jak to zauważył Rafał Ziemkiewicz, gdyby Ruch „Solidarności” powstał w takich Stanach Zjednoczonych, czy Wielkiej Brytanii, nie dość, że powstałyby do dzisiaj wielkie epopeje filmowe na temat Sierpnia 1980 roku, ale na półkach księgarni i bibliotek znajdowałyby się ogromne monografie opisujące każdy dzień protestu z osobna, a i tego, co działo się później przez kolejne lata…

A u nas? Próżno szukać choćby jednej pozycji historycznej na temat „Solidarności”, która nie byłaby kwestionowana przez kogokolwiek nawet, co do faktów…

I to właśnie również sprawia, że tak trudno nam się rozmawia na temat bieżącej polityki choćby.

Oczywiście powie ktoś, że mamy demokrację, to i każdy może mieć swoje zdanie na dany temat. To prawda. I trzeba to podkreślać na każdym kroku. Chociaż są i tacy, którzy głoszą, że mamy obecnie dyktaturę, która jest gorsza od komuny…

No, ale ci „opowiadacze” na nowo historii przez ostatnie lata użyli już wszystkich możliwych przymiotników i epitetów do opisu Polski współczesnej, że sięgają teraz do zasobów przypisanych do niedawna do opisania faszyzmu i komunizmu.

Wracając do rocznicy… A może raczej na nasze wrocławskie podwórko. Wewnątrz numeru publikujemy wywiad z doktorem Kamilem Dworaczkiem, pracownikiem Instytutu Pamięci Narodowej, autorem książki:NSZZ „Solidarność” w PKP w latach 1980-1989. Przykład Dolnośląskiej Dyrekcji Kolei Państwowych (IPN Wrocław, 2020 r.).

Lektura to zajmująca, bo autor sięgnął do wielu źródeł, by opisać kolejarską „Solidarność”. Także tą pisaną z małej litery.

Niech przemówi autor, który w Zakończeniu pisze m.in.:

„Solidarność” w PKP istotnie wpływała na zmiany dokonujące się w przedsiębiorstwie w bardzo wielu dziedzinach. (…)

Warto także podkreślić szczególną rolę Wrocławia i DDOKP. Nie bez słuszności ten okręg kolejarskiej „Solidarności” uchodził za jeden z najlepiej zorganizowanych. We wrocławskiej lokomotywowni odbył się niezwykle ważny strajk głodowy w październiku 1980 r., który w kolejnych latach i dekadach urósł do rangi symbolu.

Pewnie uznane zostanie żem nieobiektywny, ale… z faktami się niedyskutuje. Zresztą wystarczy sięgnąć do wspominanej książki, by uznać, że żadne to chwalenie swojego środowiska, ale dowody zapisane w archiwach i ludzkiej pamięci.

Sam tę monografię przeczytałem jednym tchem, bo to kawałek także i mojego życia, szczególnie ten pod koniec lat osiemdziesiątych.

Namawiam zatem do lektury, bo to jedna z nielicznych publikacji tak rzetelnie opisujących od strony naukowej tamte wydarzenia na kolei…

Kategoria:
czas20